Nie żałował, że zabił ojca

POWIAT LUBARTOWSKI: Najpierw jechał Józef do swego domu, parę minut później policja, a potem pogotowie na sygnale. Pomyślałem, że coś się stało - mówi krewny zamordowanego Józefa P.



Krewny mieszka przy drodze, która prowadzi do posesji rodziny P. w Starym Uścimowie. Stąd niedaleko do końca wsi i drewnianego domu, w którym doszło do zabójstwa.

- Miał konflikt z ojcem, wcześniej był spokojny, teraz mu coś się zrobiło - mówi o Arturze P. 

 

O co były kłótnie?

- 31 lat miał, siedział w domu, nic nie robił, to może ojciec miał o to pretensje - dywaguje. - Policja przyjeżdżała, zatrzymywała go, ale potem był wypuszczany.

58-letni Józef P. zajmował się drobnymi remontami.

- Kładł glazurę. Uczynny był, spokojny człowiek - mówi jego dalszy sąsiad. - Jego syn też był spokojny, dlatego wszyscy są w szoku. Na piwie go nigdy nie widziałem. Pracował na tirach czy był ochroniarzem w Lublinie. Ale ostatnio nie pracował.

 (…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).