Tak karmią w łukowskim szpitalu. Larwy, robak i "ogólna tragedia"

Pani Klaudia znalazła martwą larwę. Czytelnicy zgłaszają kolejne zastrzeżenia, co do jakości posiłków w św. Tadeuszu.



21-latce ostatniego dnia pobytu w łukowskiej lecznicy na obiad podano gulasz drobiowy, w którym tkwiła martwa larwa. To miał być posiłek, który w zasadzie się już pacjentce nie należał. Tego dnia zdecydowała się opuścić oddział ginekologiczno-położniczy na żądanie.

- Przyniesiono mi kurczaka w sosie z kaszą gryczaną. Zjadłam większość tego, co było na talerzu. Larwę zauważyłam dopiero pod koniec – opowiada pani Klaudia. Wyjęła smartfona i zrobiła zdjęcie. Powiadomiła też personel.

Według jej relacji poproszono ją, aby opisała sytuację w anonimowej ankiecie, którą wrzuca się do skrzynki na korytarzu. 21-latka zastosował się do sugestii. Twierdzi, że na odchodne usłyszała od kogoś z personelu, że ankieta i tak nigdzie nie wypłynie. - Dlatego zdecydowałam się nagłośnić sprawę - twierdzi. Wcześniej ostrzegła koleżanki z sal, żeby uważały, bo - jak sądzi - w ich porcjach także może się skrywać niemiła niespodzianka.

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).