Festiwal Kolęd Wschodniosłowiańskich 2019. Fotograf: Maciej Maciejuk

Terespolskie kolędy zawładnęły publicznością

Ogromnym sukcesem okazała się dwudziesta czwarta odsłona Międzynarodowego Festiwalu Kolęd Wschodniosłowiańskich. Chodzi o pielęgnację kultury śpiewaczej, która funkcjonowała na tej ziemi.



Sama idea festiwalu narodziła się w 1996 roku. Wtedy właśnie ówczesny proboszcz parafii prawosławnej w Terespolu oraz dyrektor lokalnego ośrodka kultury wpadli na pomysł, by zorganizować przegląd chórów kolędniczych w formie konkursu, by przybliżyć je szerszej publiczności. Zaczynano od chórów cerkiewnych, które funkcjonowały wtedy w diecezji lubelsko-chełmskiej.

- Z czasem festiwal zmienił się w międzynarodowy, ale formuła konkursu trwała. W 2003 roku zmieniono formułę i festiwal stał się po prostu przeglądem. Przyjeżdżało coraz więcej zespołów i zwiększała się liczba zainteresowanych - mówi Andrzej Boublej, dyrektor artystyczny festiwalu.
W tym roku na scenie 26 i 27 stycznia podczas przesłuchań wystąpiło 27 chórów i zespołów z Polski, Białorusi, Ukrainy i Rosji.
- Zamysłem festiwalu jest pielęgnacja kultury śpiewaczej, która istniała na tej ziemi. Jest wiele zapomnianych kolęd, które były zapomniane, a dzięki przeglądowi można je wyciągnąć i przypomnieć. Bywa i tak, że te pieśni wcześniej nie były słyszane przez ludzi - dodaje dyrektor.
Jacek Danieluk, burmistrz Terespola od 13 lat pojawia się na festiwalu kolęd. Tłumaczy istotę tego wydarzenia.
- To niezwykle ważne wydarzenie kulturalno-religijne, a jednocześnie doskonała promocja naszego miasta. Nasza ziemia jest teraz kolebką kolęd wschodniosłowiańskich. To wspaniałe duchowe przeżycia, a jednocześnie odpoczynek dla mieszkańców i gości. Cieszy, że frekwencja jak co roku dopisuje - mówi burmistrz.
Ryszard Śliwiński z Leśnej Podlaskiej, który przyjeżdża na przegląd chórów od pięciu lat uważa, że festiwal jest wizytówką miasta i ma wyrobioną renomę.
- Bardzo mi się podoba tutejsza atmosfera. Zacząłem słuchać kolęd dzięki żonie, która mnie w to wciągnęła. Czuję się tutaj dobrze, przyjeżdżamy co roku ze znajomymi - mówi pan Ryszard.