93 - letni profesor Mieczysław Chorąży (po prawej) porwał bialską młodzież. Fotograf: Marek Pietrzela

Portret człowieka prawego, mężnego, odważnego

Gdy trafia kula, bólu się nie czuje. W ciągu kilku sekund otwiera się szereg obrazów, które były zapisane gdzieś w podświadomości. Jak błyskawica przesuwa się przegląd całego życia - tak 93-letni prof. Mieczysław Chorąży opowiadał młodym bialczanom o dniu, w którym Niemiec przeszył go serią z karabinu maszynowego.



Dzwonki szkolne kilkakrotnie dzwoniły na przerwę, ale młodzież bez przerw, w ciszy wsłuchiwała się jak profesor barwnie, ze szczegółami relacjonował odległe zdarzenia z powstania warszawskiego i czasów II wojny światowej tak dokładnie, jakby działy się obecnie.

Uczniowie z dwóch bialskich szkół uczestniczyli w fascynującym spotkaniu z powstańcem i wybitnym onkologiem, 93-letnim prof. Mieczysławem Chorążym, kawalerem Orderu Orła Białego. Z zapartym tchem słuchali oni opowieści naukowca, który szczegółowo opisał swoje zdumiewające przeżycia żołnierza AK podczas okupacji. Dowiedzieli się m.in. o zbrojnych akcjach oraz o uratowaniu ręki, która miała być amputowana.

W sali bialskiego Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego przybyły z Gliwic prof. Mieczysław Chorąży emocjonalnie wspominał swoje przedwojenne dzieciństwo w dość zamożnej rodzinie chłopskiej w Janówce pod Białą Podlaską. Opowiadał o ojcu, patriocie, wrażliwym na krzywdę ludzką, o międzywojennym Piszczacu, w którym przeważała ludność żydowska.

Pamięta jak dziś

- Pamiętam młodość jak wielki dar. Często wracam do niej wspomnieniami. Wracam pamięcią do czasów szkolnych i do powstania – wyjawił.

 

 

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).