Szóstka kandydatów starła się podczas Wielkiej Debaty Wspólnoty

Oświadczenia majątkowe, walka z ASF, roszczenia żydowskie, wprowadzenie euro do Polski czy prawa kobiet - o to m.in. pytali się kandydaci do Parlamentu Europejskiego podczas debaty zorganizowanej przez Wspólnotę. Nie zabrakło emocji i ostrych ripost.




Wielka Debata Wspólnoty odbyła się w miniony piątek (17 maja) w hotelu Europa w Lublinie. Wzięli w niej udział kandydaci w wyborach do Parlamentu Europejskiego z naszego województwa. Nasze zaproszenie przyjęli: startujący z listy Zjednoczonej Prawicy senator i jednocześnie minister Andrzej Stanisławek z partii Porozumienie Gowina,  europoseł Krzysztof Hetman (PSL) i poseł Joanna Mucha (PO) z listy Koalicji Obywatelskiej, poseł Jarosław Sachajko - lubelski lider Kukiz 15, Zbigniew Bujak, jedynka na liście Wiosny Biedronia oraz Bartłomiej Pejo - szef partii Korwina (a jednocześnie jego zięć). 

Wspólnota od wielu lat prowadzi debaty przedwyborcze. Konwencja jest nieodmienna - pytania zadają sobie wzajemnie sami kandydaci, tak było i tym razem. Przebieg piątkowej debaty transmitowaliśmy na żywo w internecie. 

Stanisławek do  Hetmana: Jak pan to zrobił, że wzrosły panu oszczędności, a jednocześnie zdołał pan przeżyć?

Rozpoczął Andrzej Stanisławek, który zapytał Krzysztofa Hetmana o kwestię jego oświadczenia majątkowego.

- Zaliczył pan do niego diety (przysługujące europosłowi - przyp. red.), a są opinie, że w związku z tym nie miał pan z czego żyć w Brukseli... Jak pan to zrobił, że wzrosły panu oszczędności, a jednocześnie zdołał pan przeżyć? - dociekał kandydujący z listy PiS.

Polityk PSL-u był przygotowany na tę sytuację - miał kopię swojego oświadczenia majątkowego, którą wręczył Andrzejowi Stanisławkowi.

- Wyższe oszczędności niż wykazane dochody wynikają z diet, które otrzymują wszyscy parlamentarzyści. To jest zwrot kosztów. Jeśli nie wykorzystuję diet w całości, to w sposób oczywisty pozostają oszczędności. Diety są nieopodatkowane i zgodnie z przepisami nie są dochodem. Jestem niezwykle transparentny i uczciwy, ponieważ od lat  w oszczędnościach wykazywanych w oświadczeniach majątkowych wykazuję także to, co zaoszczędziłem na dietach poselskich. Do moich oświadczeń majątkowych nie miały zastrzeżeń żadne ze służb. To ciekawa sytuacja, gdy osoba nadmiernie uczciwa, jeśli chodzi o swoje oświadczenia majątkowe, stała się celem ataku pod koniec kampanii - odparł Krzysztof Hetman. 

 

Mucha: Pieniądze z UE, które powinny być przeznaczone na walkę z ASF-em, zniknęły i nikt nie wie, gdzie one się podziały

Joanna Mucha skierowała swoje pierwsze pytanie do Andrzeja Stanisławka, poruszyła w nim kwestię dotyczącą rolników w naszym regionie - afrykańskiego pomoru świń.

- Gdy oddawaliśmy rządy w 2015 roku, były trzy ogniska ASF. Teraz jest już tych ognisk grubo powyżej 200, a choroba się rozprzestrzenia i nie jesteście w stanie jej powstrzymać. Hodowcy tracą źródła swojego utrzymania, nadal nie wypłacono wszystkich odszkodowań. My się z kolei dowiadujemy, że nawet 35 mln zł nie zostało wykorzystane na pomoc rolnikom... - wytknęła posłanka z PO.

W odpowiedzi Andrzej Stanisławek wspomniał o rewolucyjnej metodzie walki ze śmiertelnie niebezpieczną chorobą zagrażającą trzodzie chlewnej. 

