W pożarze drewnianego domu w Czemiernikach zginął 73-letni mężczyzna

Drugi z mężczyzn, którzy zamieszkiwali dom przy ul. Kasztanowej zdołał o własnych siłach opuścić palący się dom, jeszcze przed przybyciem straży. Pożar wybuchł po północy. Jego przyczyną był wybuch 11 - kilogramowej  butli gazowej, stojącej w pomieszczeniu kuchennym. Strażacy stwierdzili urwanie zaworu zabezpieczającego butlę. W akcji gaśniczej został poszkodowany także 44-letni strażak ratownik z OSP z Paszk. 



Akcja gaśnicza trwała kilka godzin. Wzięło w niej udział cztery samochody JRG, w tym na miejscu pojawił się komendant straży i trzy zastępy OSP. Pierwsza na miejscu pojawiła się ochotnicza straż z Czemiernik, potem dojechały dwie jednostki z Paszk.

 - Jako pierwsza na miejscu pożaru dotarła jednostka OSP Czemierniki,która zastała budynek mieszkalny drewniany szalowany objęty ogniem w połowie części mieszkalnej i w całości poddasza. Strażacy dowiedzieli się od osób postronnych, że w budynku mogą przebywać dwie osoby. W chwili przybycia zastępów JRG uzyskaliśmy informacje, że jedna osoba samodzielnie wydostała się z płonącego budynku, a druga pozostała wewnątrz. Strażacy udzielili pierwszej pomocy jednemu z domowników, a następnie przekazali go zespołowi ratownictwa medycznego. Przedtem jednak 68-letni mężczyzna wskazał miejsce w domu, gdzie może znajdować się drugi z domowników. Ratownicy w aparatach ochrony dróg oddechowych weszli do płonącego budynku w celu przeszukania pomieszczeń, w jednym z nich odnaleźli zwęglone zwłoki znajdujące się na łóżku w pokoju, gdzie prawdopodobnie powstał pożar. Na miejsce została wezwana policja i prokurator - informuje kpt. Krzysztof Gomółka, rzecznik prasowy radzyńskiej komendy straży pożarnej

 

Straty oszacowano na 60 tys.zł 


Galeria zdjęć: