Co wybiorą radni: bloki czy nowoczesny obiekt sportowy w miejsce dotychczasowego stadionu?.

Czy na miejscu stadionu pojawią się bloki?

Zmiana planu zagospodarowania przestrzennego dla obiektów Orląt Łuków przy Warszawskiej jest już gotowa i czeka na przyjęcie przez radnych. Problem w tym, że dokument przewiduje postawienie tu sześciopiętrowych bloków mieszkalnych. Czy da się to zmienić?



2 listopada, na krótko przed drugą turą wyborów na burmistrza miasta, na facebookowym profilu Alternatywy dla Łukowa zamieszczono wpis następującej treści: "Czy w miejscu stadionu miejskiego powstaną bloki? Tak zakłada projekt zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Czy jesteście za tym, aby wydawać miliony złotych na budowę nowego obiektu, czy opowiadacie się za modernizacją istniejącego?".

Na reakcję mieszkańców nie trzeba było długo czekać. "Nie no, litości, wszędzie, gdzie tylko się zwolni kawałek miejsca, to powstają bloki. Zdecydowanie nie" - pisała jedna z łukowianek. "Bloki z ceną wynajmu wyższą niż w Siedlcach, najlepiej całe miasto `zablokujmy... Porażka" - dodawała inna.

Po wygranej Piotra Płudowskiego o sprawie zrobiło się jednak cicho. "Wspólnota" postanowiła więc sprawdzić, czy włodarz z Alternatywy dla Łukowa pamięta ten punkt swojej kampanii wyborczej.

 

Uchwała i uwagi

Uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia zmiany planu zagospodarowania dla tych terenów łukowscy radni przyjęli 26 września 2017 r. Trzy miesiące później podpisano umowę z wykonawcą, a 11 lutego 2018 r. wydano obwieszczenie o przystąpieniu do prac. Wnioski do zmiany planu złożył Zakład Gospodarki Lokalowej oraz Ośrodek Sportu i Rekreacji. Od 10 października do 8 listopada zmiana planu była wyłożona do wglądu i przeprowadzano dyskusję publiczną.

Nowy plan zagospodarowania faktycznie zakłada, że na terenie boiska powstałyby sześciopiętrowe bloki, a miejskie obiekty sportowe przeniesionoby na tereny zielone przy Krznie. Uwagi do dokumentu złożyły trzy osoby. Radny Ryszard Smolarz zauważył, że działki, gdzie funkcjonuje stadion, były kiedyś prywatne, a właściciele zostali wywłaszczeni. Jarosław Okliński, także radny, stwierdził, że proponowana zabudowa jest stanowczo za wysoka i powinna się ograniczyć do trzech kondygnacji, a ewentualna zmiana zagospodarowania powinna iść w kierunku parku. Prawnik Piotr Piwowarczyk domagał się natomiast włączenia w zakres opracowania terenów położonych przy ul. Browarnej.

 

Na pewno nie komunalne

Nasza redakcja postanowiła poznać szczegóły decyzji w sprawie przeznaczenia terenu stadionu pod bloki mieszkalne. Dlatego zapytaliśmy burmistrza, czy jego poprzednik Dariusz Szustek prowadził rozmowy z firmami, które chciałyby postawić tu takie budynki. A może planował umieszczenie w tym miejscu budownictwa komunalnego?

- Nie jestem w posiadaniu informacji dotyczących konkretnego inwestora, który byłby zainteresowany zakupem działki i budową bloków - odpowiada Piotr Płudowski.

I dodaje, że przy obecnie obowiązującej uchwale w sprawie zbywania lokali, będących w zasobie komunalnym budowa jakichkolwiek nowych mieszkań byłaby przejawem niegospodarności. Aktualnie najemca już dzień po podpisaniu umowy o najem może wystąpić z wnioskiem o wykup z bonifikatą sięgającą 70 proc.

- Na komisji Finansów, Budownictwa, Planowania Przestrzennego i Gospodarki Gruntami podniosłem ten temat, chcąc poznać opinię radnych w sprawie ewentualnej zmiany uchwały, która umożliwiłaby miastu budowę bloków komunalnych, ale nie dostałem jednoznacznej odpowiedzi - mówi burmistrz.

 

Burmistrz: "Nie mógłbym zaakceptować"

Zmiana planu zagospodarowania jest już gotowa i czeka na uchwalenie w formie uchwały. Burmistrz Płudowski nie ukrywa jednak, że nie popiera części znajdujących się w niej zapisów.

- Przez wzgląd na mój konserwatywny charakter nie mógłbym zaakceptować usunięcia boiska i postawienia na jego miejscu bloków mieszkalnych - mówi "Wspólnocie". - Z kolei budowa hali widowiskowej i stadionu na terenach przy Krznie jest ryzykowna ze względu na nośność gruntu. Z podobnym zjawiskiem spotkaliśmy się podczas budowy hali w Szkole Podstawowej nr 2. Pomimo zastosowania bardzo zaawansowanych metod fundamentowania, które pochłonęły kilkaset tysięcy złotych, nadal mamy problemy z pękającymi ścianami - dodaje.

 

Stadion do rewitalizacji

Zdaniem Piotra Płudowskiego to, że w mieście potrzeba obiektu sportowego z zapleczem, który posłuży nie tylko piłkarzom, nie podlega dyskusji.

- Myślę, że gdy modernizacja zalewu będzie na ukończeniu, będziemy mogli odważniej podejść do tego zagadnienia. Stadion wymaga rewitalizacji, ale jest jeszcze zbyt wcześnie na mówienie o konkretnych rozwiązaniach w tej sprawie - dodaje.

Nie znaczy to, że pomysłów na uczynienie ze stadionu Orląt nowoczesnego obiektu brakuje. Jak mówi burmistrz, prym wśród radnych proponujących takie rozwiązania wiodą radni Przemysław Wereszczyński i Arkadiusz Pogonowski. Piotr Płudowski liczy, że także pozostali członkowie Rady Miasta włączą się w prace nad spójną koncepcją rozwoju infrastruktury sportowej w mieście, uwzględniającą również lekkoatletykę.

 

Czy PiS-owcy poprą?

Burmistrz planuje przekonać radnych do tego, że miasto nie powinno pozwolić na postawienie bloków w miejscu stadionu. Dlatego chce, by podczas jednej z najbliższych sesji Rada głosowała nad zmianą planu zagospodarowania, ale z pominięciem zapisów dotyczących tego konkretnego terenu.

- Da to możliwość utrzymania dobrych zmian w planie, a wyłączenia tych najbardziej kontrowersyjnych - tłumaczy.

Czy takie rozwiązanie spotka się ze zrozumieniem Rady Miasta? Może być różnie, bo większość w niej stanowią członkowie Prawa i Sprawiedliwości, czyli partii poprzedniego burmistrza, za którego kadencji zdecydowano o zastąpieniu miejskiego boiska blokami mieszkalnymi. Piotr Płudowski jest jednak dobrej myśli.

- Wiem o pojedynczych radnych, którzy są sceptyczni wobec tej idei. To członkowie z różnych klubów. Moje rozmowy na jakikolwiek temat odbywają się z radnymi, a nie klubami. Rozmawiam z tymi, którzy chcą realnie spojrzeć na problemy miasta, a nie tylko trzymać linię klubu. Widzę, że klub radnych PiS nie jest monolitem i część radnych chce rozmawiać, dyskutować oraz wypracowywać wspólne rozwiązania dobre dla miasta, a nie wyłącznie głosować przeciw pomysłom tylko dlatego, że ich autorem jest burmistrz - kończy włodarz miasta.