"Syf" w rurach i woda z bakteriami coli to ich codzienność

ŁUKÓW Edyta Kulenty do przygotowania obiadu czy mycia zębów używa wody z baniaka. Woda ze studni to "syf" z bakteriami coli, a na podłączenie do wodociągu nie ma póki co szans.



Problem dotyczy kilku rodzin, które pobudowały się na nowym osiedlu przy ul. Zacisze w Łukowie. A w perspektywie lat może być to kłopot dla kolejnych 100 właścicieli. Właśnie tyle działek pod zabudowę jednorodzinną przewiduje w tym miejscu plan zagospodarowania przestrzennego. Na ul. Zacisze w istocie jest spokojnie, ale ciszę mąci dźwięk zapychających się rur. I nie chodzi o wodociąg, a wewnętrzne instalacje ze studni głębinowych. Ludzie wykopali je w nadziei na to, że będą mieć dostęp do bieżącej wody, bo na urzędników nie mogli liczyć. Efekt jest taki, że z głębokości ponad 50 metrów płynie woda nienadająca się do spożycia i tak brudna, że filtry, które mają ją oczyszczać, trzeba wymieniać częściej, niż przewiduje producent. Co więcej, mieszkańcy na własny koszt wykonali badania wody. Okazało się, że poza tym, iż woda ma przekroczone normy żelaza czy manganu to jeszcze znajdują się w niej niebezpieczne dla człowieka bakterie coli.

 

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).