Czytelnik: To nie zwykły smrodek, to straszliwy smród

MIĘDZYRZEC PODLASKI: - Smród jest straszliwy, jakby ktoś włożył głowę do studzienki szambowej - żali się mieszkaniec miasta, który uważa, że nieprzyjemne zapachy pochodzą z okolicznej biogazowni i oczyszczalni ścieków. Prezesi spółek zapewniają, że to nieprawda.



O problemie poinformowano nas w ubiegłym tygodniu. Według czytelnika "Wspólnoty"  problemem dla mieszkańców niektórych osiedli przy ul. Brzeskiej w Międzyrzecu (m.in. osiedle "Czerwone Dachy") jest smród. Jego zdaniem wydobywa się z prywatnej biogazowni oraz miejskiej oczyszczalni ścieków.

Regularny, straszny smród

- Smród z biogazowni jest straszliwy. To nie jest zwykły smrodek, który się co jakiś czas pojawia. On jest regularny.  Coś strasznie śmierdzącego jest wylewane na pola. Byłem raz w nocy. Czułem się, jakbym włożył głowę do studzienki szambowej. To jest robione perfidnie, bo wylewa się to w weekendy. Teraz, jak jest gorąco, to ludzie mają otwarte okna, a to może grozić zatruciem, lub porannymi mdłościami - opowiada nasz czytelnik, który prosił o zachowanie anonimowości. - Jak wystawiam tort na balkon, to on rano nie nadaje się do spożycia. To, co się dzieje, jest nie do pomyślenia - mówi nasz czytelnik.

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).