Filipek: Charakter przede wszystkim



ROZMOWA Z Karolem Filipkiem, prezesem Podlasia Biała Podlaska
Charakter przede wszystkim

Za Tobą kilkanaście dni na stołku szefa klubu, a zapewne przeżyłeś tyle, że niejeden prezes nigdy w życiu nie będzie miał takich przypadków...

- Dokładnie. Mieliśmy dosłownie chwilę, by podjąć decyzję, w której lidze wystartujemy. Podkreślam, że nie decydowałem sam. Nie jestem alfą i omegą. Rozmawiałem z innymi osobami. Zajęło to nam całą dobę. Chciałem poznać opinię ludzi. To nie była tylko decyzja zarządu, klubu, ale nas wszystkich, społeczeństwa. Chcieliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy trzecia liga jest nam potrzebna, czy lepiej zacząć spokojniej w niższej klasie rozgrywkowej.

Udźwigniecie?

- Będziemy się o to bardzo mocno starali. Promocja naszego miasta, poszczególnych zawodników będzie dużo większa niż w czwartej lidze. Pamiętajmy, że występujemy w rozgrywkach, które gromadzą zespoły z czterech województw.

Z tego co wiem, we wtorkowy wieczór jako zarząd spotkaliście się z piłkarzami i trenerami...

- Każdy z graczy chciał trzeciej ligi, chociaż wszyscy byli dogadani na pieniądze czwartoligowe. To ich decyzja, a ona była kluczowa. Gdyby było inaczej, dzisiaj szykowalibyśmy się na mecz z Lewartem Lubartów, a nie Hutnikiem Kraków. Prezes, zarząd czy kibice mogą dużo chcieć, ale bez wykonawców nie jest to możliwe. Bardzo podobało mi się podejście graczy. Wszyscy zdają sobie sprawę, że nie jesteśmy potentatem finansowym. Rozumieją to i podjęli się dużego wyzwania. Charakter przede wszystkim.

Podołacie finansowo?

- Pieniądze były również przedmiotem analizy. Jestem zdania, że podołamy. Z chłodną głową robiliśmy wyliczenia. Wiemy, ile potrzebujemy. Mamy plany, jak je zdobyć. Nie było sytuacji, że w ciągu minuty zdecydowaliśmy, iż trzecia liga jest fajna. Potrzebna była głębsza analiza.

Pozytywną informacją jest fakt rozgrywania meczów w Białej Podlaskiej...

- Każdy z nas cieszy się z tej decyzji. Na łamach "Wspólnoty" chciałbym podziękować władzom uczelni. Ponadto słowa "dziękujemy" kierujemy również do zarządu Lutni Piszczac. Zawodnicy czuli się jak u siebie w domu, ale każdy marzył o grze w Białej Podlaskiej. Piłka nożna jest dla kibiców. Nie dla mnie.

Frekwencja będzie dużo wyższa niż w Piszczacu?

- Stadion nie jest duży, więc liczę na dobrą frekwencję. Rozpoczęliśmy sprzedaż karnetów. Podejrzewam, że niedługo pozostanie niewielka ilość stałych wejściówek. Warto się pospieszyć i odwiedzić klubowe biuro, by zaopatrzyć się w karnet.

Z tego co wiem, niedługo będzie można kupić koszulkę, identyczną w jakich zagrają nasi piłkarze...

- I tutaj również nie podejmowałem decyzji sam. Rozmawialiśmy z naszymi kibicami, ludźmi sportu. Chcemy wspólnie realizować nasze założenia.