Kiedy Sąd Biskupi może rozwiązać małżeństwo

Jest kilkanaście przeszkód, które sprawiają, że małżeństwo jest nieważne, mimo tego, że ślub pięknie się odbył i czasem nawet kilku księży błogosławiło ten związek.



Czy istnieje coś takiego jak rozwód kościelny?

- Jest to niewłaściwe określenie, chociaż bardzo często spotykane.  Rozwody są w sądach cywilnych, natomiast w sądach kościelnych, nie ma rozwodów. Małżeństwo jest jednym z siedmiu sakramentów i każdy sakrament w pewnych okolicznościach może być przyjęty nieważnie. Nieważnie może być przyjęty na przykład chrzest. Gdyby ministranci podmienili księdzu wodę i wlali jakiś inny płyn to - mimo, iż ksiądz by chrzcił w dobrej wierze - to chrzest byłby nieważny.  Podobnie, gdyby ksiądz pomylił formułę wypowiadanych przy chrzcie słów.  Gdy ktoś przy spowiedzi zatai, że nie ma ślubu kościelnego, niby się spowiadał, ksiądz udzielił rozgrzeszenia, nawet może kartkę podpisał, ale sakrament spowiedzi byłby nieważny, bo nie spełniał warunków. Tak samo sakrament małżeństwa również może być w pewnych okolicznościach zawarty nieważnie. I zadaniem sądu kościelnego jest stwierdzić, czy małżeństwo było ważnie zawarte. Jeśli małżeństwo było ważnie zawarte, to nawet papież takiego małżeństwa rozwiązać nie może.  Jeżeli małżeństwo krótko trwało - jest to dowód na to, że nie powinno być zawarte, i możliwe, że zawarte było nieważnie. Jest kilkanaście przeszkód, które sprawiają, że małżeństwo jest nieważne, mimo tego, że ślub pięknie się odbył i czasem nawet kilku księży błogosławiło ten związek.

Czyli o tym, że małżeństwo jest nieważne, orzeka Sąd Biskupi, ale na podstawie czego...?

- Tak. Tylko Sąd Biskupi jest kompetentny, aby orzec, czy małżeństwo było ważne, czy nie. Oczywiście procedura jest inna niż w sądach cywilnych, bo o co innego chodzi. W sądzie cywilnym, jeśli małżeństwo trwale się rozpadło, a małżonkowie się zgadzają, to sąd orzeka rozwód. Natomiast w sądzie kościelnym chodzi o udowodnienie, iż małżeństwo nie zaistniało jako sakrament. W sądzie kościelnym wartość dowodową mają przede wszystkim zeznania stron i świadków pod przysięgą. Ponieważ tu chodzi o sprawy sumienia i ważności przed Bogiem, dlatego też i dowody, które się składa, składa się pod przysięgą. Przysięga się na krzyż, na Pismo Święte i strony mają obowiązek mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Takie zeznania zatem mają wartość dowodową. Najlepszymi świadkami są ci, którzy najlepiej wiedzą, a więc rodzice małżonków. Sąsiedzi często o niczym nie mają pojęcia, bo małżeństwo nie chwali się swoimi problemami  i sąsiedzi myślą, że było ono szczęśliwe i udane.

Są małżeństwa, które - jak to w życiu bywa - czują się nieszczęśliwe ze sobą. W takich małżeństwach jedno z dwojga powiada "spotkałem/łam kogoś lepszego dla mnie". Czy to jest wystarczająca przesłanka do rozpoczęcia procedury stwierdzenia nieważności związku sakramentalnego?

- Absolutnie to jest niewystarczające. Przede wszystkim przyczyny nieważności zapadają nie po ślubie, tylko przed. Ważna jest predyspozycja nowożeńców w momencie zawierania sakramentu, a więc czy te przeszkody istniały, gdy oni ślubowali. Jeśli wszystko było dobrze i nie było żadnych przeszkód, a później on zauważył, że koleżanka ma ładniejszą buzię i to jest powód rozstania, to takie racje byłyby absurdalne do stwierdzenia nieważności małżeństwa.

