To ważne rozróżnienie: nie jest to jeszcze decyzja fińskiego rządu, lecz konkretna propozycja polityki rodzinnej. Jej autorzy chcą jednak podejść do problemu inaczej niż przy klasycznych zasiłkach. Zamiast wypłacać pieniądze tu i teraz, państwo miałoby budować kapitał na przyszłość. Mechanizm szczególnie mocno premiowałby pierwsze dziecko.
I właśnie tutaj pojawia się najbardziej spektakularna liczba. Przy odpowiednio długim okresie inwestowania i założeniu wzrostu wartości kapitału osoba, która zostałaby rodzicem około 29. roku życia, mogłaby otrzymać około 26,4 tys. euro wsparcia przy pierwszym dziecku. Kolejne dzieci oznaczałyby następne wypłaty z pozostałej części rachunku.
Finowie chcą w ten sposób uderzyć w jeden z najpoważniejszych problemów swojej demografii. W 2025 roku współczynnik dzietności wyniósł tam 1,30 dziecka na kobietę. Rok wcześniej było to 1,25, więc nastąpiła niewielka poprawa, ale wynik nadal pozostaje bardzo daleko od poziomu zapewniającego prostą zastępowalność pokoleń. Co więcej, Finlandia zmaga się nie tylko z mniejszą liczbą kolejnych dzieci. Szczególnie mocno spada liczba pierwszych urodzeń.
To właśnie odłożenie decyzji o pierwszym dziecku stanowi sedno fińskiej propozycji. Autorzy funduszu wskazują, że średni wiek przy pierwszym porodzie przesunął się w Finlandii z około 26 do 30 lat. Każde kolejne opóźnienie zmniejsza natomiast szansę na realizację planowanej liczby dzieci. W efekcie część osób, które chciałyby mieć dzieci, ostatecznie pozostaje bezdzietna.
Projekt ma jeszcze jeden kontrowersyjny element. Osoba, która do 45. roku życia nie zostanie rodzicem, straciłaby prawo do zgromadzonego dla niej kapitału. Niewykorzystane środki wracałyby do wspólnej puli i mogłyby wspierać kolejne wypłaty. Dzięki temu fundusz nie przypominałby klasycznego programu socjalnego. Bardziej przypominałby długoterminową inwestycję państwa w kolejne pokolenia.
Skala wydatków również robi wrażenie, ale niekoniecznie dlatego, że byłaby gigantyczna. Autorzy szacują średni koszt programu wraz z rozwiązaniem przejściowym na około 325 mln euro rocznie w latach 2027–2075. To około 0,12 proc. fińskiego PKB. Model zakłada więc wykorzystanie niewielkiej części obecnych wydatków państwa po to, aby stworzyć system, który po kilku dekadach mógłby w dużej mierze finansować się sam.
Czy podobny pomysł miałby sens w Polsce? Powód do dyskusji jest mocny. W 2025 roku urodziło się u nas około 238 tys. dzieci, podczas gdy zmarło blisko 406 tys. Współczynnik dzietności spadł do rekordowo niskiego poziomu około 1,07. Polska ma więc jeszcze poważniejszy problem niż Finlandia.
Polskie doświadczenia pokazują przy tym, że samo przekazywanie pieniędzy nie gwarantuje demograficznego przełomu. Program 800 plus poprawił sytuację finansową wielu rodzin, ale nie zatrzymał długoterminowego spadku liczby urodzeń. Dziś pytanie brzmi więc nie tylko, ile państwo powinno przeznaczyć na dzieci, ale przede wszystkim jak skonstruować pomoc, która zmniejszy koszt decyzji o pierwszym dziecku.
Fiński fundusz podsuwa ciekawą odpowiedź. Zamiast finansować wyłącznie dzieci, można finansować także przyszłych rodziców. Kapitał otrzymany w dzieciństwie stawałby się czymś w rodzaju osobistego zabezpieczenia na moment zakładania rodziny. To może mieć dodatkową zaletę: pieniądze nie znikają w bieżących wydatkach, lecz rosną wraz z upływem czasu.
W Polsce podobny mechanizm mógłby połączyć politykę rodzinną z inwestowaniem. Przy obecnym 800 plus rodzina otrzymuje przez 18 lat łącznie 172,8 tys. zł na jedno dziecko, jeśli odkłada pełną kwotę każdego miesiąca. Przy inwestowaniu kapitał może urosnąć znacznie bardziej, choć wynik zależy od stóp zwrotu, ryzyka i inflacji. W najbardziej optymistycznych symulacjach pojawiają się kwoty przekraczające 450 tys. zł, ale traktowanie takiego wyniku jako pewnika byłoby błędem.
I tu pojawia się najważniejszy problem fińskiego pomysłu. Pieniądze mogą zmniejszyć ekonomiczną barierę, lecz nie rozwiążą wszystkich powodów odkładania rodzicielstwa. Znaczenie mają także ceny mieszkań, stabilność zatrudnienia, dostęp do opieki nad dziećmi, relacje partnerskie, poczucie bezpieczeństwa i możliwość pogodzenia pracy z rodziną. Sama premia finansowa może pomóc osobom wahającym się, ale raczej nie przekona każdego.
Finlandia nie znalazła więc magicznej recepty na demografię. Znalazła za to pomysł, który przesuwa dyskusję na ciekawy poziom. Państwo nie musi jedynie płacić rodzicom. Może próbować zbudować kapitał, który przez dekady będzie czekał na moment założenia rodziny. W Polsce, gdzie liczba urodzeń spada jeszcze szybciej, taka debata może okazać się znacznie ważniejsza niż kolejna rozmowa o wysokości miesięcznego świadczenia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.