Szokujące zeznania pielęgniarki: Pacjent umierał w szpitalu, a nikt nie podjął reanimacji

Pielęgniarka zaalarmowała lekarza dyżurnego, że pacjent nie oddycha. Nikt nie podjął akcji reanimacyjnej.



Na kolejnej rozprawie przeciwko lekarzom z międzyrzeckiego szpitala zeznawał pielęgniarz i jego dwie koleżanki. Cała trójka miała dyżur w dniu, kiedy 77-letni Henryk K. został przyjęty na oddział chirurgiczny, a w nocy zmarł. Andrzej K., lekarz, który tego dnia też miał dyżur na oddziale, wyjaśniał na poprzedniej rozprawie, że pacjent był przygotowywany do operacji, która miała być wykonana następnego dnia.

 

Pielęgniarz nic nie słyszał o operacji

- Do godziny 19 miałem dyżur. Pacjent został przyjęty na oddział i dostawał leki przeciwbólowe, a około siódmej wieczorem podłączono mu tlen, ale nikt mi nie mówił o żadnej operacji – zeznał pielęgniarz, który pracował na dziennej zmianie. Jego koleżanka, która przyszła do pracy na nocną zmianę, także zeznała, że nie słyszała od lekarza, ani od nikogo innego, żeby pacjent był przygotowywany do operacji.

 

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).