Sopczyński odśpiewał hymn (ZDJĘCIA)

Wielki sukces Tomasza Sopczyńskiego. Został mistrzem świata!




W minionym tygodniu w Rumii odbyły się Mistrzostwa Świata w armwrestling, czyli siłowaniu na rękę.  20-letni mieszkaniec gminy Wola Mysłowska wywalczył tytuł najlepszego w kategorii juniorów do lat 21 w kat. 85 kg na prawą rękę. Absolwent ZS nr 2 w Łukowie w kwietniu zdobył tytuł mistrza kraju w tej kategorii, przez co został powołany do reprezentacji kraju na zmagania światowe. Obecnie reprezentuje barwy Armfight Piaseczno.

 

ROZMOWA Z Tomaszem Sopczyńskim, mistrzem świata w armwrestlingu

Zaczęło się od kuchennego stołu

Chyba mało kto spodziewał się, że możesz zostać najlepszym zawodnikiem w kraju?

- Dokładnie. Mistrzostwa Polski odbyły się w kwietniu w Warszawie. Był to mój pierwszy start w lidze zawodowej. Wynik tych zmagań był dla mnie dużą zagadką, ponieważ nie wiedziałem, na jakim poziomie będą moi rywale. Wystartowałem w grupie juniorów do lat 21. Udało się zdobyć tytuł mistrzowski. Ponadto w kat. 85 kg wśród seniorów uplasowałem się na piątej pozycji.

Ile stoczyłeś walk, by wywalczyć złoto?

- Jak dobrze pamiętam, to było około 15 pojedynków. Obyło się bez porażki. Z kolei w seniorach musiałem uznać wyższość rywali.

Jeśli tytuł mistrza Polski był sukcesem, to jak skomentujesz złoto w mistrzostwach świata...

- To coś niesamowitego. Do Rumii zjechało się kilkadziesiąt reprezentacji w tym: Szwecji, Danii, Ukrainy, Kanady czy Stanów Zjednoczonych. Czułem się dobrze przygotowany do tych zawodów, ale powiem szczerze, że nie liczyłem na zwycięstwo. Tym większą radość sprawiło mi wchodzenie na najwyższy stopień podium, by odebrać złoto i zaśpiewać "Mazurka Dąbrowskiego".

Jak długo trwała Twoja najdłuższa walka?

- Około minuty, ale zazwyczaj ustawianie zawodników zajmuje najwięcej czasu.

Jak zaczęła się przygoda z siłowaniem na rękę?

- Oczywiście od szkolnej ławki oraz zmagań z tatą Zbigniewem na kuchennym stole. Zainteresowałem się tym sportem i znalazłem klub w Piasecznie. Koledzy z klubu poinstruowali mnie jak efektownie ćwiczyć i walczyć.

Pamiętasz pierwsze zawody?

- To było w lutym w ubiegłym roku. Wystartowałem w rywalizacji amatorskiej i zdobyłem pierwsze miejsce, co zmotywowało mnie do dalszego działania i przejścia na zawodowe siłowanie.

Masz przepis na sukces?

- Należy wierzyć w siebie i nie bać się ewentualnej porażki. Pomogły mi ciężkie i regularne treningi pod okiem doświadczonych kolegów z klubu.

Masz sportowe marzenia?

- Największym marzeniem każdego armweslera jest wygranie kategorii open podczas Pucharu Świata. Wówczas toczy się walka bez względu na wiek i wagę. Triumfować w takich zawodach to coś niesamowitego.

Co robisz na co dzień?

- Jestem studentem na Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania w Warszawie, czyli uczę się o odnawialnych źródłach energii. Ponadto pracuję jako serwisant klimatyzacji. W wolnym czasie trenuję również boks oraz wykonuję inne treningi ogólnorozwojowe.

Warto spróbować sił w siłowaniu się na rękę?

- Ja spróbowałem i mogę to polecić każdemu. Warto się zainteresować się tą dyscypliną, która rozwija się bardzo prężnie w naszym kraju jak również na całym świecie. Każdy może znaleźć kategorię dla siebie, niezależnie od płci, wieku i wagi.

Jak wygląda trening armweslera?

- Zajęcia zaczynają się od rozgrzewki ogólnorozwojowej, gdyż przy siłowaniu pracuje całe ciało. Następnie wzmacniam poszczególne partie ręki. Główną rolę odgrywa przedramię nadgarstek i palce. Kolejne ćwiczenia są wykonywane przy użyciu pleców i bicepsa. Trenuję na specjalnych rączkach, gumach jak i normalnych ciężarach. Ważne są także sparingi przy stole, które poprawiają dynamikę, start i opanowanie.


Galeria zdjęć: