42-latek zginął w pożarze. W domu został zrozpaczony ojciec

- Panie co tu opowiadać. Straciłem syna - mówi pan Kazimierz, ładując na taczkę spalone rzeczy. - Nic się nie dało zrobić - mówi.



Błażejki w gminie Stoczek Łukowski (powiat łukowski) to mała wieś. Ledwie kilka chałup, dwa przydrożne krzyże i kapliczka z białej cegły. To tu w środę 25 września doszło do tragedii. W pożarze drewnianego domu zginął 42-letni niepełnosprawny mężczyzna.

Dym z okna 

Sąsiadka pogorzelców wróciła właśnie z rynku. Środa to w Stoczku dzień handlowy. Postanowiła odpocząć i zjeść drugie śniadanie. - Kiedy wyszłam na ganek zobaczyłam dużo dymu, który wydobywał się przez okno - relacjonuje kobieta. Jej posesję od podwórka pana Kazimierza odgradza stary drewniany płot. Domy stoją bardzo blisko siebie. 

- Poleciałam do sąsiadki, żeby wezwała straż. Ja nie mam telefonu, a byłam sama w domu. To już mi powiedziała, że ludzie dzwonili i że straż jedzie - opowiada sąsiadka. Kiedy wracała widziała jak z drugiego końca wsi biegną dalsi sąsiedzi. Zaraz też usłyszała strażackie syreny - wspomina.

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).