Wyborcze zamieszanie w Woli Mysłowskiej

Kto i po co otworzył zaplombowane dokumenty z pierwszej tury wyborów samorządowych?



W gminie Wola Mysłowska już 4 listopada mieszkańcy będą głosować w II turze na jedną z dwóch kandydatek na wójta: Kingę Szerszeń (KW Stowarzyszenia Rozwoju Gminy Wola Mysłowska) lub Zofię Mikusek (PiS).

Tymczasem w gminie huczy, że policja zabrała z Urzędu Gminy worki z kartami do głosowania i spisami wyborców z pierwszej tury, bo ktoś je otworzył, co jest zabronione. Domysłom kto i po co to zrobił nie ma końca.

O zajście zapytaliśmy łukowską policję.

- Wczoraj po południu łukowska policja otrzymała zgłoszenie, że urzędnik wyborczy z terenu gminy Wola Mysłowska otworzył zaplombowane worki znajdujące się w jednym z pomieszczeń Urzędu Gminy Wola Mysłowska - mówi oficer prasowy KPP w Łukowie, asp. sztab. Marcin Józwik.

- W workach znajdowały się karty z głosowania oraz spisy wyborców z I tury wyborów samorządowych, które odbyły się 21 października. Policjanci zabezpieczyli worki z zawartością oraz przewieźli je do Komendy Policji w Łukowie - dodaje rzecznik.

- Materiały z tych czynności w środę 31 października zostaną przekazane do Prokuratury Rejonowej w Łukowie w celu oceny prawno-karnej zaistniałego czynu i sprawdzenia, czy doszło do naruszenia przepisów kodeksu wyborczego - mówi Marcin Józwik.

Urzędnikiem wyborczym na terenie gminy Wola Mysłowska jest Barbara Kot, zastępca wójta sąsiedniej gminy Krzywda. Na razie nie komentuje sprawy. Jak udało nam się ustalić, dokumenty z ustaleń policji jeszcze nie pojawiły się w prokuraturze.

Zapytaliśmy o opinię w tej sprawie obie kandydatki na wójta gminy Wola Mysłowska.

- Nie chcę komentować tej sytuacji. Niech się tym zajmują właściwe do takich spraw organy - mówi Zofia Mikusek.

Kinga Szerszeń sugeruje, że w zamieszanie są zaangażowani jej przeciwnicy polityczni, jest próbą manipulacji i zrobienia jej negatywnej kampanii.

- Wszystkie materiały wyborcze były przechowywane w zamkniętym pokoju, do którego dostęp miał jedynie urzędnik wyborczy. Nikt inny nie miał tam dostępu (...). Gdy wczoraj prowadziłam kampanię w jednej z miejscowości, otrzymałam informację, że przed urzędem jest policja i osoby z komisji obwodowych oraz z komisji gminnej. Tłumaczyli że zostało naruszone prawo. Skąd oni o tym wiedzieli? Nie wiem - mówi kandydatka na wójta.

Kto więc otworzył worki z dokumentami wyborczymi i skąd przedstawiciele komitetów pozyskali informację o tym zdarzeniu? Według informacji Kingi Szerszeń, we wtorkowe popołudnie po godzinie 14 w Urzędzie Gminy odbyło się spotkanie urzędnika wyborczego z przedstawicielami komisji, rzekomo w sprawie przeprowadzenia II tury głosowania na wójta.

- Nie mam zielonego pojęcia, co zostało powiedziane, że to wszystko potoczyło się jak potoczyło - mówi K. Szerszeń.

Teraz ruch należy do Prokuratury Rejonowej w Łukowie. To ona sprawdzi, czy faktycznie doszło do naruszenia prawa. O finale postępowania będziemy informować.