U wejścia do świątyni ks. Jan całuje krzyż, znak ofiary Najwyższego Kapłana Jezusa Chrystusa. Fotograf: Marzena Olędzka

Miałem już inne pomysły na życie

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego ks. Jan Tadyniewicz odprawił w parafii św. Barbary w Łęcznej swoją pierwszą Mszę św. zwaną prymicyjną. 27 maja razem z innymi diakonami otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Metropolity Lubelskiego.



Ks. Jan Tadyniewicz jest drugim kapłanem, który wzrastał w tej parafii, osiem lat temu święcenia kapłańskie przyjął ks. Michał Szuba. W seminarium kształci się jeszcze jeden parafianin.

W drodze do świątyni ks. Janowi towarzyszył uroczysty orszak, a w progu czekał na niego ks. proboszcz Andrzej Lupa, który u wejścia do świątyni dał mu do ucałowania krzyż, znak ofiary Najwyższego Kapłana.

- Masz wiele darów i talentów, którymi Bóg ciebie obdarował i pozwolił posługiwać nimi w naszej wspólnocie parafialnej - mówił ks. proboszcz. 

Pierwsza samodzielnie sprawowana Eucharystia

Pierwsza samodzielnie sprawowana Eucharystia. Fotograf: Marzena Olędzka


Rozmowa z ks. Janem Tadyniewiczem

Co wpływa na to, że cegiełka za cegiełką w młodym człowieku kształtuje się pragnienie kapłańskiej drogi? 

- Od najmłodszego dziecka brałem z rodzicami udział w modlitewnych spotkaniach sąsiedzkich w naszej parafii, ale poważna przygoda formacyjna zaczęła się od Służby Liturgicznej Ołtarza. Już przed Pierwszą Komunią Świętą byłem kandydatem na ministranta, a później ministrantem. Opiekunem ministrantów i lektorów był na początku diakon Robert, a później ks. Mariusz Kozina. Przez wiele lat to była bardzo duża grupa, liczyła ponad 100 osób. Ks. Mariusz był w Łęcznej przez 10 lat, a ja poszedłem do seminarium jak miałem 20 lat, tak więc pół mojego życia spędziłem służąc przy ołtarzu. Pod koniec gimnazjum dołączyłem do Oazy Młodzieżowej w parafii, przez cztery lata byłem w niej animatorem. Przez kilka lat udzielałem się także jako animator kandydatów do bierzmowania. Tych zadań trochę było...

Ludzie są zwykle ciekawi, w którym momencie odkrywa się powołanie. Jak to było u Księdza?

- Nie było jakiegoś szczególnego dnia, kiedy krzyknąłem "eureka". Decyzja o drodze kapłańskiej dojrzewała powoli. Pamiętam, że kiedy powiedziałem znajomemu księdzu, że zastanawiam się nad takim wyborem, odpowiedział mi, żebym zbierał te doświadczenia jak puzzle i wkładał do szuflady. Mówił, że nadejdzie taki moment, kiedy będę mógł już coś z tego ułożyć. Tak było w moim życiu. Przyszedł ten moment, kiedy zobaczyłem, że to będzie mój życiowy wybór. Chociaż długo walczyłem i kłóciłem się z Panem Bogiem, bo ja miałem już inne pomysły na życie. Po maturze złożyłem dokumenty na budownictwo, a także na zarządzanie. Dostałem się na KUL i na Politechnikę, miałem otwartą drogę na studia. Jednak pod koniec sierpnia Pan Bóg zaczął jeszcze intensywniej walczyć o moje serce. Było wtedy dużo takich "mało przypadkowych" wydarzeń i zrozumiałem, że Pan Bóg widzi mnie w tym powołaniu. W końcu podjąłem decyzję. Dla mnie dowodem na to, że podjąłem dobrą decyzję był pokój w sercu. W czasie moich 20. urodzin mieliśmy spotkanie rodzinne i powiedziałem w domu o moich planach. To było pod koniec sierpnia i niedługo później wstąpiłem do seminarium. Rodzina przyjęła tę informację z dużym wzruszeniem, ale zaakceptowała. Wspierali mnie od początku i dalej wspierają. 

U wejścia do świątyni ks. Jan całuje krzyż, znak ofiary Najwyższego Kapłana Jezusa Chrystusa

U wejścia do świątyni ks. Jan całuje krzyż, znak ofiary Najwyższego Kapłana Jezusa Chrystusa. Fotograf: Marzena Olędzka

Nigdy nie miał Ksiądz wątpliwości? Sześć lat seminarium to dość długi czas.

- Święty Josemaria Escriva powiedział, że jeżeli pełnimy Bożą wolę to zawsze mamy pokój w sercu. To był dla mnie taki papierek lakmusowy. Jak przekroczyłem próg seminarium, to pojawiła się też i radość. Te dwa uczucia towarzyszyły mi na początku drogi. Jak jeszcze wszystko było przede mną to wydawało się, że to długi czas, ale pod koniec miałem wrażenie, że sześć lat minęło bardzo szybko. Teraz mamy urlop, 22 czerwca będą nominacje i dowiemy się, w jakie miejsca skieruje nas Ksiądz Arcybiskup. Jestem spokojny, że Pan Bóg mnie pośle tam gdzie chce, tam gdzie trzeba. Nie mam jakichś oczekiwań, będzie to, co Pan Bóg da.



Ogłoszenia

Salon Yasmine zatrudni masażystkę

Salon Yasmine w Radzyniu Podlaskim poszukuje...

inne

Szukam beaty bojarskiej pomozecie ja znalesc 577835247

Poszukuje do wynajecia

Poszukuje do wynajecia mieszkania w lubarrtowie lub...

KUP SPRZEDAWCA SSN, kierowcy...

KUP SPRZEDAWCA SSN, kierowcy licencji, PASZPORTÓW,...

Kup wysokiej jakości fałszywe i...

Kup wysokiej jakości fałszywe i prawdziwe...

Qualität Real und gefälschte Pässe,...

Wir sind ein Zespół Fachleuten mit langjähriger...