Ławecki wreszcie dał radę!

Ostatnie kilkanaście dni to pasmo sukcesów Łukasza Ławeckiego. Zawodnik Orląt Łuków wywalczył podczas Memoriału im. Stefania Polaczuka w Terespolu pierwsze miejsce, zaś podczas Memoriału im. Tadeusza Łapińskiego, Marka Nowackiego, Ryszarda Skrzeczko i Tadeusza Jaroszewskiego drugą lokatę w podnoszeniu ciężarów.




ROZMOWA Z Łukaszem Ławeckim, zawodnikiem Orląt Łuków

Olga wiedziała, kogo bierze za męża

Jak ocenisz ostatnie starty?

- Oczywiście na plus. Zaliczyłem solidne podejścia na solidnych ciężarach. Traktowałem zawody jako prognostyk przed najbliższym sezonem i zrealizowałem założenia na ten okres. Miejsca nie były dla mnie ważne. Grunt to dźwiganie dużo i efektywnie. W Terespolu wyrwałem 136 kg, zaś podrzuciłem 170 kg, zaś w Łapach wyrwałem o kilogram mniej, a w podrzucie powtórzyłem wynik.

Czyli to nowy rekord życiowy?

- Właśnie nie. 170 kg  w podrzucie i to tydzień po tygodniu najbardziej mnie ucieszył, bo czekałem niemal pięć lat, żeby podnieść tyle na zawodach, ale nie zamierzam na tym poprzestać. Moja "życiówka" to 178 kg.

Teraz masz wolne?

- Od startów tak. Teraz mam czas na spokojną pracę, a następny sprawdzian przewiduję na Memoriale im. Janusza Kowalczyka w Łukowie.

W ekipie łukowskich Orląt jesteś najstarszym zawodnikiem. Czujesz się także nauczycielem dla młodszych?

- Na sali treningowej czuję się bardziej jak starszy kolega. Trener Robert Dołęga ma ogromną wiedzę o tej dyscyplinie, tak samo jak wspierający naszą sekcję Jan Dmowski, więc skupiam się bardziej na byciu zawodnikiem niż trenerem, bo młodsi nasi przedstawiciele są w najlepszych rękach, podobnie jak ja. Może w przyszłości będę coś działał w tym temacie, a jak na razie realizuję cele zawodnicze.

Które medale i puchary w życiu wywalczyłeś w Terespolu i Łapach?

- Szczerze powiem, że nie mam pojęcia. Przez tyle lat startów trochę się tego zebrało. Mam półkę na najważniejsze wyróżnienia. Reszta jest porozmieszczana w pudłach. Trener Robert zawsze powtarza, że liczą się wyniki w sporcie seniorskim i tylko takie sukcesy mają dla mnie znaczenie. Puchary i medale z różnych turniejów są miłym wyróżnieniem, ale pamięta się tylko medalistów mistrzostw Polski. Na razie z seniorskich zawodów mam dwa medale i zamierzam co roku ten dorobek powiększać.

Kiedy najbliższa szansa?

- Już w czerwcu 2020 roku, więc już teraz zapraszam do kibicowania. Poza mistrzostwami wystąpią na kilku memoriałach i turniejach, ale więcej będę wiedział po ogłoszeniu kalendarza przez Polski Związek Podnoszenia Ciężarów.

Jak żona patrzy na to, że część życia spędzasz na siłowni i wyjazdach?

- Wiedziała, kogo bierze za męża (śmiech - przyp.). Mam kochającą połówkę. Olga bardzo mnie wspiera w tym, co robię. Tak naprawdę to głównie dzięki niej jestem tu gdzie jestem i kontynuuję swoją przygodę ze sztangą. Ola sama bardzo lubi ten sport, próbuje swoich sił, więc to proste, że jest za tym żebym dalej trenował.

Córka będzie też startować?

- Chciałbym, by moja Ludmiła spróbowała swoich sił w sporcie, ale co do dyscypliny to nie będę naciskał na jakąś konkretną. Jeżeli uzna, że ciężary to coś dla niej to oczywiście będę służył swoją pomocą i doświadczeniem.