Koniec urlopu rodzicielskiego – jak poukładać jedzenie przy powrocie do pracy

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Koniec urlopu rodzicielskiego – jak poukładać jedzenie przy powrocie do pracy - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
RozmaitościsponsorowanyJedzenie przy powrocie do pracy po urlopie rodzicielskim planujesz, zanim minie ostatni tydzień w domu. Ustalasz godzinę pobudki i porę śniadania, sposób na obiad w firmie oraz to, kto odbiera dziecko ze żłobka. Zakupy i gotowanie przenosisz na wieczory albo na weekend, a podział tych zadań spisujesz razem z drugim dorosłym.

Podczas urlopu jesz zwykle o zmiennych porach, zależnie od tego, jak układa się dzień z dzieckiem. Po powrocie pory posiłków zależą od grafiku pracy, godzin otwarcia żłobka i dojazdu. Zmiana dotyczy tak samo matki, jak ojca. Nie ma znaczenia, czy wracają za biurko, do zakładu czy do pracy zmianowej.

Ostatnie dwa tygodnie urlopu jako próba generalna poranków

W ostatnich dwóch tygodniach urlopu rodzicielskiego ćwiczysz poranek tak, jak będzie wyglądał po powrocie do pracy. Budzik nastawiasz na docelową godzinę i przechodzisz kolejne czynności aż do zamknięcia drzwi. Podczas próby mierzysz z zegarkiem każdy odcinek:

reklama
  • Pobudka dorosłych. Godzina, o której wstajesz, gdy dziecko jeszcze śpi.
  • Śniadanie. Minuty od wejścia do kuchni do odstawienia talerza.
  • Ubieranie i pakowanie. Plecak do żłobka, własna torba i pojemnik z obiadem.
  • Droga. Dojście lub jazda do żłobka, przekazanie dziecka opiekunce i dalsza trasa do firmy.
reklama

Po paru próbach wiesz, ile trwa każdy odcinek i gdzie brakuje minut. Pobudkę przesuwasz dopiero na tej podstawie. Jeśli żłobek jest już wybrany, raz lub dwa pokonujesz całą trasę o właściwej porze, z dzieckiem w wózku albo w foteliku.

reklama

Śniadanie rodzica przed wyjściem z domu

Żeby po powrocie do pracy zdążyć ze śniadaniem, wyznaczasz na nie w poranku stały czas, zmierzony podczas próby. Jesz je przed obudzeniem dziecka albo w chwili, gdy zajmuje się nim drugi dorosły. Poprzedniego dnia szykujesz nakrycie, płatki w misce, umyte gruszki i pokrojony chleb.

reklama

W tygodniu przydaje się kilka stałych zestawów, których nie wymyślasz o szóstej. Może to być owsianka nastawiona wieczorem, kanapki z pastą z ciecierzycy lub twarożek z rzodkiewką. Gdy próba pokazuje, że przy stole nie zdążysz, pakujesz śniadanie do pojemnika i zjadasz zaraz po dotarciu do firmy. Tę decyzję podejmujesz jeszcze podczas urlopu i trzymasz się jej przez pierwsze tygodnie.

Obiad w pracy po długiej przerwie od biura

Obiad w pracy po urlopie rodzicielskim planujesz od nowa, bo przez miesiące nieobecności mogły się zmienić stołówka, pokój socjalny i zwyczaje zespołu. Zaraz po powrocie sprawdzasz na miejscu kilka spraw:

  • Sprzęt. Czy w pokoju socjalnym są lodówka i mikrofalówka oraz ilu pracowników korzysta z nich w południe.
  • Przerwa. O której zespół je obiad i jak długą przerwę masz na swoim stanowisku.
  • Okolica. Czy stołówka, bar albo sklep w pobliżu nadal działają.

