Będziemy bronić dobrego imienia taty

Rodzina pacjenta, który zmarł w puławskiej stacji dializ jest wstrząśnięta tłumaczeniami pielęgniarki oskarżonej o nieumyślne narażenie życia ojca. - Pacjent mógł być w takiej depresji, że sam to zrobił - stwierdziła przed sądem Maria K. - Aż mną trząchnęło, kiedy to usłyszałem. Nie wierzę w to - mówi syn zmarłego.



Pod koniec listopada przed Sądem Rejonowym w Puławach ruszył proces Marii K., byłej pracownicy Fresenius Stacja Dializ w Puławach. Pielęgniarka została oskarżona o nieumyślne narażenie życia pacjenta

 

Z uzasadnienia do aktu oskarżenia wynika, że bezpośrednią przyczyną zatrzymania krążenia u Jana K. był wstrząs hipowolemiczny, spowodowany utratą dużej ilości krwi. Biegli oszacowali, że w czasie 4-6 minut pacjent stracił jej ok. 2 litrów, co z kolei spowodowało utratę przytomności. Zdaniem biegłych kluczowy dla dalszego rozwoju wypadków był moment pomiaru ciśnienia tętniczego. "(...) podczas którego lub najprawdopodobniej wkrótce po nim, doszło do rozłączenia cewnika permanentnego od linii żylnej na skutek pociągnięcia linii żylnej przez przewód od mankietu ciśnieniomierza lub przez rękę podczas unoszenia, bądź opuszczania bądź podczas ponownego układania się Jana K. w łóżku po pomiarze ciśnienia tętniczego."

 (…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).