Jest wieczór kawalerski no i ten przyszły mąż zauważa tę koleżankę o ładnej buzi. I jest tak zakochany w niej, a nie w narzeczonej, bierze ślub, bo już się nie daje nic odwołać, ale kocha nie swoją żonę... Co wtedy?

- Wtedy może to być przeszkodą, wtedy jest tak zwana symulacja, czyli udawanie. On udaje, że ślubuje, ale jest wewnętrznie przekonany, że sytuacja jest podbramkowa, nie bardzo widzi inne rozwiązanie i ślubuje "dla oka", nieszczerze.

Inna sytuacja. Ludzie pobożni obydwoje, ślub z wielką pompą, ale małżonka niepewna czy chce wyjść za tego mężczyznę. Natomiast matka panny młodej bardzo chce, aby córka wyszła za mąż. Namowa ze strony matki jest tak intensywna, iż dziewczyna ulega...

- To jest sprawa trochę skomplikowana. Mianowicie dawniej, przed wejściem nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego w roku 1983, najczęściej sąd orzekał nieważność małżeństwa z racji przymusu rodziców. Kiedyś, kiedy młodzież była uzależniona - zwłaszcza na wsi - od rodziców, gdy powiedzieli, że jak się nie ożenisz z tym sąsiadem, który jest bogaty, to wykluczymy ciebie z rodziny, przymus był tak potężny, bo chodziło o morgi. Teraz ten przymus jest już rzadszy. Ale jest tak zwany "timor reverencialis" - to jest przymus ze względu na szacunek dla rodziców. Ponieważ na ogół w dobrych rodzinach dzieci kochają rodziców, są im posłuszne i nie są w stanie przeciwstawić się, bo jest presja moralna, to wtedy może być taka sytuacja, że sąd orzeknie nieważność małżeństwa. Ale musi bardzo dokładnie przeanalizować, czy rzeczywiście ten szacunek dla rodziców był tak wielki i taki był ten wewnętrzny nakaz moralny, że ona nie miała wyjścia i, chociaż nikt jej nie bił ani siłą nie zmuszał, to przymus wypływający właśnie z "timor reverencialis" sprawił, że zdecydowała się ulec matce...

Mamy już dwie przesłanki do zbadania czy małżeństwo zostało ważnie zawarte, a jakie są jeszcze inne przyczyny?

- Najczęstszą przyczyną, dla której sąd orzeka nieważność sakramentu małżeństwa, jest taki kanon, który mówi, że nieważnie zawarte jest małżeństwo, gdy jedna, albo druga strona jest niezdolna do podjęcia i należytego wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich. Pod warunkiem, że ta niezdolność istniała  już wcześniej i oczywiście w momencie zawierania ślubu. Istotne obowiązki małżeńskie to nie tylko współżycie, ale to jest cała gama różnych spraw życiowych i tu jest bardzo wiele przyczyn. Mogą one wypływać na przykład z tego, że ktoś jeszcze emocjonalnie nie dorósł do małżeństwa, że ma niby lata wymagane ustawowo, ale właściwie to jest jeszcze dzieciuch, bo rodzice nie wdrażali go do żadnych obowiązków, wszystko za niego robili i ten człowiek nie dorósł do małżeństwa i do obowiązków, których podejmuje się i spływają na niego w momencie zawierania sakramentalnego związku małżeńskiego.

Czy choroba psychiczna też może być przesłanką do orzeczenia nieważności małżeństwa?

- Oczywiście, że tak. I dlatego jest zatrudniony bardzo często psycholog, który urzędowo przesłuchuje, tak jak sędzia, i wydaje swoją opinię. Bardzo często, gdy jest orzekana nieważność z racji tego kanonu niezdolności do podjęcia obowiązków, to jest równocześnie wykorzystywana opinia psychologa. Daje on dodatkowe światło w tej sprawie.

Czy alkoholizm może być uznany za powód nieważności małżeństwa?

