Radni chcą podwyżki diet. Rozłam w klubie władzy

Radni ze wszystkich klubów (choć nie w komplecie) podpisali się pod wnioskiem o podwyższenie diet.



Do Urzędu Miasta 16 lipca wpłynął projekt uchwały w sprawie wysokości i zasad przyznawania diet radnym miejskim. Podpisało go 16 radnych - są wśród nich przedstawiciele wszystkich klubów wchodzących w skład Rady Miasta. Projekt zakłada, że radni będą otrzymywać zryczałtowane miesięczne diety ustalane w oparciu o minimalne wynagrodzenie za pracę. Radny pracujący w dwóch komisjach otrzymywałby 50 proc. minimalnego wynagrodzenia (wszyscy radni należą obecnie do dwóch komisji), dla przewodniczącego komisji - 60 proc., wiceprzewodniczący rady miałby dostawać 60 proc. minimalnego wynagrodzenia, przewodniczący - 80 proc. Gdyby taka uchwała weszła w życie obecnie, to radny pracujący w dwóch komisjach miałby 1125 zł, wiceprzewodniczący rady - 1350 zł, przewodniczący - 1800 zł. Obecnie szeregowi radni dostają średnio po 500 - 600 zł w zależności od funkcji w komisjach.

- Wprowadzono projekt uchwały zza węgła, nie informując o tym niektórych radnych - komentuje przewodniczący Rady Miasta Jacek Tomasiak należący do klubu Wspólny Lubartów. Jako autora projektu wskazuje Grzegorza Gregorowicza, swojego klubowego kolegę. Większość członków Wspólnego Lubartowa podpisała się pod projektem, nie zrobili tego tylko Tomasiak i Wojciech Osiecki. Jacek Tomasiak jest przeciwny temu projektowi, uważa, że rada nie ma jeszcze sukcesów, które uzasadniałyby tak wysokie podwyżki dla radnych. Pod projektem nie podpisali się także radni Andrzej Zieliński z klubu Koalicja Obywatelska, Jan Ściseł ze Wspólnoty Lubartowskiej i Beata Pasikowska z klubu PiS.