- W wielu krajach walka z ASF trwała kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Trwają prace nad szczepionką przeciwko ASF, rezultaty są bardzo ciekawe. Być może wkrótce ta szczepionka zostanie przygotowana. Wtedy zlikwidujemy problem ASF - zapewnił aktualny członek Senatu RP. - Zostały zlikwidowane bardzo małe hodowle. Nie mówię, że nie były źródłem utrzymania dla małych gospodarstw, ale świat idzie do przodu. A my mamy problem z ceną wieprzowiny, bo trudno jest małym gospodarstwom konkurować z fabrykami. Nie jesteśmy w stanie utrzymać tych małych gospodarstw - dodał Andrzej Stanisławek. 

Zauważył jednocześnie, że zapotrzebowanie na ekologiczne mięso jest na razie w Polsce iluzoryczne. Nie omieszkał też wbić szpilki rywalom politycznym w kwestii problemu walki z ASF-em.

- Jestem zwolennikiem małej produkcji ekologicznego mięsa, które można kupić znacznie drożej, ale ono jest lepszej jakości. Małe gospodarstwa się odrodzą, ale chwilowo jest to utrudnione ze względu na rozprzestrzenianie się ASF-u. Pani protestowała przeciw masowemu wybijaniu dzików, a przecież tak się robi w całej Europie - zarzucił kandydat PiS-u. 

Senator nie odniósł się do kwestii wspomnianych 35 mln zł.

- Te pieniądze z UE, które powinny być przeznaczone na walkę z ASF-em, zniknęły i nikt nie wie, gdzie one się podziały - podsumowała Joanna Mucha. 

 

Czy Koalicja Obywatelska pójdzie pod rękę z Wiosną 

Zbigniew Bujak pytał Joannę Muchę, w jakiej jeszcze kwestii, oprócz wspólnej polityki walki z nowotworami, Wiosna może liczyć na współpracę z KE.

- Może program Erasmus +, może Erasmus Junior, a może coś w dziedzinie kultury? - pytał były działacz Solidarności.

Posłanka zapewniła, że europosłowie z KE będą mieć wspólne priorytety z europosłami z Wiosny m.in. w ekologii.

- To np. walka ze smogiem i pozyskiwanie pieniędzy na zmianę energetyczną w Polsce. Wspólnie będziemy działać na rzecz poszerzenia programów wymiany uczniów i studentów. Do tego wszystkie programy dotyczące równouprawnienia kobiet, pomocy dla seniorów, niepełnosprawnych czy wykluczonych. Razem będziemy walczyć z ubóstwem w naszym kraju - zadeklarowała Joanna Mucha.

 

Pejo do Stanisławka: A jak pan zagłosuje w sprawie roszczeń żydowskich?

Bartłomiej Pejo pytał Andrzeja Stanisławka o popularny w ostatnich tygodniach temat roszczeń żydowskich wobec Polski. 

- Jakby pan zagłosował w tej sprawie? - pytał wicestarosta świdnicki, ubiegający się o mandat europosła. 

Senator odpowiedział, że decyzja o rozliczeniu roszczeń żydowskich między rządem polskim a rządem amerykańskim zapadła w 1956 roku.

- Zapłaciliśmy za roszczenia, które wtedy rząd amerykański stawiał w stosunku do Polski i sprawa została załatwiona w latach 50. Nie powinno być żadnej nowej formy zapłaty roszczeń. Żydzi wystawiają sobie bardzo złą opinię, ciągle mając do Polski jakieś pretensje. Jeśli byłoby takie głosowanie, ja nie widzę żadnych możliwości, by udzielić Żydom odszkodowania - powiedział polityk z Porozumienia Gowina. 

 

 Kandydat Kusa do Hetmana o dotacjach z UE: Zostaliśmy perfidnie sprzedani! Trzeba się zastanowić za co...

Jarosław Sachajko uważa, że informacje o tym, że Polska otrzymuje stosunkowo duże dotacje z UE, to zabieg marketingowy. 

- Jeżeli porównamy pieniądze, które przypadają na jednego obywatela, to okazuje się, że dostaliśmy ich skandalicznie mało. Dlaczego tak źle wynegocjowaliście budżet dla polskich rolników? W tej kategorii Polska jest na trzecim miejscu od końca pod względem euro na jedną osobę zatrudnioną w rolnictwie! - zarzucał europosłowi Krzysztofowi Hetmanowi kandydat z KUKIZ 15. 

Polityk PSL-u nazwał to, co powiedział jego przedmówca manipulacjami.

