Damian Mika, dyrektor GOK w Kamionce - Cały poprzedni rok mówiłem o imprezach sołeckich, że potrzebuję środków.

Dyrektor Mika pod ostrzałem wójta

GMINA KAMIONKA: Współpraca dyrektora GOK z gminą, innymi instytucjami i organizacjami pozarządowymi nie jest dobra - ocenia wójt Karol Ługowski.




Damian Mika kieruje Gminnym Ośrodkiem Kultury w Kamionce od ponad roku. Zastąpił Wiesława Świderskiego, który został odwołany przez wójta Karola Ługowskiego po 25 latach dyrektorowania placówką. Nowy dyrektor zaczął z hukiem.

To nawet nie ruiny, to zgliszcza. Ogromne koszty stałego funkcjonowania wielokrotnie przekraczające wydatki na program. Nieprzystająca do realiów struktura zatrudnienia. Niszczejący majątek, który generuje ogromne koszty, a w którym nic a nic się nie dzieje! "Przetrwalnia" i prosektorium

- podsumował stan placówki, której kierowanie objął. Część radnych, działaczy kulturalnych i pracowników Urzędu Gminy poczuła się tymi słowami urażona. Ale dyrektor obiecał, że imprezy kulturalne opuszczą mury ośrodka kultury, zacznie się dziać też coś w poszczególnych miejscowościach gminy. Na to od dawna mieszkańcy gminy czekali. Odbyły się festyny w Amelinie, Bratniku, obchody Święta Niepodległości 11 listopada urządzono w Kierzkówce. Dlatego sołtysi popierają działania dyrektora. Kiedy na sesjach Rady Gminy jest krytykowany przez radnych, sołtysi go oklaskują.

Nie było klimatu współpracy

Na sesji 28 grudnia, kiedy dyskutowano o budżecie gminy na 2017 r., dyrektor Mika zapytał o pieniądze przeznaczone na działalność Gminnego Ośrodka Kultury.

W 2016 r. budżet GOK wynosił 286 tys. zł. Na 2017 r. zaplanowano 195 tys. Dlaczego?

- pytał.

Wójt Karol Ługowski w odpowiedzi skrytykował działalność dyrektora Miki.

Nie sposób odmówić organizowania sołeckich imprez. Ale od dyrektora oczekuję bliższej współpracy z urzędem. Po roku działalności oceniam, że jest kreowana równoległa rzeczywistość. Kilka moich próśb nie zostało spełnionych przez dyrektora

- mówił wójt. Według niego dyrektor GOK w zbyt małym stopniu angażuje się w akcje społeczne.

Podwórko NIVEA wspierała biblioteka, szkoły, przedszkole, dyrektor GOK nie wspierał. Przy Młodzieżowej Radzie Gminy też myślałem, że będzie większe wsparcie. "Kamioneczka" (zespół taneczny dla dzieci działający w GOK) praktycznie upadła, tylko dzięki zaangażowaniu trenera przetrwała. Dyrektor nie nawiązał współpracy z Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Nie zaprosił do współpracy żadnej organizacji pozarządowej, jak jedna się znalazła, to nie było klimatu współpracy. Przy konstruowaniu budżetu nawet się nie spotkaliśmy

- mówił wójt.

Miał zastrzeżenia do dyrektora, że obiecał zorganizowanie około dwudziestu imprez sołeckich, nie informując o tym wójta i stawiając w ten sposób gminę pod ścianą. Wójt zarzucał też dyrektorowi, że nie pozyskał środków zewnętrznych na działalność GOK.

Dyrektor: byłem sfrustrowany

Cały poprzedni rok mówiłem o imprezach sołeckich, że potrzebuję środków. Zacząłem dzwonić do sołtysów z datami, w trakcie dowiedziałem się, że budżet został obcięty

- mówił Damian Mika. W przyszłym roku może zrobić cztery takie imprezy.

Według jego zapewnień "Kamioneczka" ma działać dalej.

Do rozmów o "Kamioneczce" wysłałem instruktora, który jest bardziej zaangażowany. Będą szyte stroje dla zespołu

- mówił dyrektor.

Twierdzi, że z organizacjami pozarządowymi ma dobre kontakty, współpracuje m.in. z grupą historyczną działającą na terenie gminy. Z Młodzieżową Radą Gminy nawiązał kontakt, współpracuje z kołami gospodyń wiejskich. Kontaktował się z muzeum w Kozłówce, przygotowuje tam międzynarodowy turniej szachowy.

Chciałem w przyszłym roku zatrudnić dziewczynę, która zajmowałaby się pozyskiwaniem funduszy zewnętrznych. Miałem pójść do wójta na rozmowę, ale wiedziałem jak to się skończy, więc nie poszedłem

- mówił dyrektor.

Po dyskusji, w punkcie wolne wnioski zamykającym sesję, dyrektor przepraszał za słowa, które nie powinny paść na sesji.

Byłem sfrustrowany

- tłumaczył.

Jeden z radnych dociekał dlaczego zatrudnia się akustyka na imprezy, któremu trzeba płacić, chociaż GOK ma własne nagłośnienie.

Nagłośnienie było w naprawie, jest w stanie obsłużyć imprezy sołeckie, ale na duże imprezy, jak dożynki, nie nadaje się. Człowiek, który przyjechał ze swoim nagłośnieniem wziął za to 500 zł, normalnie bierze 1500 zł

- mówił dyrektor. Inny nagłośnieniowiec wziął 300 zł, jeszcze inny obsłużył imprezę za darmo. 



Ogłoszenia

opieka nad nagrobkiem

Kompleksowa opieka nad nagrobkiem; -sprzątanie...

Montaż mebli z paczki

Składam meble z paczek ,internetu itp. do...

Zatrudnij pracowników z Ukrainy!

Pomożemy Ci zatrudnić pracowników z Ukrainy,...

Opel dla rodziny

Opel Zafira 2.0 diesel, 2001r, srebrny, alufelgi,...

Opel dla rodziny

Opel Zafira 2.0 diesel, 2001r, srebrny, alufelgi,...

Opel Zafira 7 osób

Opel Zafir 2.0 diesel, 2001r, srebrny, alufelgi,...