Tragedia na Sitkowskiego, żywcem spłonęło 6 kucyków i koza

Pożar wybuchł wczesnym popołudniem. Najprawdopodobniej właściciel zaprószył ogień. Straty oszacowano na 58 tys. zł.



Około godz. 13:00 dwunastego maja zaczęły płonąć cztery budynki inwentarskie na posesji przy ul. Sitkowskiego. Nie udało się uratować zwierząt. Spłonęło żywcem sześć kucyków i koza. Małego źrebaka, ze względu na rozległe poparzenia, musiał uśpić weterynarz.

Zawsze tu była wanienka z wodą

- Jak na złość, zawsze tu była wanienka z wodą. Kiedy się zapaliło, akurat była pusta  – mówi właściciel posesji, na której 12 maja we wczesnych godzinach popołudniowych wybuchł pożar.   – Używałem diaksa i musiała iskra pójść na podwórko. Nieraz tu i spawałem, i używałem szlifierki, nigdy dotąd nic takiego się nie zdarzyło  – tłumaczy mężczyzna. Kiedy zobaczył, że zaczęła palić się słoma, której akurat sporo było na podwórzu, zaczął sam gasić. Wysuszona słoma i siano zajmowały się bardzo szybko. Drewniane budynki  dla zwierząt stały bardzo blisko siebie, jeden szybko zajmował się ogniem od drugiego. 

(...)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).