- Oczywiście, z tym że przyczyna nieważności z racji alkoholizmu jest wtedy, gdy ktoś w momencie zawierania ślubu jest już od niego uzależniony. Czasami sytuacje są bardzo skomplikowane. Chcę powiedzieć, że często sprawę sąd musi analizować dokładnie z różnych stron i korzystać nieraz z porady psychologa, specjalisty, żeby dojść do przekonania, bo sędziowie, orzekając ważność czy nieważność danego małżeństwa, biorą sprawę na swoje sumienie.

Jak wygląda procedura stwierdzenia nieważności małżeństwa?

- Jak się małżeństwo rozpadnie, najlepiej jest porozmawiać z księdzem proboszczem, z tym że księża na parafiach zazwyczaj nie kończyli prawa kanonicznego, mają za to wiadomości ogólne i podpowiedzą, że jest Sąd Biskupi, gdzie jest i co należy uczynić w tej sprawie. Trzeba się następnie zwrócić do Sądu Biskupiego i tam skorzystać z porady albo zwrócić się z prośbą  do adwokata kościelnego, by pomógł napisać skargę powodową. Tę skargę trzeba napisać jak najdokładniej, wyłuszczyć przyczyny, dlaczego uważam, że małżeństwo było zawarte nieważnie. Należy pamiętać, że nie chodzi tu o udowodnienie winy małżonka, tylko znalezienie przyczyny nieważności związku, obojętnie po której stronie. Zdarza się, że czasami przyczyna nieważności jest po obu stronach, a nawet czasami tylko po stronie wnoszącej skargę.

Czy sąd kościelny orzeka o winie?

- Nie, w ogóle w tej sprawie nie może być mowy o winie, bo nie ma też żadnej kary. Sąd nie stosuje żadnych kar, tylko orzeka stan faktyczny.  A jeśli ktoś złośliwie - strona, nie świadek - nie chce stanąć w sądzie, to istnieje możliwość orzeczenia sądu o  jego nieobecności i wtedy wystarczy tylko zeznanie jednej strony i świadków. W takiej sytuacji również sąd może orzec nieważność.

Często ludzie mówią, że nie ma sensu zaczynać, bo ile to trwa...

- Odpowiadając na tę sugestię. W ostatnich latach Papież Franciszek bardzo skrócił czas trwania procesu, ponieważ zasadniczo zniósł drugą instancję, a nawet w pewnych ewidentnych okolicznościach może być tzw. proces skrócony.

Tu opowiedział ksiądz o krótkim procesie, a takie najdłuższe ile trwają?

- To zależy od wielu czynników. Zależy to na przykład od tego, czy druga strona stawi się od razu na wezwanie, czy w swoim czasie będą się zgłaszali świadkowie. Ponieważ jest napór tych spraw, jest ich coraz więcej, to są ściśle wyznaczone godziny przesłuchań. I jeśli na określony dzień i godzinę świadek się nie zjawi, to kolejka przechodzi i rozpatrywana jest druga sprawa i trzeba czekać znowu, kiedy wyznaczy się drugi termin. I sprawa się przedłuża, czasami ludzie sobie lekceważą, czasami się zagapią. Długość procesu zależy też od oczywistości sprawy, bo czasami trzeba np. więcej świadków wezwać, gdyż sprawa jest skomplikowana i wtedy się przeciąga. Zależy też od diecezji, gdzie ten proces się toczy. W niektórych diecezjach, jak w naszej lubelskiej, gdzie jest uniwersytet katolicki, jest sporo księży profesorów, którzy mają studia prawnicze i idzie szybciej. Ale już diecezja siedlecka ma tylko trzech księży po prawie kanonicznym, to tam sprawy nieraz ciągnęły się po kilka lat.

Ile kosztuje proces o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa?

- Jeśli chodzi o cenę, to panuje przekonanie o tym, że jak ktoś jest zamożny, to sobie załatwi. To przekonanie wzięło się stąd, że przed wojną adwokatami w sprawach tzw. "rozwodu kościelnego" byli adwokaci świeccy i oni po prostu - tak jak to świeccy adwokaci - zbijali kasę, która trafiała nie do sądu kościelnego, ale do nich.  

