Najwspanialszy prezent na gwiazdkę

11 grudnia 2016 roku - ta data przejdzie do historii przygody z ciężarami Marcina Dołęgi. Właśnie okazało się, że nieco po ponad ośmiu latach zawodnik rodem z Łukowa został brązowym medalistą Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.



Jak to było?

18 sierpnia 2008 roku. Wtedy to wychowanek Orląt zajął czwarte miejsce w kategorii do 105 kg w Chinach. W sierpniu tego roku okazało się, że najprawdopodobniej Marcin Dołęga wskoczy na podium.  

Murowany faworyt

Marcin Dołęga leciał do Pekinu jako murowany faworyt do złotego medalu. Rok wcześniej w Santo Domingo zdobył złoty medal Mistrzostw Świata, uzyskując w dwuboju 415 kg.

W przygotowaniach i pobycie było raźniej Marcinowi, bo wtedy razem startowaliśmy w tej samej kategorii. To były jego pierwsze igrzyska, a zarazem historyczna chwila, gdyż po raz pierwszy w historii startowało dwóch braci. Był zdecydowanym faworytem. Dwa lata wcześniej podczas Mistrzostw Europy pobił rekord świata w rwaniu (199 kg - przyp. red.). Niektórzy wieszali na jego szyi złoto, ale sport jest przez to piękny, że jest nieobliczalny. Jedni się cieszą, a inni smucą

- mówi Robert Dołęga. Starszy brat Marcina wspomina, że wówczas 26-latek zaliczył po jednej próbie w rwaniu i podrzucie.

Przegrał z dwoma Rosjanami, których zawsze ogrywał. Na najwyższym stopniu podium stanął 20-latek z Białorusi. Pobił rekord świata.

Już w sierpniu Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów (IWF) ujawniła nazwiska medalistów, w tym trzech złotych, którzy stosowali doping. Stało się to po przebadaniu próbek pobranych osiem lat temu. Wszyscy stracili krążki. Okazało się, że wśród złapanych na dopingu jest Dmitrij Łapikow. Rosjanin zajął trzecie miejsce, z takim samym wynikiem co łukowianin. O najniższej lokacie na podium zdecydowała mniejsza, o 0,07 kg, waga rywala. Obaj w dwuboju uzyskali po 420 kg (195 kg w rwaniu oraz 220 kg w podrzucie). Jak podaje IWF, Rosjanin stosował anabolik o nazwie Dehydrochlormethyltestosteron.



ROZMOWA Z Marcinem Dołęgą, brązowym medalistą Igrzysk Olimpijskich

Inny smak medalu

Jak odebrałeś informację, że Łapikow był na dopingu?

- Nie było wielkiej rewelacji, radości. Całkiem inaczej smakuje medal zdobyty po kilku latach niż wywalczony na pomoście. Ale jak już jest, niech będzie.

Ile razy myślałeś o Pekinie i nieszczęsnym 0,07 kg?

- To zostanie do końca życia w pamięci. Głupio przegrałem medal. Siedem gramów to bardzo niewiele, ale jednak!

Czujesz się zawodnikiem spełnionym?

- Zawsze mówiłem, że jeśli nie zdobędę medalu na igrzyskach, nie będę w pełni usatysfakcjonowany ze swoich osiągnięć. Zdobyłem wszystko, oprócz tego najważniejszego osiągnięcia.

Kiedy po raz pierwszy dowiedziałeś się o tym, że wyniki igrzysk w Pekinie mogą być zmienione?

- W naszym środowisku było wiadomo od dawna, że coś jest nie tak, choć nie było na to dowodów. Teraz wiemy, że Rosjanie stosowali doping. Mój trener zawsze powtarzał: poczekaj, bądź cierpliwy, zobaczysz, że pewnego dnia wyniki zostaną zmienione. Nie pomylił się.

Powiem szczerze, że jeszcze bardziej przeżyłem występ cztery lata później w Londynie. Jechałeś jako faworyt, a nie zaliczyłeś żadnego podejścia...

- Sport jest piękny, a zarazem brutalny. Pogodziłem się z tym. Miałem ogromną szansę na medal, ba na zwycięstwo. Niestety, spaliłem rwanie. W Pekinie było czwarte miejsce. Cóż zrobić. Takie jest życie. Cieszę się z tego, co zdobyłem przed ponad dwadzieścia lat. Byłem trzykrotnym Mistrzem Świata, dwa razy Mistrzem Świata juniorów, Mistrzem Europy, biłem rekordy globu. Trochę się tego nazbierało.

