Jerzy B. i zmarły Marek J. byli kolegami, pracowali razem około 40 lat, do tego znali się od szkoły średniej. Do tragedii doszło 11 stycznia 2025 roku podczas spotkania towarzyskiego w domu przy ul. Zimna Woda w Łukowie. Wezwani na miejsce policjanci zastali tam 61-letniego mężczyznę, który nie dawał oznak życia. Poszkodowany, Marek J., miał wbity w szyję nóż. Nie przeżył. Zatrzymano Jerzego B. Obaj mężczyźni, zarówno pokrzywdzony, jak i zatrzymany, tuż przed zdarzeniem wspólnie pili alkohol.
W czerwcu 2025 roku Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał Jerzego B. za winnego popełnienia zabójstwa i skazał go za to na dziesięć lat pozbawienia wolności. Na rzecz dwóch oskarżycielek posiłkowych, żony i córki ofiary, zasądzono po 200 tys. zł zadośćuczynienia.
Od tego wyroku wpłynęły dwie apelacje. Zdaniem obrony 61-latek powinien zostać osądzony nie za zabójstwo, a za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego, którego skutkiem była jego śmierć. Taki czyn w Kodeksie karnym jest zagrożony mniejszą karą niż zabójstwo - grozi za to od pięciu lat pozbawienia. Ewentualnie obrona oczekuje uchylenia wyroku z przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania. