Wójt nie wiedziała, że ma zapłacić podatek od solarów

Wójt Grażyna Lamczyk nie wiedziała, że gmina musi zapłacić 350 tys. zł podatku VAT od dotacji na instalację solarów. Obwinia za to swojego poprzednika Radosława Kozaka oraz byłą skarbnik gminy.



Na wrześniowej sesji Grażyna Lamczyk powiedziała radnym o piśmie z Urzędu Skarbowego o konieczności odprowadzenia podatku VAT od dotacji na instalacje solarne dla mieszkańców gminy w kwocie ok. 350 tys. zł z odsetkami. Inwestycja za 5,6 mln zł została zakończona w sierpniu 2018 roku.

- Zdarzają się niespodzianki, których nie przewidujemy. Najgorzej, że są kosztowne. Nikt mnie z ustępującej władzy o tym nie poinformował - mówiła wójt.

     Joanna Szczuchniak, skarbnik gminy

- Moim zdaniem to było celowe przeciągnięcie na naszą kadencję, na obecną wójt

 

Lamczyk: Nikt mnie nie poinformował

Zarówno wójt, jak i obecna skarbnik gminy Joanna Szczuchniak twierdzą, że była skarbnik Beata Greś, która pracowała w gminie do końca marca 2019 roku, nie przekazała im żadnych informacji dotyczących zaległego podatku.

- Gdy zaczęłam głębiej szukać, znalazłam mejla z grudnia 2017 roku z interpretacją, w której już było zawarte, że mamy te dotacje opodatkować. Moim zdaniem to było celowe przeciągnięcie na naszą kadencję, na obecną wójt – mówi Joanna Szczuchniak.

Greś: Nie zgodzę się, że wójt nie wiedziała

Zapytaliśmy Beaty Greś, czy zarzuty o nieprzekazaniu informacji są prawdziwe. Greś powiedziała Wspólnocie, że naliczaniem i odprowadzaniem podatku VAT zajmowała się firma zewnętrzna, o czym wójt była poinformowana. Zaznaczyła też, że przed odejściem z pracy przekazała te informacje sekretarzowi, księgowej i obecnej skarbnik oraz pytała Grażynę Lamczyk przy projektowaniu budżetu na 2019 rok, czy dokonać niezbędnych zmian, czy zostawić tak jak jest w projekcie.

Nie unikną zapłaty

Grażyna Lamczyk mówi, że przekazane nam przez Beatę Greś informacje są nieprawdziwe. Zdaniem wójt pieniądze na zapłacenie podatku powinny być zabezpieczone przez poprzednią władzę w ubiegłorocznym budżecie, bo interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o obowiązku zapłaty podatku VAT od dotacji oraz opinia doradcy prawnego dotarły do wójta Kozaka jeszcze w grudniu 2017 roku. Niezależnie od tego, kto mówi prawdę, gmina Dębowa Kłoda nie uniknie zapłaty 350 tys. zł podatku.

Beata Greś, była skarbnik gminy Dębowa Kłoda

Pytałam, czy dokonujemy zmian

- Nie zgodzę się z tym, że pani wójt nie wiedziała. Ja nadmieniłam, że firma pilotująca odzyskiwanie i naliczanie VAT-u zajmowała się tym projektem. Może to nie utkwiło w pamięci pani wójt, ale jak odchodziłam, to przekazałam i do pana sekretarza, do pani księgowej, która obecnie pracuje w urzędzie, tak i dla pani skarbnik. Przy projektowaniu budżetu na 2019 rok byłam osobiście u pani wójt i pytałam, czy dokonujemy zmian, czy zostawiamy tak, jak jest w projekcie

Grażyna Lamczyk, wójt gminy Dębowa Kłoda

Nieprawdziwe dane

- Pani Beata Greś przekazała państwu nieprawdziwe dane. Na potwierdzenie moich słów przesyłam zarządzenie wójta z 9 listopada 2018 roku w sprawie projektu uchwały budżetowej na 2019, które przygotował i podpisał Radosław Kozak, a więc nie ja. Pani Greś nie poinformowała również nowej skarbnik o tym fakcie. Według informacji nowej skarbnik, zachowała się wobec niej bardzo niewłaściwe, ponieważ skasowała wszystkie dokumenty z komputera służbowego skarbnika, gdzie znajdowały się wzory dokumentów i niektóre niezbędne informacje do pracy skarbnika. Księgowa urzędu też nie była o tym poinformowana

Radosław Kozak, były wójt gminy Dębowa Kłoda

Zrzucanie na poprzedników

- Ja niechętnie to skomentuję, ale ktoś, kto przychodzi, powinien zapoznać się z aktualnymi inwestycjami i sprawami. Jest przecież sekretarz, są służby i trzeba zrobić jakiś bilans otwarcia. Teraz po roku pani wójt mówi, że jest zaskoczona, ale ona jest już prawie rok wójtem. Zrzucanie odpowiedzialności na poprzedników za brak wiedzy po roku, to wobec mieszkańców jest nieuczciwe. Przez rok wójt i skarbnik biorą niemałe pieniądze i nie orientują się, co się w gminie dzieje