Kurowianie bliżej szczęścia.Garbarnia lepsza na szczycie

Derby może nie zachwyciły, jednak Garbarnia sięgnęła po 18 zwycięstwo w sezonie i sześć kolejek przed końcem sezonu ma cztery punkty przewagi. Żyrzyniak cały czas walczy o "pudło".




W Kurowie nie kupisz szampana

Decydujący moment spotkania Garbarni z KS-em Drzewce miał miejsce w 34. minucie.

Ofensywny gracz ekipy Roberta Mirosława chciał dośrodkować z bocznego sektora boiska. Piłka minęła wszystkich i wylądowała w siatce Dawida Guzka. Co ciekawe, autor trafienia jest chłopakiem Anety Łabudy - piłkarki ręcznej MKS-u Perły Lublin. Jest wychowankiem Wisły Płock, a wcześniej występował w Kamionce Sopot.

Pełne trybuny

- To był bardzo fajny mecz. Graliśmy w sobotę o godz. 11, a trybuny były wypełnione do ostatniego miejsca. Widać, że w Kurowie jest wielki głód piłki. Wiele spotkań w wyższych ligach nie mają takiej frekwencji jak nasza arena. Tylko się cieszyć - mówi trener Garbarni.

Konsekwencja

Popularny "Siwy" nie ukrywa, że jego drużyna była lepszą ekipą w pierwszej połowie. - Mieliśmy wiele fajnych sytuacji. Kibice często składali ręce do braw. Początek drugiej części był bardzo niemrawy w naszym wykonaniu. Rywale mieli przewagę, tylko nic z niej nie wynikało. Dobrze prezentowaliśmy się w defensywie. Trzeba to podkreślić, że dzięki obrońcom nasz Kuba Baran nie miał zbyt wiele pracy. Konsekwencja stała na pierwszym miejscu. W piłce nożnej liczą się bramki, a nie stworzone sytuacje, czy procent posiadania piłki - dodaje.

Oni trenują. Dedykacja

Mirosław zaznacza, że praca w klubie z Kurowa jest wielką przyjemnością. - Chłopcy trenują i mamy efekty. Aż miło jedzie się na zajęcia z Lublina, gdyż wiem, że będę miał do dyspozycji sporą ilość zawodników. Trzy punkty dedykujemy Rafałowi Wałachowi, który ostatnio nie uczestniczył w zajęciach, a chciał wystąpić z niedoleczoną kontuzją. Dostał szansę, ale po chwili zszedł z odnowionym urazem kolana. "Wałek" jest sercem zespołu. Nie zagra do końca sezonu, ale zrobimy wszystko, by po ostatniej kolejce mógł świętować - przyznaje.

Każdy spojrzy na tabelę

Szkoleniowiec podkreśla, że jego drużyna grała wiele dobrych meczów, tworzyła sytuacje, a nie umiała wygrać. - Teraz było inaczej. Najważniejsze są punkty. W piłce za kilka dni nikt nie będzie pamiętał przebiegu meczu tylko wszyscy spojrzą na tabelę i ujrzą lidera z Kurowa - mówi.

Szampanów nie ma

- Była radość, uśmiechy, ale do końca rozgrywek jeszcze sporo meczów. Koncentrujemy się na meczu z Wodniakiem, który jesienią odebrał nam punkty. Nikt nie podnieca się pierwszym miejscem. Powiem żartem, że w Kurowie nie ma w sklepach szampanów. Gdybyśmy mieli matematyczny awans, dopiero wtedy w miejscowości pojawi się alkohol z bąbelkami i zacznie się mrożenie - kończy.

Z podniesioną głową

Ostatni gwizdek sędziego oznaczał porażkę KS-u. Szkoleniowcem zespołu jest Dariusz Gajda - żywa ikona Garbarni Kurów, w której występował przez 23 lata, a następnie przez 7 sezonów pełnił rolę szkoleniowca. - Przegrana boli, ale wracałem do domu z podniesioną głową. Zagraliśmy dobry mecz. Po przerwie dominowaliśmy na boisku. Brakowało nam ostatniego podania - mówi.

Dwie kontuzje

Plany przyjezdnych zostały pokrzyżowane przez dwie kontuzje. Już w pierwszych minutach urazu doznał Piotr Knap, a niedługo później wyborowy strzelec - Kamil Kopeć. - W naszym realizmie kadrowym była to porażka. Plan ofensywny, kiedy mieliśmy złapać przeciwnika na kontrę się nie powiódł. Wyszliśmy na lidera, który grał na swoim boisku trzema napastnikami. Nie znam drugiej ekipy, która zagrałaby tak odważnie - dodaje.

Dumny po porażce

Do końca sezonu pozostało sześć kolejek. Czy Garbarnia może cieszyć się z awansu? - Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba podkreślić, że dwie drużyny zdominowały ligę. Nie chcielibyśmy być ekipą, która będzie musiała pogodzić się z drugim miejscem. Jest jeszcze dużo grania. Patrzymy na siebie. Jeśli wygramy wszystkie spotkania, dopiero wtedy spojrzymy na tabelę. Nie wszystko od nas zależy. Cztery punkty to dużo i mało. Po ostatnim gwizdku powiedziałem swojej ekipie, że jestem z nich dumny - kończy Gajda.

 

 

Garbarnia Kurów - KS Drzewce 1:0 (0:0)

Bramka: Promis 34`.

Garbarnia: Baran - Sieklicki, Stasiak, S. Zlot, M. Zlot, Wolszczak (55` Stelmach), Karol Głowacki, Michalski (67` Wałach, 70`, Kusyk), Bieniek (90+1` Dziak), Figiel (89 Gotowała), Promis.

KS Drzewce: Guzek - Cieniuszek, Kuzioła, Żak, Plewiński, Knap (15` Banach), Karolik, Gawidziel, D. Kopeć, Paprocki, K. Kopeć (28` M. Kozak).