Obiad wpisujesz do kalendarza służbowego tak jak zebranie. Po powrocie masz do nadrobienia pocztę, szkolenia i rozmowy z przełożonym. Niezapisaną godzinę łatwo wtedy oddać na kolejne spotkanie. Kto zjadł obiad w firmie i odbiera dziecko prosto po pracy, wraca do domu najedzony. Może od razu zająć się synem albo córką.

Odbiór dziecka a kolacja dorosłych

Pora kolacji zależy od tego, kto danego dnia odbiera dziecko ze żłobka i o której oboje dorośli są w domu. Ten, kto odbiera dziecko, kończy pracę punktualnie i po powrocie się nim zajmuje. Kolację szykuje wtedy druga osoba albo danie czeka gotowe od wczoraj.

Dni odbioru ustalacie z góry na cały tydzień, na zmianę albo według grafików pracy obojga dorosłych. Przy każdym dniu dopisujecie, kto podgrzewa kolację i o której siadacie do stołu. Rodzic wychowujący dziecko samodzielnie zwykle odbiera je codziennie. Kolację na dni robocze przygotowuje w weekend albo korzysta z pomocy dziadków lub opiekunki. W dni z późniejszym powrotem wystarcza potrawa, którą wyjmujesz z lodówki i podgrzewasz na patelni.

Zakupy i gotowanie przeniesione na wieczór albo weekend

Zakupy i gotowanie, które podczas urlopu mieściły się w ciągu dnia, po powrocie do pracy przenosisz na wieczory albo na weekend. Większe zakupy robisz raz w tygodniu, w sklepie albo przez internet, z dostawą do domu. Między nimi dokupujesz świeże produkty, takie jak chleb, pomidory i jogurt.

Na gotowanie wyznaczasz konkretne wieczory, najlepiej te, w które dziecko odbiera drugi dorosły. Gotujesz wtedy dania na dwa dni, choćby zupę jarzynową, pieczone udka z kaszą albo leczo z fasolą. W sobotę lub niedzielę przygotowujesz bazę na kolejne dni, czyli ugotowany ryż, upieczoną dynię i sos pomidorowy w słoikach. Nadwyżkę zamrażasz w pojemnikach opisanych nazwą dania.

Catering dietetyczny w tygodniach bez gotowania

W tygodniach, w których nie masz kiedy gotować, obiad i resztę jadłospisu możesz zamówić w cateringu dietetycznym. To jeden ze sposobów obok gotowania na zapas, stołówki i pomocy rodziny.

Wśród miejscowości, do których Love Catering dowozi diety pudełkowe, jest Choroszcz, a dowozowi do tego miasta firma poświęciła osobną podstronę catering Choroszcz. Choroszcz to miasto i siedziba gminy miejsko-wiejskiej Choroszcz w powiecie białostockim, w województwie podlaskim. Kurier przywozi zamówienie nocą, do godziny 8:00, i zostawia torbę pod drzwiami, więc nie trzeba być w domu. Na koncie klienta można dodać kilka adresów i przypisać je do dni tygodnia. Od poniedziałku do piątku posiłki mogą na przykład trafiać do firmy, a w weekend do domu. Przy zamówieniu sprawdzisz, czy firma dowozi pod dany adres.

Zamówienie wymaga wyprzedzenia. Złożone do 20:00 firma realizuje za dwa dni. Adres i dni dostawy zmienia się w Panelu Klienta z dwudniowym wyprzedzeniem, do 20:00. Adresu ani dnia dostawy zaplanowanej na jutro nie zmienisz już dzisiaj. Catering pasuje zatem do tygodni, których przebieg znasz z góry. Pudełka nadają się do podgrzewania w mikrofalówce, a folię wystarczy nakłuć albo lekko rozszczelnić. Na etykiecie posiłku jest informacja, jak go spożyć.

