Rolnicy poszli z taczką do Kaczyńskiego

Rolnicy z województw lubelskiego i świętokrzyskiego w minioną niedzielę (19 maja) wyruszyli pieszo z Puław do Warszawy do prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Żądają ustawowego uregulowania cen produktów rolnych i walki UOKiKu ze zmową cenową w rolnictwie.



Ceny gwarantowane bez ustawy nic nie warte
To już ich druga tego typu akcja. W kwietniu wybrali się w drogę krzyżową, której kulminacyjnym punktem była wizyta na ul. Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma PiS. Rolnicy mieli nadzieję, że spotkają Jarosława Kaczyńskiego i na jego ręce złożą swoje postulaty zmian w rolnictwie - tzw. "Piątkę Rolnika". Niestety do spotkania nie doszło. Prezes PiS był nieobecny.
Uczestnicy wydarzenia podkreślają, że niedzielna akcja to odpowiedź na wydarzenia z ostatnich tygodni.
- Głównie chodzi nam o zapowiedzi Ministerstwa Rolnictwa, jak również o działalność UOKiK. Przed kilkoma tygodniami mieliśmy informację, że będą umowy kontraktacyjne, będą ceny referencyjne. Niestety okazało się, że mimo że Instytut Ekonomiki Rolnictwa te ceny opracować, są one bardzo atrakcyjne, ale zapomniano o jednej rzeczy. Zapomniano o ustawie. Tak na prawdę ta działalność ministerstwa w tym momencie jest nic nie warta. Jesteśmy w przededniu zbioru owoców miękkich i na chwilę obecną nie znamy cen. Ministerstwo Rolnictwa zapowiada, że mamy umowy kontraktacyjne, mamy ceny referencyjne. Ale nie ma ustawy, czyli narzędzia prawnego, która by te ceny sankcjonowała - wyjaśnia Rafał Suszek, jeden z organizatorów i uczestnik akcji.
 
Rolnicy: UOKiK nic nie robi
Rolników wzburzył także jeden z ostatnich komunikatów Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, dotyczący cen za produkty rolne.
- Raport w oparciu o ceny bodajże w 5 centrach handlowych, który mówi o tym, jak polscy rolnicy są łupieni. Średnio to wygląda mniej więcej tak, że rolnik otrzymuje 20 - 30 % ceny końcowej swojego produktu, a w skrajnych przypadkach jest to około 15% - tłumaczy Rafał Suszek.
Rolnicy dziwą się temu, że skoro UOKiK ma narzędzia, aby wykryć zmowę cenową w salonach fitness, to dlaczego nie ingeruje w obszarze rolnictwa.
 
Prezesie rób porządek!
Dlatego postanowili, że ponownie zwrócą się o pomoc i zaapelują o ingerencję prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Do Warszawy tym razem poszli, nie z krzyżem, a z taczką z narzędziami. Ta, jak podkreślają, jest symbolem i ma być przeznaczona nie na prezesa, a dla niego, aby posprzątał bałagan panujący w polskim rolnictwie.
- Jeżeli nie radzi sobie minister rolnictwa z PiS, jeżeli nie radzi sobie pan premier z PiS-u, prezes UOKiKu, też z nadania PiSowskiego, czy pan prezydent z nadania PiSowskiego, to my jako rolnicy uważamy, że jedyną osobą właściwą, kompetentną jest tylko prezes Kaczyński, który może tę sytuację naprawić - przekonuje Suszek i dodaje:
- A sytuacja w polskim rolnictwie jest na prawdę dramatyczna.
Rolnicy zaznaczają, że jeżeli w tym roku powtórzą się ceny z ubiegłego roku i ponownie  nie pokryją poniesionych nakładów, sytuacja będzie tragiczna.