Dwie wersje dokumentacji medycznej zmarłego pacjenta

Międzyrzec: Andrzej K., lekarz dyżurny na procesie dotyczącym śmierci pacjenta twierdzi, że ktoś zrobił dopiski na sporządzonej przez niego dokumentacji medycznej.



O sprawie pisaliśmy w połowie listopada. Dwaj lekarze z międzyrzeckiego szpitala - lekarz dyżurny i ordynator -  są oskarżeni o narażenie na utratę zdrowia i życia 77-latka, u którego zdiagnozowano niedrożność jelit. Mężczyzna zmarł po kilkunastu godzinach na szpitalnym łóżku. Wydarzenia te miały miejsce w połowie stycznia 2016 roku.

 

Lekarz nie wie, skąd druga wersja

Podczas drugiej rozprawy radzyński sąd przesłuchał Andrzeja K., lekarza, który feralnego dnia pełnił dyżur na oddziale chirurgicznym. Sąd okazał lekarzowi dokumentację medyczną zmarłego pacjenta i zapytał, czy jest ona autentyczna i czy Andrzej K. osobiście ją sporządził. Lekarz wyjaśnił, że są momenty, w których mu się ona nie podoba. - Trochę to jest takie nie moje. Ja troszeczkę inaczej pisałem takie rzeczy – wyjaśniał lekarz. Nie miał natomiast wątpliwości co do swojej pieczątki i podpisów złożonych na dokumentach. Sąd okazał oskarżonemu drugą wersję historii choroby 77-letniego Henryka K. i zapytał, czy różnią się one od siebie oraz dlaczego powstały dwie wersje dokumentacji dotyczącej tego samego leczenia? Andrzej K. odparł, że nie wie i dodał, że pisanie obydwu dokumentów nie miałoby sensu.

 

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).