Marczuk: Nic na to nie poradzimy



ROZMOWA Z Dominikiem Marczukiem, zawodnikiem Podlasia Biała Podlaska
Nic na to nie poradzimy

Byłeś za tym, by zawiesić treningi?

- Oczywiście. Byłem za tym, by przystopować z treningami z powodu koronawirusa, bo zdrowie jest najważniejsze. W tym momencie nie ma żartów, tylko to naprawdę poważna sprawa.

Kiedy możecie wrócić do treningów?

- Ciężko mi jest to określić. Mam nadzieję, że sytuacja w miarę szybko się ustabilizuje i jak najszybciej będziemy mogli pojawić się na zajęciach.

Będziecie przygotowywać się indywidualnie?

- Z pewnością. Przecież nie będziemy siedzieć i czekać co się wydarzy. Musimy być w gotowości i przygotowani na sto procent.

Jak sądzisz, kiedy możecie zagrać mecz ligowy?

- Nie mam pojęcia. Może to potrwać tydzień, dwa, a nawet kilka miesięcy.

Została podjęta decyzja, Ekstraklasa, I i II liga grają normalnie. Wyszedłbyś na boisko, będą zawodnikiem w jednej z ekip grających w trzech najwyższych klasach rozgrywkowych?

- Jeśli byłbym graczem w tych ligach, z pewnością tak, ale moim zdaniem powinny być odwołane wszystkie ligi, niezależnie czy to Ekstraklasa czy trzecia liga. Niczym się nie różnimy.

Chwilę później sytuacja się zmieniła...

- I bardzo dobrze. Rozgrywki w kraju zostały zawieszone. To jedyna i słuszna decyzja.

Może być tak, że runda wiosenna zostanie zakończona...

- To najczarniejszy scenariusz, który mam nadzieję, nie ziści się. To najgorsza z możliwych opcji, ale niestety, tak może być. Na obecną sytuację zajmujemy miejsce, które oznacza degradację do czwartej ligi. Nic na to nie poradzimy. Chcielibyśmy grać, walczyć o punkty i utrzymanie, ale jesteśmy bezsilni.

Jakie widzisz rozwiązanie?

- Jeszcze nie myślałem nad scenariuszem.