- W ciągu 15 lat Polska wpłaciła do budżetu UE 50 mld euro, a otrzymała z niego 230 mld euro. Siedem lat temu, gdy budżet UE był niższy jako całość, Polska wynegocjowała rekordowe środki w stosunku do wszystkich innych państw członkowskich w historii. Również w kwestii wspólnej polityki rolnej - wyliczył Krzysztof Hetman, po czym zwrócił się do Jarosława Sachajko: - Zaprzecza pan podstawowym prawom matematyki. Nie można dzielić wysokości środków unijnych przez liczbę mieszkańców Polski. Udało nam się wynegocjować 250 euro do hektara dla polskiego rolnika. W Europie więcej płaci się wyłącznie we Francji - 270 euro i w Niemczech - 280 euro. Różnica jest niewielka i będziemy mogli ją zniwelować w kolejnej kadencji PE. 

Polityka KUKIZ 15 nie zadowoliła taka odpowiedź.

- Chodziło mi o euro na jedną osobę zatrudnioną w rolnictwie. W Polsce w 2016 roku to było 2000 euro, ale już na Słowacji 3200 euro, na Litwie 4200 euro, a na Węgrzech 6500 euro. W przypadku globalnej kwoty też mamy do czynienia z manipulacją. Biuro Analiz Sejmowych pokazuje, że w latach 2015-2017 z tej wielkiej, ale nieprawdziwej, kwoty na jedną osobę przypadało 218 euro. A Litwin otrzymuje 302 euro, Słowak 372 euro, a Węgier 387 euro. Zostaliśmy perfidnie sprzedani. Trzeba się zastanowić, za co... - powiedział Jarosław Sachajko. 

 

 Jak Kosiniak Kamysz wyprzedził PiS w walce z rakiem

Europejski Program Onkologiczny to sztandarowy pomysł KE, tak twierdzi Krzysztof Hetman.

- To jest program Władysława Kosiniaka-Kamysza (prezes PSL-u - przyp. red.), który chcielibyśmy zrealizować w kolejnej kadencji PE przy udziale unijnych pieniędzy. Czy profesor Stanisławek zgadza się z tym, że taki program powinien funkcjonować w UE? - zapytał kandydata z listy PiS.

Okazuje się, że polityczni rywale mieli... identyczny pomysł. 

- Przygotowując się do startu do PE, siedzieliśmy w biurze i tam ustaliliśmy, że ja miałbym przedstawić Europejski Program Onkologiczny. Potem zobaczyliśmy, że jest na waszej stronie internetowej (PSL-u - przyp. red.). Gratuluję doktorowi promocji tego programu. Ja się chętnie włączę w to i na pewno będę współpracował - zadeklarował senator.

 

 Hetman do Sachajki: w żadnym aspekcie w ciągu ostatnich 3,5 roku nie pomógł pan rolnikom

Europoseł z partii PSL pytał z kolei Jarosława Sachajko o to, co zdziałał jako przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa. 

- Jakie są pana dokonania w sprawie ASF, suszy, cen owoców miękkich czy rekordowej liczby przechowywanych w Polsce jabłek w chłodniach? W czym pomógł pan lubelskim rolnikom, podczas gdy w samym powiecie bialskim zlikwidowano 5,2 tys. zł gospodarstw zajmujących się hodowlą trzody chlewnej? - dociekał Krzysztof Hetman.

Poseł zaczął swoją odpowiedź od wbicia szpilki w Ludowców.

- Jakbym był złośliwy, to powiedziałbym, że udało mi się poinformować rolników, iż tak zła sytuacja jest spowodowana wieloma latami rządzenia PSL-u. Ale przecież złośliwy nie jestem, to aż tak perfidny nie będę... - powiedział poseł z KUKIZ 15 i dodał: - Moja walka z ASF przyniosła skutki, bo rolnicy wiedzą już, jak należy się chronić przed tą chorobą. Wiedzą też, że bez likwidacji dzików nie da się wygrać z ASF. Jako przewodniczący Komisji Rolnictwa zorganizowałem cztery debaty uświadamiające Rząd RP i rolników, w czym jest problem związany z cenami owoców miękkich i zbóż. Udało mi się zablokować wprowadzenie nowej ustawy podwyższającej VAT na nektary, czyli udało mi się zdjąć z polskich sadów 150 tys. jabłek. Gdyby ta ustawa weszła, one pozostałyby na drzewach. 

