Chcę zrobić krok do przodu

ROZMOWA Z Damianem Gałązką, nowym zawodnikiem Orląt Radzyń Podlaski



ROZMOWA Z Damianem Gałązką, nowym? zawodnikiem Orląt Radzyń Podlaski
Chcę zrobić krok do przodu

 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką?

- To było w momencie, kiedy skończyłem piątą klasę szkoły podstawowej. Chciałem już wcześniej trenować w klubie, ale nie pozwalały mi na to warunki. Mój dom rodzinny znajduje się w Dudowiźnie, a to 23 kilometry od Wyszkowa, miasta, w którym był najbliższy klub sportowy Bug. Rodzice nie dawali rady, aby dowozić mnie na treningi. W gimnazjum było łatwiej. Dostałem się do internatu i wtedy było pięknie. Mogłem uczyć się, trenować i rozwijać.

W sezonie 2014/2015 byłeś w pierwszoligowej Chojniczance Chojnice...

- Zaliczyłem trzy mecze, w sumie kilkadziesiąt minut. Spędziłem piękne pół roku. W Chojnicach mogłem poczuć atmosferę profesjonalnego klubu. Byłem świadkiem, jak wygląda duży klub. Zrobiłem duży przeskok, by z czwartoligowca trafiłem do ekipy zaplecza Ekstraklasy. Na początku wiadomo, miałem problemy. Wszystko było dla mnie nowe. Nie ma co się oszukiwać, ale czwarta liga to amatorska piłka. Chojniczanka była innym światem. Tego pobytu nie zapomnę do końca życia. Rozwinąłem się piłkarsko, ale i psychicznie. Szybko sprowadzono mnie na ziemię i nauczono pokory. Miałem okazję pracować z byłym trenerem Orląt - Rafałem Wójcikiem, który był asystentem Rafała Pawlaka.

W jaki sposób trafiłeś do Orląt?

- Sądziłem, że spędzę czwarty sezon w ŁKS Łomża, aż zadzwonił telefon. Przemysław Kośmider zebrał recenzje o mojej osobie i zaproponował przyjazd na testy do Orląt. Trener potrzebował bocznego pomocnika. Pomyślałem, czemu nie. Popytałem znajomych, którzy grali w zespole, czy warto. Każdy wypowiadał się pozytywnie o klubie i przyjechałem. Teraz nie żałuję.

Więc jakie są Twoje wrażenia?

- Myślałem, że będzie mi ciężko się zaaklimatyzować. Późno dołączyłem do drużyny i miałem obawy. Na szczęście myliłem się. Mamy młody zespół. Jest bardzo dobra atmosfera i liczę, że szybko znajdziemy wspólny język. Drużyna przyjęła mnie ciepło. Widać, że nie indywidualność, a monolit stanowi o sile drużyny.

Oficjalnie nie jesteś jeszcze graczem Orląt. Chcesz tutaj zostać?

- Oczywiście. Widzę, że drużyna ma duży potencjał. Trener ma dużą wiedzę i znakomite podejście do zawodników. Często rozmawia indywidualnie, podpowiada, pomaga. Wiem, że w Orlętach zrobię krok do przodu w swojej przygodzie z piłką.

Jakie cele postawisz przed sobą na wiosnę?

- Chcę grać jak najwięcej minut i pokazać się z jak najlepszej strony. Liczę, że pomogę drużynie. Marzę, by regularnie pomagać w wygranych i strzelić jak najwięcej goli.