Podział obowiązków spisany na kartce

Podział obowiązków związanych z jedzeniem spisujecie tak, żeby każde zadanie miało przypisaną osobę i dzień. Na kartce powieszonej w widocznym miejscu albo we wspólnej notatce w telefonie zapisujecie:

  • Zakupy. Kto robi duże zakupy i kto dokupuje chleb w tygodniu.
  • Gotowanie. Kto gotuje w które wieczory i kto przygotowuje bazę w weekend.
  • Obiady do pracy. Kto wieczorem pakuje pojemniki dla obojga dorosłych.
  • Kuchnia po kolacji. Kto włącza zmywarkę i sprząta blat.
  • Odbiór dziecka. Kto odbiera w poszczególne dni i kto jest zastępcą.

Podstawą podziału są godziny pracy i dojazdy obojga dorosłych. Rodzic, który podczas urlopu prowadził kuchnię, po powrocie do pracy ma na nią mniej czasu niż dotąd. Na kartce zapisujecie datę i umawiacie się na termin, w którym ją przejrzycie.

Adaptacja w żłobku i nagłe zmiany planu

W tygodniach adaptacji w żłobku plan jedzenia dorosłych uwzględnia zmienne godziny odbioru. Jeśli placówka prowadzi adaptację etapami, dziecko zostaje w niej na początku krócej, a harmonogram kolejnych dni podaje opiekunka. Rodzic, który towarzyszy dziecku w adaptacji, je wtedy o nietypowych porach, dlatego zabiera ze sobą kanapkę i jabłko.

Żłobek może też zadzwonić z prośbą o wcześniejszy odbiór, a w niektóre dni dziecko zostaje w domu. Z góry ustalacie, kto w takiej sytuacji zwalnia się z pracy i co je, jeśli jego obiad został w firmowej lodówce. Na ten okres przydaje się jedzenie, które nie wymaga stania przy kuchence. Wystarczą porcje z zamrażarki, chleb, hummus, ser i ogórki. Wieczorne gotowanie ograniczasz w tych tygodniach, bo niektóre wieczory zajmie nadrabianie spraw służbowych.

Plan awaryjny na dni, w które nic nie idzie po myśli

Plan awaryjny składa się z zapasu w domu, zapasu w pracy i jednego sprawdzonego miejsca z jedzeniem na wynos. Sięgasz po niego w dniu, w którym budzik nie zadzwonił, pojemnik z obiadem został na blacie albo z firmy wychodzisz po czasie. W domu trzymasz parę porcji w zamrażarce, makaron, passatę, jajka i mrożony szpinak. W szufladzie biurka albo w szafce w pracy leżą pieczywo chrupkie, orzechy i tuńczyk w puszce.

W okolicy firmy wybierasz bar albo sklep, w którym kupisz ciepłe danie lub sałatkę bez długiego szukania. Do planu dopisujesz numer telefonu osoby, która w razie potrzeby odbierze dziecko, na przykład babci, dziadka albo zaprzyjaźnionego sąsiada. Braki w zapasach uzupełniasz przy najbliższych dużych zakupach.

Przegląd po miesiącu

Po miesiącu od powrotu do pracy siadacie z kartką i sprawdzacie, które ustalenia działają, a które nie. Czy śniadanie jesz o godzinie zmierzonej podczas próby? W które dni obiad w firmie przepadał? Kto częściej niż zakładaliście odbierał dziecko? Ile razy sięgaliście po plan awaryjny?

Na podstawie odpowiedzi wprowadzacie poprawki. Pobudkę przesuwacie o tyle minut, ilu brakowało w poranku. Wieczory gotowania przenosicie na dni, które okazały się spokojniejsze. Gdy z planu awaryjnego korzystaliście co tydzień, podstawowy plan wymaga zmiany. Możecie na przykład dodać gotowanie w weekend lub zamówić catering na najtrudniejsze dni. Kolejny przegląd wyznaczacie po zakończeniu adaptacji w żłobku albo po zmianie godzin pracy któregoś z dorosłych.

Artykuł sponsorowany

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo