Czego się dowiedzieli interweniujący posłowie? Mówią, że niewiele. Prawnik prezesa stadniny blokował odpowiedzi, nie udostępniono im audytu za lata 2013-2015, będzie próba uzyskania dostępu na drodze sądowej. Fotograf: Beata Malczuk

Stadnina Koni w Janowie Podlaskim jest bankrutem?

Posłowie opozycji twierdzą, że stadnina jest w tragicznej sytuacji. Grzegorz Czochański, p.o. prezes janowskiej spółki zaprzecza, ale żadna ze stron dokumentów nie pokazuje.



29 listopada posłanki: Joanna Mucha, Dorota Niedziela, Joanna Kluzik-Rostkowska oraz poseł Stanisław Żmijan wkroczyli do Stadniny Koni w Janowie Podlaskim z poselską interwencją. Chcieli zapoznać się z audytem spółki z 2016 roku, obejmującym lata 2013-2015, kiedy rządził jeszcze poprzedni prezes Marek Trela.

- Od 2016 roku ciągnie się sprawa audytu, był zarówno w Janowie, jak i w Michałowie, dotyczył lat 2013-2015. Udało nam się wyrokiem sądu uzyskać dostęp do audytu w Michałowie, a w Janowie ciągle jest kategoryczna odmowa - powiedziała posłanka Kluzik-Rostkowska po rozmowie z Grzegorzem Czochańskim, p.o. prezesem Stadniny. Audytu interweniującym parlamentarzystom nie pokazano. Wysnuwają oni z tego taki wniosek, że musi być w tych dokumentach coś niekorzystnego dla zarządzających spółką, bo gdyby było coś obciążającego Marka Trelę, natychmiast zostałoby rozdmuchane.  Apelują o ujawnienie audytu

Na 13 poselskich pytań padły odpowiedzi na dwa, trzy pytania. Na pozostałe będzie odpowiedź pisemna, o ile prawnik stadniny nie będzie miał zastrzeżeń. Co do udostępnienia audytu, parlamentarzyści rozważają drogę sądową, jak w przypadku Michałowa. Interweniujących zaniepokoił m.in. gwałtowny wzrost płac w Stadninie.
 

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).