Ala z niesamowitymi urodzinami. Powiślak ograł lidera (GALERIA)

Gracze Łukasza Gizy mogą żałować, że runda się kończy. Rafał Banaszek i spółka są na fali i mają już tylko pięć punktów straty do lidera. Powiślak wygrał w dniu drugich urodzin Ali Gizy, czyli córki trenera.



"Czub" Pięty

Spotkanie mogło rozpocząć się dobrze dla biało-niebieskich, jednak wybornych okazji nie potrafili zamienić na bramki: Konrad Nowak i Aleks Aftyka. Gdy wydawało się, że pierwsza część zakończy się remisem, Maciej Pięta zdecydował się Maciej Pięta. Doświadczony gracz Powiślaka trafił z około 20 metrów słabszą prawą nogą, a w dodatku zaskoczył Jakuba Długoszem strzałem z "czuba".

"Fular" i Aleks

Radość z prowadzenia nie trwała zbyt długo. W Końskowoli przypomniał o sobie Grzegorz Fularski, który w przeszłości występował w barwach Powiślaka. Napastnik Lewartu skończył głową centrę Aleksa Aftyki. Taki wynik utrzymał się przez chwilę. Popisowym podaniem popisał się Marcin Gil, a prowadzenie dla miejscowych dał Jakub Pryliński. Nieco ponad kwadrans przed końcem po raz trzeci na tablicy wyników pojawił się remis. Aftyka głową skończył centrę Dariusza Michny.

Karny?

Ponownie taki rezultat nie utrzymywał się długo. Według sędziego z Chełma Stanisław Niewiński sfaulował w polu karnym Sławomira Radzikowskiego, a uderzeniem z 11 metrów komplet punktów zapewnił Damian Koprucha, który zdobył swojego ósmego gola w sezonie.

 

 

 

Powiślak Końskowola - Lewart Lubartów 3:2 (1:0)

Bramki: Pięta 39`, Pryliński 59`, Koprucha 78` (k) - Fularski 52`, Aftyka 73`.

Powiślak: Zolech – Pyda (70′ Piotrowski), Łakomy, Antoniak, Pięta, Dudkowski (63′ Banaszek), Wankiewicz, Kobus (63′ Radzikowski), Pryliński (69′ Sobolewski), Koprucha (90′ Kamola), Gil.

Lewart: Długosz – Niewiński (78′ Michałów), Budzyński, Ponurek, Michna, Pożak, Majewski (70′ Pokrywka), Fularski, Najda, Aftyka, Nowak.

Żółte kartki: Radzikowski, Gil - Nowak, Pożak.

Sędziował: Kluk (Zamość).

 

ROZMOWA Z Łukaszem Gizą, trenerem Powiślaka Końskowola

Nie będzie łatwo

Początek meczu nie wskazywał, że może być tak przyjemnie...

- Mieliśmy problemy, ale dosyć szybko sobie z nimi poradziliśmy. W mojej opinii byliśmy lepszym zespołem. Oprócz goli mieliśmy okazje po uderzeniach Prylińskiego i Kopruchy. W kilku sytuacjach brakowało lepszego rozwiązania, podania.

Macie pięć punktów straty do lidera...

- Tabela mocno się spłaszczyła. Cieszy dobra seria. W ostatnich sześciu meczach zanotowaliśmy remis i pięć zwycięstw. Przed nami ostatni mecz w tym roku.

Z Włodawianką nie będzie łatwo?

- To największa niespodzianka na plus w tej rundzie. We Włodawie zawsze się ciężko grało. To specyficzny teren.


Galeria zdjęć: