Tkaczuk: Mojej mamie Ani



ROZMOWA Z Bartłomiejem Tkaczukiem, pomocnikiem Huraganu

Mojej mamie Ani

Jak podsumujesz spotkanie?

- Przeciwnik dłużej utrzymywał się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało. My wyprowadzaliśmy kontry, czego efektem były dwie bramki. Po przerwie mieliśmy więcej gry. Przy wysokim prowadzeniu wkradło się rozluźnienie i Kłos nas ukarał, ale po chwili postawiliśmy kropkę nad "i" po główce "Mirona". Dalej musimy pracować nad skutecznością, bo dalej nie jest na takim poziomie, jakim byśmy chcieli.

Twój gol był ozdobą spotkania...

- Dziękuję. Trafiłem z około 25 metrów.

Masz zawodnika, którego podpatrujesz?

- Mam. Jest nim Angel Di Maria z PSG. Moje uderzenie nie było przypadkiem. Dosyć często ćwiczę ten element gry.

Komu dedykujesz bramkę?

- Mojej mamie Annie, która zawsze mnie wspiera i jest przy mnie.

Jaka potrawa jest jej specjalnością?

- Zupa krem z dyni. Uwielbiam, zresztą jak każde jej danie przygotowane dla mnie.