Kamer takich, jak ta na siedzibie Urzędu Pracy, jest w Łukowie ponad 100 .

Ma być więcej kamer i więcej patroli

Choć w Łukowie przybywa kamer monitoringu, liczba najbardziej uciążliwych przestępstw pospolitych nie spada. - Tak nie może być! - mówi radny Leonard Baranowski. Urząd Miasta odpowiada, że chce rozwiązać ten problem.



Na niedawnej sesji Rady Miasta radny Leonard Baranowski narzekał na sposób, w jaki na terenie Łukowa funkcjonuje monitoring.

 

Graffiti i wandalizm

Nie była to pierwsza jego interpelacja na ten temat.

- Mamy w mieście monitoring, a coraz więcej budynków jest wymalowywanych sprejem. Niedawno przespacerowałem się po centrum i poczułem wstyd, patrząc na te elewacje - mówił na sesji w czerwcu 2017 r.

Z kolei w lutym tego roku zwrócił uwagę na okoliczności, w których popsuto ogrodzenie placu zabaw przy ul. Krasińskiego.

- Miasto zainwestowało ogromne pieniądze w monitoring. Wprost na ogrodzenie, które zostało zniszczone, skierowana jest kamera. Czy nie można ustalić, kto tego dokonał? Czy monitoring w mieście jest tylko na pokaz? Jeśli tak, to może załóżmy atrapy! - stwierdził oburzony.

 

Piją i dewastują

- Monitoring, który teraz mamy, nie zdaje egzaminu - ocenił radny na marcowej sesji sesji. - Proszę przyjść w niedzielę rano i zobaczyć, jak wygląda przejście między placem zabaw a ul. Krasińskiego. Młodzież nocami pije tu alkohol i choć zostało to naniesione na Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa, nikt nie reaguje! Tak nie może być. Zresztą w całym mieście młodzi ludzie rzucają butelki po wódce i dewastują, a, mimo monitoringu, nie są do takich zdarzeń wysyłane patrole - dodał.

Zdaniem Leonarda Baranowskiego, łukowski monitoring nie służy wykrywaniu przestępstw.

- Panie burmistrzu, myślę, że w następnym budżecie powinien pan znaleźć pieniądze nie na psa policyjnego i radiowóz, ale na dofinansowanie etatów policyjnych do obsługi monitoringu. Jeśli się tego nie zrobi, nawet kupienie nowego monitoringu będzie wyrzuceniem pieniędzy w błoto - ocenił.

 

Ważna kwestia

O komentarz do wypowiedzi radnego „Wspólnota” poprosiła Pawła Krasuskiego, zastępcę burmistrza.

- Bezpieczeństwo na terenie Łukowa jest dla Urzędu Miasta jedną z najważniejszych kwestii. Spotykamy się z objawami chuligaństwa i siedmiu najbardziej uciążliwych przestępstw pospolitych (bójka i pobicie, uszczerbek na zdrowiu, kradzież cudzej rzeczy, kradzież samochodu, kradzież z włamaniem, rozboje, wymuszenia i kradzieże rozbójnicze oraz uszkodzenie mienia). Chcemy temu przeciwdziałać i podnieść poziom odczuwanego przez mieszkańców bezpieczeństwa - deklaruje.

Zastępca burmistrza przypomina przy tym, że już tegoroczny budżet przewiduje rozbudowę istniejącego w Łukowie monitoringu. Obecnie jest ustalana lista nowych punktów, gdzie powinny się pojawić kamery.

 

Już za rok?

Mimo to Paweł Krasuski podziela pogląd Leonarda Baranowskiego, że monitoring miejski w Łukowie powinien być wykorzystywany nie tylko po wtedy, kiedy już dojdzie do jakiegoś zdania, ale i w celach prewencyjnych.

- Urząd Miasta jest obecnie na etapie opracowywania rozwiązania tego problemu. Będziemy współpracować z Komendą Powiatową Policji, bo w tej kwestii nikt nie jest ekspertem lepszym od policjantów. Wstępne rozmowy w tej sprawie już się odbyły. Chcemy wspólnie znaleźć rozwiązanie kompleksowe, które mogłoby się opierać na śledzeniu monitoringu na żywo i byłoby uzupełniane przez piesze patrole. Kiedy mechanizm będzie już opracowany, zaprezentujemy go radnym, przekonując, by jego realizację uwzględnili w przyszłorocznym budżecie - kończy zastępca burmistrza.