fot. UG Wojcieszków.

Radny: Niech inne gminy się dorzucą

GMINA WOJCIESZKÓW: Jednym z pierwszych problemów, przed jakimi stanęła nowa wójt Agnieszka Cieślak, jest planowana likwidacja Gabinetów Nocnej i Świątecznej Pomocy Lekarskiej. Czy uda się go rozwiązać?



Przypomnijmy: o sprawie pisaliśmy tydzień temu w artykule "Już niedługo nocna i świąteczna pomoc lekarska tylko w Łukowie".

 

Dyrektor tłumaczy, radni pytają

O krążące wśród mieszkańców gminy plotki na temat likwidacji Gabinetów Nocnej i Świątecznej Pomocy Lekarskiej w Wojcieszkowie i Stoczku Łukowskim zapytaliśmy wtedy Mariusza Furlepę, dyrektora SP ZOZ w Łukowie. Potwierdził pogłoski i dodał, że nastąpi to z początkiem stycznia lub nawet w okolicach Bożego Narodzenia. Jak wyjaśnił, sytuacja wynika z braku zainteresowania ze strony lekarzy, a także z obowiązujących przepisów. Według wytycznych Ministerstwa Zdrowia i NFZ-u tam, gdzie prowadzona jest nocna i świąteczna pomoc lekarska, wymagane są bowiem: laboratorium diagnostyczne, rentgen i usg.

Temat pojawił się także na sesji Rady Powiatu. O przyczyny likwidacji pytali Henryk Tymosz i Tomasz Kruk. Od starosty Dariusza Szustka otrzymali jednak tylko zapewnienia, że szef szpitala zostanie zobowiązany do wyjaśnienia radnym przyczyn decyzji.

 

Konstruktywne rozwiązanie

Sprawa powróciła na sesji Rady Gminy w Wojcieszkowie 12 grudnia. Wójt Agnieszka Cieślak poinformowała radnych, że negocjacje w sprawie zachowania w Wojcieszkowie nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej trwają od tygodnia.

- Poczyniłam kroki w tym kierunku. Dziś skieruję oficjalny list do dyrektora SP ZOZ z prośbą o oficjalne zajęcie stanowiska. Myślę, że problem uda się rozwiązać z korzyścią dla mieszkańców gminy - stwierdziła, prosząc o konstruktywne rozwiązania.

Taki pomysł zaprezentował Kamil Zbietka.

- Skoro główną przyczyną zamknięcia nocnej pomocy jest brak specjalistycznego sprzętu, to może należałoby go zakupić? Przecież z Gabinetu Nocnej i Świątecznej Pomocy Lekarskiej korzysta nie tylko nasza gmina, ale też Krzywda, Adamów i Serokomla. Z tego, co się orientowałem, to wydatek od 100 do 200 tys. zł. Porozmawiajmy z wójtami ościennych gmin i szpitalem - mówił radny.

 

Z dnia na dzień

Pani wójt spodobała się ta propozycja.

- Pamiętajmy tylko, że to konieczność doposażenia spadła na nas z dnia na dzień, chociaż rozporządzenie ministra zdrowia z lutego 2011 r. powinno nas do tego przygotować. Zastanawiałam się, dlaczego temat wypłynął właśnie teraz. Zwykle ma się jakiś czas, natomiast nam ta likwidacja spadła jak grom z jasnego nieba - zauważyła Agnieszka Cieślak.

W dyskusję włączył się obecny na sesji były wójt Janusz Wylotek.

- Ta decyzja nie nastąpiła z dnia na dzień - podkreślił. - Już na początku tego roku rozmawialiśmy o tym z dyrektorami ZOZ-u i starostą. Pierwsza wersja mówiła, że szpital, gmina i powiat dołożą po 100 tys. zł na remont i wyposażenie naszego ośrodka. Potem, po negocjacjach, tę kwotę ustalono na 60 tys. Na koniec pan dyrektor zrezygnował z udziału w remoncie między innymi z powodu braku pieniędzy - dodał.

Poprzednik Agnieszki Cieślak przypomniał też, że do pomocy nocnej w Wojcieszkowie przez lata dokładały tylko gmina Wojcieszków i Krzywda.

- Inne się nie kwapiły - skomentował.

 

"Możemy coś zyskać"

Janusz Wylotek nawiązał także do faktu, że Agnieszka Cieślak wystartowała w wyborach z listy PiS-u, który rządzi w powiecie i województwie.

- Jestem przekonany, że w związku z tym da pani radę utrzymać tu pomoc nocną - ocenił. Zgodził się z tym Roman Kaliński, przewodniczący Rady Gminy.

Odpowiadając im, pani wójt podkreśliła, że jest za utrzymaniem nocnej i świątecznej pomocy w Wojcieszkowie. Jak dodała, ona i Rada Gminy mogą i są w stanie do tego doprowadzić, jeśli tylko będą współpracować.

- Wykorzystam układ powiatowo-wojewódzki. Mam już pewną wizję, ale skoro możemy przy tym coś zyskać, byłoby fajnie. Dlatego podoba mi się pomysł pana Zbietki - zakończyła.