- Dał się pan sprowokować, bo jedyne, co usłyszeliśmy, to slogany i zganianie winy na poprzedników - podsumował Krzysztof Hetman. - Sam pan obnażył, że w żadnym aspekcie w ciągu ostatnich 3,5 roku nie pomógł pan rolnikom. Słabo pan uświadamiał Rząd RP, bo on od czterech lat nic nie robi dla rolników. Nie udało się pani przeforsować ustawy o VAT i te wszystkie wspomniane jabłka są dziś w chłodniach - uzupełnił europoseł. 

 

Mucha do Sachajki: Chce mnie pan sprowokować, żebym powiedziała, że mamy w planach przyjęcie euro

O to, czy jej ugrupowanie chce wprowadzić walutę euro w Polsce, posłankę Joannę Muchę zapytał Jarosław Sachajko.

- Pierwszy raz mówiliście o tym w 2014 roku. Niech pani wymieni gospodarki, które zyskały na wprowadzeniu euro i te, które straciły na tym. Gdzie, według pani, będzie w tym Polska? - powiedział kandydat z listy KUKIZ 15.

Joanna Mucha odparła, że spośród dziesięciu państw, które w 2004 roku weszły do UE, tylko Polska, Węgry i Czechy nie przyjęły jeszcze wspólnej europejskiej waluty.

- Odczucia społeczne w tych państwach, gdzie euro przyjęto, są bardzo pozytywne. Gospodarki tych krajów zyskały na tym, że przyjęły euro. Wiem, że pan chce mnie sprowokować, bym powiedziała, że mamy takie plany. Otóż nie mamy takich planów. By przyjąć euro, trzeba zmienić polską konstytucję. Przewiduję, że w najbliższej przyszłości takich zmian w Polsce nie będzie. Powinniśmy, jako Polska, w jak największym stopniu spełniać odpowiednie kryteria, które pozwalałyby ewentualnie przyjąć euro, bo one są dobre dla gospodarki - wyjaśniła swoje stanowisko polityk PO.

 

Pejo:  Gwałt powinien być ścigany na wniosek osoby poszkodowanej. Jestem zdecydowanie przeciwny jakiejkolwiek antykoncepcji. Mucha: nie głosujcie na niego!

"Kobiety powinny mieć niższe płace od mężczyzn, są mniej inteligentne, mniejsze i słabsze" - zacytowała Janusza Korwina-Mikke posłanka PO, po czym sformułowała pytania do przedstawiciela partii KORWIN, a prywatnie zięcia Janusza Korwina-Mikke.

- Czy płace kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach powinny być równe i czy pana zdaniem powinno się to zapisać w prawie? Gwałt powinien być ścigany na wniosek osoby zgwałconej, czy z urzędu? Czy kobiety powinny mieć pełen dostęp do antykoncepcji, również tej awaryjnej? - pytała Joanna Mucha.

Bartłomiej Pejo odpowiedział zwięźle.

- Płace powinien regulować rynek. Nie mam nic przeciwko temu, by kobiety zarabiały najwięcej, jeśli są kompetentne w wykonywaniu swoich obowiązków w pracy. Nie regulowałbym tego w prawie. Gwałt powinien być ścigany na wniosek osoby poszkodowanej. Jestem zdecydowanie przeciwny jakiejkolwiek antykoncepcji - wypunktował kandydata KONFEDERACJI.

Według polityk PO, te odpowiedzi świadczą o tym, że ugrupowanie, które reprezentuje Bartłomiej Pejo, jest "dramatycznie przeciwne kobietom".

- Kobiety, miejcie się na baczności i nie głosujcie na tego kandydata oraz jego partię! - przestrzegła Joanna Mucha.

 

Stanisławek: Jest pani młodą kobietą... Mucha: To pytanie dyskryminuje kobiety

Niecodzienne pytanie Joanna Mucha otrzymała od Andrzeja Stanisławka.

- Jest pani młodą kobietą, ma pani dzieci i rodzinę. Jak pani sobie wyobraża połączenie tego? Czy jest pani w stanie skutecznie funkcjonować w Brukseli? - był ciekawy polityk partii Porozumienie Gowina. 

Posłanka PO ma dwóch synów: starszy Stanisław ma 23 lata, młodszy Krzysztof ma 19 lat. 

- Najczęściej zadawane pytania kobietom polityki dotyczą urody lub jej braku albo łączenia pracy z obowiązkami domowymi. W polityce polskiej i europejskiej nie zadaje się takich pytań żadnemu mężczyźnie... To pytanie dyskryminuje kobiety - podsumowała kandydatka do Europarlamentu.