Lach: Na bramce, żebym się nie zmęczył

W tym roku skończy 18 lat, a może zostać podstawowym bramkarzem bialskiego zespołu. Jest wychowankiem TOP-u 54 Biała Podlaska, a rundę jesienną spędził w Polonii Warszawa.




ROZMOWA Z Michałem Lachem, nowym zawodnikiem Podlasia Biała Podlaska
Na bramce, żebym się nie zmęczył 

 

Dlaczego zdecydowałeś się wrócić do Białej Podlaskiej?

- W rodzinnym mieście będę miał możliwość gry w trzeciej lidze. To pozwoli mi się dalej rozwijać. Chciałbym zacząć grać w seniorskim zespole i łapać doświadczenie. W Podlasiu będę mógł spełnić swoje nadzieje.

 

Sezon zacząłeś w Polonii Warszawa. Dlaczego przeniosłeś się do stolicy?

- Zaczęło się od sparingu przeciwko "Czarnym Koszulom" rok temu. Zaprezentowałem się z dobrej strony i dostałem telefon od trenera Chmielewskiego. W marcu pojechałem na testy oraz sparing. Wydaje się, że wypadłem nie najgorzej, skoro zaczęto ze mną rozmawiać na temat przejścia do Polonii. Zagrałem w sparingu i od wakacji byłem już na zajęciach w stolicy. Z ekipą przygotowywałem się do nowego sezonu. Jesienią grałem w zespołach do lat 18 i 19. Dzięki treningom z Chmielewskim i Sebastianem Przyrowskim stałem się o wiele lepszym zawodnikiem. Drugi z nich to przecież kilkukrotny bramkarz reprezentacji Polski.

 

Z tego co pamiętam, byłeś już na treningach Podlasia...

- W lutym 2017 roku dostałem szansę trenowania z zespołem. Tak było do końca roku. Później miałem epizod w Podlasiu za czasów Tomasza Złomańczuka. To były wakacje, ale jesienią skupiłem się na zajęciach z moją juniorską drużyną TOP-u 54. Nigdy nie spodziewałem się, że jako 14-latek dostanę szansę ćwiczenia z trzecioligowcami. Obecnie jest również zadowolony, że w tak młodym wieku dostałem okazję do bycia na zajęciach Podlasia.

 

Jak zaczęła się przygoda z piłką?

- Na początku chodziłem na SKS-y do Szkoły Podstawowej nr 5. Na pierwszy trening do TOP-u 54 przyszedłem w drugiej klasie. Moimi pierwszymi trenerami byli: Krzysztof Krucewicz i jego syn Jakub. Na zajęcia zaprowadziła mnie mama i postawiła na bramce, żebym się nie zmęczył (śmiech - przyp. red.).

 

Twoim trenerem jest Wołodimir Geworkian. Jaki to szkoleniowiec?

- Ma ogromne doświadczenie, które przekazuje nam każdego dnia na zajęciach. Jest wymagającym profesjonalistą. Bardzo dobrze mi się z nim współpracuje.

 

Kto jest Twoim idolem?

- Ederson Moraes. Podoba mi się jego styl gry i etyka pracy. Chciałbym mieć tak ułożona stopę jak on.

 

Jakie masz marzenia piłkarskie?

- Podobne jak większość chłopaków grających w piłkę. Chciałbym kiedyś stanąć na murawie i wysłuchać hymn Ligi Mistrzów.

 

W barwach jakiego klubu?

- Najlepiej Realu Madryt. Marzę, by kiedyś dostać tam szansę, nawet podczas treningu.

 

Kto z bliskich będzie obserwował Twoją grę?

- Z pewnością tata Piotr oraz mama Justyna. Kibicują mi od dziecka i wspierają w każdej sytuacji.

 

Gdzie się uczysz?

- Chodzę do I LO im. Józefa Ignacego Kraszewskiego. Uczyłem się tam w pierwszej klasie i teraz kontynuuję naukę w dobrej szkole.