Andrzej Szczęch, kierownik MOPS Pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją, że nie dostajemy z lubelskiego urzędu w terminie pieniędzy na wypłatę świadczeń rodzinnych.

MOPS nie wypłacił świadczeń w terminie

17 listopada w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej grzały się telefony. To był już kolejny dzień, w którym przed godziną 12 nadal nie było uruchomionych wypłat na świadczenia rodzinne.



To się stało po raz pierwszy. Nigdy do tej pory nie było takiej sytuacji

- tłumaczy Andrzej Szczęch kierownik placówki. Nie otrzymaliśmy pieniędzy na konto. 

Chodzi o kwotę 325 tys. zł, które MOPS otrzymuje co miesiąc z wydziału polityki społecznej lubelskiego urzędu. 15-go każdego miesiąca wypłaca 705 świadczeń rodzinnych. 

To dla mnie strasznie irytujące

- mówi nasza rozmówczyni, która zadzwoniła do redakcji.

Dzwonię tam już drugi dzień i dalej nie ma pieniędzy, są tylko obietnice, że będą. A ja mam terminowe opłaty, wydatki, muszę się zapożyczać. Dzwoniłam już do znajomej z Łodzi i do Białej Podlaskiej z pytaniem, czy tam też nie ma pieniędzy, ale tamci już wypłacili

- skarży się. 

Ubolewam, że tak się stało, ale to nie z naszej winy

- tłumaczy kierownik. My zawsze płacimy 15, ale nie otrzymaliśmy pieniążków z Lublina, czekamy na przelew i natychmiast uruchamiamy wypłaty. 

Radzyń miał w planie niewystarczającą ilość środków na zrealizowanie zapotrzebowania złożonego na listopad w pierwszej dekadzie miesiąca. 14 listopada wojewoda podpisał decyzję uruchamiającą środki z rezerwy celowej i pieniądze zostały do Radzynia dzisiaj (17 listopada) przekazane

- tłumaczy lubelski urzędnik.

W jego wydziale to też pierwsza tego typu sytuacja. Na pytanie czy się powtórzy w przyszłym miesiącu odpowiada:

Nie wiem. W województwie lubelskim brakuje 65 milionów zł na świadczenia rodzinne (stan na grudzień). Wszystko w tej chwili jest w gestii ministra finansów, który musi zapewnić finansowanie tego zadania. Do tej pory uruchamianie rezerw celowych przez wojewodę zapewniało zrealizowanie zadań w całości.