Otwierają przedszkola, a urzędy nadal jak twierdze

Urzędnicy powiatowi ciągle w okopach. Miasto otworzyło kasę, żeby ludzie płacili podatki. ZUS przyjmuje interesantów codziennie, a skarbówka dwa razy w tygodniu.



Ogłoszenie epidemii spowodowało, że w połowie marca zamknięto urzędy dla obywateli. Urzędnicy zaczęli pracować zdalnie. Wydano zakaz wstępu na teren urzędów. Sprawy zaczęły być załatwiane telefonicznie i korespondencyjnie za pośrednictwem operatora pocztowego, poczty elektronicznej lub platformy ePUAP, czyli przez Internet, a dokumenty mieszkańcy wrzucali do specjalnych skrzynek. W niektórych jednostkach samorządowych jest tak do tej pory.

 

Nie każdy ma Internet

W ostatnim czasie zaczęliśmy dostawać coraz więcej sygnałów od zirytowanych czytelników, którzy twierdzą, że to powinno się skończyć. - Urząd nie różni się od innych zakładów pracy. Na przykład sprzedawcy w sklepach codziennie stykają się z setkami osób, to dlaczego urzędnicy nie mogą przyjmować interesantów? - pyta w rozmowie ze "Wspólnotą" jeden z czytelników. - W sklepach znaleziono rozwiązanie. Maseczki, rękawiczki, płyn dezynfekcyjny i przegrody z pleksi. Dlaczego urzędy nie biorą z tego przykładu? Nie każdy ma komputer i Internet, i nie wszystko da się załatwić zdalnie, bez wychodzenia z domu - dodaje.

 (…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).