Ostatnia droga niezwykłego lekarza

Medycyna straciła wybitnego naukowca, a pacjenci wspaniałego lekarza. W sobotę w rodzinnym Opolu pochowany został prof. Krzysztof Marczewski, przez lata związany ze szpitalem papieskim w Zamościu.



Lubelska służba zdrowia opłakuje wielkiego człowieka. 31 grudnia, po długiej i ciężkiej chorobie, zmarł prof. zw. dr hab. n. med. Krzysztof Marczewski. Miał 62 lata. Zostawił żonę i syna.

Choć jego życie zawodowe związane było z Lublinem i Zamościem, to rodzinne korzenie profesora wywodzą się z ziemi opolskiej. A konkretnie z Woli Rudzkiej skąd pochodził. W jego żyłach płynęła krew Kleniewskich, rodu zasłużonego dla Opola i całego naszego powiatu. 

Najlepszy na roku 

Krzysztof Marczewski ukończył Akademię Medyczną w Lublinie. Był najlepszym studentem na roku. Z Akademią związany był przez lata. Pracował w Katedrze i Klinice Nefrologii. Najpierw jako asystent, później adiunkt. Przez wiele lat kierował również Zakładem Etyki.

Był niezwykle uzdolniony i wykształcony.

- Krzysztof zdawał sobie sprawę z tego, czym obdarzył go Stwórca, ale dużo dołożył jeszcze od siebie. Pracowitość, sumienność – wspominał zmarłego kolega z rocznika.

Nauka przychodziła mu z niespotykaną łatwością. Był lekarzem posiadającym aż siedem specjalizacji -  chorób wewnętrznych, nefrologii, endokrynologii, hipertensjologii, balneoklimatologii i medycyny fizykalnej oraz geriatrii.

- To niezwykle wielki dar, którym dzielił się zarówno z lekarzami, których kształcił. Nam cały czas pokazywał jak postępować, jako lekarz – mówił na mszy pogrzebowej jeden z wychowanków profesora.

 

 (…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).