W październiku minęły dwa lata od przykrej sytuacji. Zostałeś złapany na dopingu...

- Odwoływałem się od tej decyzji. Postępowanie wobec mojej osoby było prowadzone bardzo długo. Nie miałem takich dowodów, by wygrać sprawę. Przyznali, że jestem winny. Minęły dwa lata, mam czystą kartę.

Nie wiem jak było, ale dałbym sobie rękę uciąć, że podczas zawodów w Rosji byłeś czysty...

- Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nic nie brałem. Nie zażywałem żadnych niedozwolonych środków.

Nie kusi, by wrócić na pomost?

- Nie ten wiek. Mam już swoje lata. Niestety, ale w podnoszeniu ciężarów nie obowiązuje zasada: im starszy tym lepszy.

Medal Igrzysk Olimpijskich masz na papierze. Kiedy dotkniesz brązu?

- Tego nikt nie wie. Nie wiadomo, czy organizatorzy mają duplikaty medali. Czekam na decyzję. Wątpię, by przyłapani na dopingu po tylu latach odesłali krążki. Trochę czasu minie, ale to nie jest najważniejsze. Wyniki na światowych stronach podnoszenia ciężarów zostały zweryfikowane, uaktualnione.

Zdajesz sobie sprawę, że teraz nie będziesz przedstawiany jako świetny zawodnik podnoszenia ciężarów, ale właśnie brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich?

- Wolę, by było tak, jak dotychczas. Medal po ośmiu latach smakuje inaczej. Nawet do mnie to jeszcze nie dociera, że mam krążek. Jestem trzecim zawodnikiem na papierku, ale tak naprawdę zawsze będę czuł, że przegrałem igrzyska.

Ważnym elementem będzie gratyfikacja?

- Z tego co się dowiadywałem, Igrzyska Olimpijskie w Pekinie były na starych zasadach, więc świadczenie emerytalne powinienem otrzymać po ukończeniu 35. roku życia. Obecnie przepisy zostały zmienione i teraz trzeba mieć 40 lat na karku, by móc otrzymywać pensję. Sądzę, że mnie będzie dotyczyła pierwsza opcja. Teraz muszę zająć się formalnościami.

I za kilka miesięcy będziesz wesołym emerytem?

- (śmiech - przyp. red.) Miejmy nadzieję, że tak. Emerytura sportowa jest zabezpieczeniem dla zawodnika na całe życie. Niektórzy oddali się pasji i ciężarom bezgranicznie: nie kończyli szkół, studiów. Zacząłem studia, ale poświęciłem się karierze. Od dwóch lat prowadzę normalne życie. Odnalazłem się w rzeczywistości.

Co robisz teraz?

- Realizuję się zawodowo. Rano chodzę do pracy, po południu mam czas dla siebie, żony i dzieci. Powoli wkraczam na drogę trenerską. Miejmy nadzieję, że małymi krokami uda się osiągnąć sukces jako szkoleniowiec.

 


 


Spore pieniądze

Oprócz stałego dochodu, Marcinowi Dołędze będzie przysługiwała nagroda za wywalczony medal. - Jeśli dobrze pamiętam, brązowy medalista z Pekinu otrzymał 80 000 złotych - mówi Robert.

Siódmy Robert

Wpadka Łapikowa oznacza, że Robert Dołęga przesunął się w klasyfikacji generalnej na siódmą pozycję. Najstarszy z braci w Pekinie wywalczył w dwuboju 405 kg (184 kg w rwaniu i 221 kg w podrzucie).



Ogłoszenia

Wynajme lokal usługowy

Wynajme lokal usługowy o pow. 105 m2, W centrum...

Wynajme Dom

Wynajme dom z budynkami gospodarczymi i garazami w...

Biuro Rachunkowe

Biuro Rachunkowe przyjmie do pracy na stanowisku...

Zatrudnię kierowcę

Zatrudnię kierowcę w ruchu międzynarodowym, prawo...

Lokal

Wynajmę lokal Łuków ul. Wyszyńskiego 33 po...

Sprzedam rozrzutnik

Sprzedam rozrzutnik do obornika jednoosiowy stan...