Sesja Rady Miejskiej, 30 maja. Insp. Jarosław Bryl, komendant powiatowy policji w Łęcznej (drugi po lewej, za burmistrzem Kosiarskim) przedstawia raport o stanie bezpieczeństwa i porządku publicznego w Łęcznej w roku ub..

Nie ma prokuratury, monitoring do niczego

- Skuteczność policji znaczenie utrudnia brak prokuratury w Łęcznej – uważa insp. Jarosław Bryl, komendant powiatowy policji w Łęcznej. Na środowej sesji Rady Miejskiej przedstawił raport o stanie bezpieczeństwa i porządku publicznego w roku ub.



Więcej przestępstw niż w innych powiatach  

Komendant podkreślił, że choć przez ostatnie dwa lata łęczyńskiemu garnizonowi przybyło 9 funkcjonariuszy, wciąż należy do komend o najszczuplejszym składzie. Liczy 107 policjantów. Choć liczba zdarzeń w ub. roku spadła, powiat łęczyński znajduje się na szóstym miejscu, jeśli chodzi o ilość popełnianych tu przestępstw. 

- Mamy zdecydowanie więcej zdarzeń kryminalnych niż w powiatach dużo większych od naszego, jak łukowski czy kraśnicki, w których jest mniej przestępstw – mówił insp. Bryl. – Liczniejsze są za to tamte komendy. Dla porównania, w  łukowskim jest 180 policjantów, a więc o 70 więcej, w Lubartowie 160, a wiec o 50 więcej niż u nas. Wyniki osiągamy porównywalne, co wskazuje na to, jak musimy się starać.  

Zmorą jest brak prokuratury 

Zmorą dla łęczyńskiej policji jest brak prokuratury. Komendant podkreślał, że jesteśmy jedynym powiatem bez jednostki prokuratury na miejscu i jako taki stanowimy ewenement także w kraju. 

- Powoduje to, że musimy dowozić akta do Lublina i do Włodawy, ponieważ gmina Cyców terytorialnie podległa jest prokuraturze rejonowej we Włodawie. Nie muszę nikomu wyjaśniać, ile to kilometrów i jak w szczycie dojeżdża się i wraca z Lublina. Jeżeli kogokolwiek doprowadzamy, konwój liczy dwóch policjantów. Wielokrotnie doprowadzamy po dwie, trzy osoby. Bywa, że cała zmiana 4–6 policjantów jest albo we Włodawie, albo w Lublinie, bo "doprowadza". Tym samym, nie ma ich na miejscu.

Komendant zapytał o niedawny wniosek naszych samorządowców w sprawie utworzenia prokuratury w Łęcznej.

- Niestety, otrzymaliśmy od wojewody odpowiedź negatywną – poinformował burmistrz Teodor Kosiarski.

Monitoring jest, a jakby go nie było 

- Zwracam się do państwa, byśmy się kolegialnie pochylili nad kwestią jakości monitoringu, bo ona, po prostu, jest słaba – mówił komendant. – Publiczne monitoringi nie nadają się do wskazania cech charakteryzujących napastników. Zapis zdarzeń jest marnej jakości, zaledwie kilka kamer umożliwia identyfikację wzrostu czy ubioru, a w efekcie rozpoznanie sprawcy zdarzenia kryminalnego. 

- Jeżeli ten monitoring, na co zwracaliśmy już uwagę wielokrotnie, nie pozwala na identyfikację sprawcy, to tak naprawdę do czego on nam służy? – pytał radny Mariusz Fijałkowski. 

Komendant zaznaczył, że nie zna stanu technicznego ani wieku instalacji:

- Mogę tylko powiedzieć, że  wielokrotnie, szukając instytucji, która mogłaby utrwalony obraz wyostrzyć, usłyszeliśmy, że został nagrany w tak słabej technologii, że nic się z nim nie da zrobić. Widzimy zaledwie kontury.

Pytany przez radnych, czy problem w jakości kamer czy ich rozmieszczeniu, stwierdził, że lokalizacja kamer wymaga zmian, a Łęczna jest chyba jedyna wśród miast swojej wielkości, bez kamer na wylotach.

Krystyna Borkowska, przewodnicząca  Rady Miejskiej podsumowała:

- Czyli trzeba podejść do sprawy monitoringu kompleksowo i zapewne realizować zadanie etapami.