Koszt w procesie sądowym w kościele waha w granicach 1000 – 1500 zł, tak jak w sądzie cywilnym. Czasami dochodzi jeszcze wynagrodzenie dla psychologa zatrudnianego przy procesie i księży pracujących w sądzie oraz porada prawna. Bardzo ważną rzeczą jest prawidłowe sporządzenie skargi powodowej, ponieważ inny jest przebieg procesu kanonicznego, a inny procesu cywilnego. W Sądzie Biskupim nie ma publiczności, a jedynie osoba przesłuchiwana, sędzia i protokolant. Sędzia ma już wcześniej przygotowane na piśmie pytania. Są one sformułowane na podstawie pozwu, czyli skargi powodowej. Jeśli w skardze powodowej sprawa została dokładnie opisana, to wtedy sędzia, który układa pytania, może je napisać w sposób bardzo szczegółowy i wtedy świadek może odpowiadać precyzyjniej. Jeśli natomiast skarga jest napisana ogólnikowo, np. proszę o stwierdzenie nieważności mojego małżeństwa, to wtedy sędzia zadawać będzie pytania np. Co Panu/Pani wiadomo w sprawie? Wtedy w zasadzie świadkowie odpowiadają na tyle ogólnie, że nadal nic nie wiadomo. Dlatego bardzo ważne jest, żeby skargę powodową sformułować precyzyjnie. Do tego właśnie potrzebna jest porada prawnika kościelnego. Teraz bardzo dużo świeckich studentów kończy prawo kościelne i są już zaangażowani w sądach kościelnych jako adwokaci. Są także księża adwokaci. Ja jestem takim księdzem już na emeryturze, a moim teraz głównym zajęciem jest właśnie poprawne pisanie takich skarg powodowych, tłumaczenie, na czym polega nieważność sakramentu, co może być nieważnością, czyli taka rozmowa, jak my teraz sobie prowadzimy, tylko w innym zakresie, objaśnianie tak, by strona zainteresowana zrozumiała, o co chodzi. Wtedy na przesłuchanie się poświęca dwie godziny, podczas których staram się dokładnie, tak jak na spowiedzi, szczerze porozmawiać, bo im bardziej rozmowa będzie szczera, tym lepsza będzie skarga powodowa i dobry wyrok w sprawie.

Jakie stawki są u adwokatów kościelnych?

- Ja nie wiem, jakie są stawki. Ja, jako ksiądz, nie mam żadnych stawek, biorę tyle, na ile kogoś stać. Najczęściej 200 - 300 zł. Czasem, jak jest sprawa bardzo skomplikowana, to ktoś się poczuwa do większej kwoty. Wiem, że świeccy adwokaci, którzy tylko z tego żyją, na pewno biorą więcej.

Czy opinia psychologa z zewnątrz, niezatrudnionego przez sąd kościelny, jest brana pod uwagę?

- Oczywiście. Ten materiał zostanie wykorzystany, będzie dowodem w sprawie. Byłoby lepiej, żeby nie godzić się tu na rozwód cywilny za obopólną zgodą, bo wtedy nie orzeka się o winie. Natomiast, jeśli jest proces cywilny o rozwód i sąd wydał wyrok stwierdzający, jaka była jego przyczyna, to już ten dokument również dla sądu kościelnego ma pewną wartość.  Ponadto do złożenia skargi powodowej w sądzie kościelnym też konieczny jest wyrok sądu cywilnego.

Niegdyś król Anglii Henryk VIII, gdy papież odmówił mu ogłoszenia nieważności małżeństwa, to cały swój kraj odłączył od posłuszeństwa papieżowi i stworzył anglikanizm - nową religię..

- Właśnie przed wiekami w Anglii była rzeczywiście taka sytuacja. Ponieważ król z pierwszą małżonką nie mógł mieć syna, to ślubował po raz kolejny. A ponieważ miał ślub kościelny z pierwszą małżonką, zwrócił się do papieża, żeby otrzymać "rozwód kościelny". Ale oczywiście ważnego związku nawet Ojciec Święty anulować nie może, nie może orzec nieważności małżeńskiej poza jednym przypadkiem. To jest taki przypadek "Matrimonium ratum non consumatum", to znaczy, że małżeństwo zostało zawarte, ale nie dopełnione.

