Na drodze krajowej nr 19, od Radzynia do Bork, trwa protest rolniczy. - Chcemy, by nasz minister sobie o nas przypomniał! - mówią rolnicy

O godz. 10 spod stacji paliw na ul. Kockiej wyjechała kolumna protestujących rolników z powiatów: radzyńskiego, parczewskiego i lubartowskiego. Nie chcą blokady dróg, ale przy prędkości jaką rozwija ciągnik, chcą pokonać odcinek Radzyń - Borki i z powrotem. Kierowcy do południa muszą być przygotowani na utrudnienia w ruchu. 



Kroplą goryczy, która zdecydowała o tym, że rolnicy w Radzyniu po czterech latach znowu wyjechali na drogę szybkiego ruchu jest decyzja rządu o sprowadzaniu zza granicy gorszej jakości tusz. - To mięso jest mrożone po 10, 15 lat, i polski rząd je kupuje, a nasza wieprzowina ma cenę 3, 50 za kilogram- mówią. Sytuacja na rynku rolnym jest według protestujących fatalna. - To już końcówka - mówi młody rolnik z Parczewa. 

Zorganizowanie protestu należy do nowej siły Agro Unii. Sfrustrowani producenci mięsa, owoców, mleka w liderze organizacji Michale Kołodziejczyku widzą nowego Leppera. Agro Unia to nowy ruch ludowy tworzony  rolnika i działacza społeczno - politycznego z województwa łódzkiego. Jest on znany z akcji protestacyjnych Unii Warzywno - Ziemniaczanej. Otwarcie podczas licznych spotkań mówi: - Trzeba budować strukturę od samego dołu, złożoną z rolników i przez rolników zarządzaną, która będzie miała wpływ na to, co się dzieje u samej góry. Teraz - rolników głosu nikt nie słyszy


Galeria zdjęć: