Ręce Bartka Tanyi wykręcili do tyłu i tak przed godz. 8 rano prowadzili główną ulicą Międzyrzeca

- W swojej wieloletniej pracy nigdy nie spotkałam się, aby jakiekolwiek służby przyprowadzały do szkoły ucznia w kajdankach - mówi Iwona Orkisiewicz, dyrektor ZPO nr 1 w Międzyrzecu, szkoły, w której uczy się Bartek.



O niepokojącym zdarzeniu z czwartku 16 marca poinformował nas Czytelnik.

Widziałem to od momentu, kiedy z autobusu podmiejskiego na przystanku przy ul. Warszawskiej wysiadło dwóch strażników miejskich dołączając do trzeciego, który na nich czekał. Z budynku po byłej przychodni wyszły trzy dziewczyny. Straż miejska je wylegitymowała. Potem wyszedł czarnoskóry chłopak, którego strażnicy pchnęli na ścianę budynku. Brutalnie skuli mu do tyłu ręce kajdankami. Nie reagowali na przeraźliwe krzyki chłopca - "puśćcie mnie, to boli, ja nic nie zrobiłem" - relacjonuje mężczyzna, który poinformował nas o zajściu.

Incydent obserwowało wiele osób, które krzykami reagowały na zachowanie strażników.

Alarmowali, że to jeszcze dziecko i nie można go tak traktować. Bez reakcji. Szczególnie zachowanie jednego ze strażników było bardzo agresywne, wręcz brutalne w stosunku do tego ucznia - dodaje mężczyzna.

Komendant: to jakaś abstrakcja

Tadeusz Steć, komendant straży miejskiej w Międzyrzecu zaznacza, że odbył rozmowy ze strażnikami na temat tego incydentu i jest przekonany, że funkcjonariusze nie dopuścili się żadnych nadużyć. Zastosowany przez nich chwyt był zwykłym chwytem transportowym, którego używa się w takich sytuacjach. A kajdanki były odpowiedzią na agresję chłopca.

Dla mnie abstrakcją jest, by jakikolwiek funkcjonariusz mógł się dopuścić działań nacechowanych rasizmem, czy używać obelg. W przypadku tego chłopca najważniejsze jest, by skończył szkołę i właśnie do niej strażnicy go prowadzili - podkreśla Tadeusz Steć.

Strażnicy miejscy sporządzili odpowiednią notatkę z tego, co się działo 16 marca. Jak zaznacza komendant, zrobili wszystko zgodnie z prawem: na początku poprosili chłopaka o legitymację, a gdy jej nie okazał powiedzieli, żeby szedł do szkoły. Wtedy okazał agresję i zaczął w ich kierunku machać rękami, więc zastosowali środki przymusu bezpośredniego, był również wulgarny i za to został ukarany mandatem.

Bartek Tanyi ma 16 lat, uczy się w ostatniej klasie Gimnazjum nr 1 w Międzyrzecu. Tak relacjonuje zajście:

Było już po 7.30, przyjechaliśmy busem, wysiedliśmy i poszliśmy z koleżankami do bloku poczekać na kolegę. Widzieliśmy, że stoi straż miejska. Zawołali nas i chcieli zobaczyć legitymacje. Koleżanki pokazały, ja przy sobie nie miałem. Spisywali, a jeden z nich krzywo na mnie patrzył, ogólnie byli niemili. Koleżankom sprawdzili legitymacje a do mnie powiedzieli "A ty do szkoły". Zapytałem tylko: Po co? Wtedy podeszli do mnie, pchnęli na ścianę, wykręcili ręce i skuli. Coś dogadywali i pod nosem się śmiali. Od tego, że wylądowałem na ścianie pękła mi warga - relacjonuje Bartek.

(…)

Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.



Ogłoszenia

Działka 1298 m2 Międzyrzec na sprzedaż.

Działka do zabudowy przy ul. Warszawskiej 52 ( wjazd...

Zatrudnię pracowników do mycia kurników

Zatrudnimy do mycia budynków inwentarskich mężczyzn...

szukam moze ty masz

moze masz nie poczebną odzież i podarujesz mi...

szukam moze ty masz

moze masz nie poczebną odzież i podarujesz mi...

Serwis RTV - Al. Tysiąclecia 35

Oferujemy naprawy warsztatowe i domowe w zakresie...

Skup zboża paszowego i konsumpcyjnego...

Skup zboża paszowego i konsumpcyjnego pszenicy...

{**}