A tak właściwie to po co jest ogłoszenie nieważności małżeństwa?

- Stwierdzenie nieważności jest potrzebne dlatego, że sakrament małżeństwa zawierają ludzie wierzący. Jeśli nowożeńcy zawarli ślub kościelny i małżeństwo ich rozpadło się, to niestety nie mogą zawrzeć ważnie nowego związku sakramentalnego, dopóki nie otrzymają wyroku sądu kościelnego orzekającego nieważność poprzedniego związku. Kolejny ślub może być tylko cywilny, ale niestety nie mogą iść do spowiedzi, dlatego, że w spowiedzi trzeba przyrzec poprawę, a jak mogą przyrzec poprawę, gdy pozostają dalej w związku niesakramentalnym. Więc wiele osób stara się o ogłoszenie nieważności sakramentu małżeństwa po to, żeby żyć po bożemu, żeby wejść w ważny związek małżeński i przystępować ważnie do sakramentów.

A czy można być świadkiem, jeśli nie można przystąpić do spowiedzi i komunii?

- Jeśli chodzi o świadków przy ślubie kościelnym, to nie jest wymagana spowiedź i komunia. Tradycyjnie  świadkowie są po spowiedzi i przystępują do komunii, ale nie jest to wymagane. Jednakże, jeśli państwo młodzi przyjmują komunię, to wypada, żeby również świadkowie godnie ją przyjęli.

A czy świadkiem bierzmowania albo rodzicami chrzestnymi mogą być osoby będące tylko w cywilnym związku małżeńskim?

- Tu już jest problem, dlatego, że przy sakramencie chrztu funkcja świadka jest inna. Przy sakramencie małżeństwa on ma tylko zaświadczyć, czy małżeństwo było zawarte, czy nie. Bo gdyby akta w kościele się spaliły, to świadkowie mogą zaświadczyć, że tak, to są małżonkowie i akt małżeństwa może zostać powtórnie spisany. Natomiast, jeśli chodzi o sakrament chrztu świętego, jest inna sytuacja. Zadaniem chrzestnych jest nie tylko zaświadczyć o tym, iż chrzest się odbył, ale także - co uświadamia ksiądz podczas chrztu - gdyby rodzice zaniedbali wychowanie dziecka w duchu katolickim, to rodzice chrzestni także mają ten obowiązek. Jeśli rodzic chrzestny sam nie chodzi do spowiedzi, to jak on może zapewnić katolickie wychowanie swojemu chrzestnemu dziecku? Księża zatem mają prawo i obowiązek dowiedzieć się, najlepiej przez zaświadczenie, że dana osoba nadaje się do godności bycia ojcem lub matka chrzestną.

Wracając jeszcze do poczucia winy, w kościele mówi się o powszechnym powołaniu do świętości. Czy osoby rozwiedzione także mogą czuć się do świętości powołane?

- Jeśli na przykład małżeństwo się rozpadło, a ona została sama z dziećmi, ona może chodzić do spowiedzi, do komunii świętej, dopóki nie zwiąże się z kimś innym. Taka osoba może nawet zostać świętą.

Dziękuję za rozmowę.

Ks. Czesław Bielec

Urodził się w 1934 r. w Szczebrzeszynie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1959 r. w Lublinie. Pracował jako wikariusz w parafiach w: Lubartowie, Lublinie, Hrubieszowie i Kazimierzu Dolnym. Przez ponad dwadzieścia lat był proboszczem parafii w Kluczkowicach koło Opola Lubelskiego, pięć lat był kapelanem wojskowym i proboszczem parafii Matki Bożej Różańcowej w Puławach. Ukończył na KUL magisterskie studia teologiczne oraz doktoranckie studia na kierunku prawo kanoniczne. Po studiach przez dziesięć lat pracował jako sędzia w Sądzie Biskupim w Lublinie. Obecnie, jako emeryt, służy pomocą duszpasterską w parafii Zagłoba oraz udziela pomocy prawnej osobom ubiegającym się o stwierdzenie nieważności swego małżeństwa w sądzie kościelnym.

Kontakt w sprawie porad – (81) 881 06 26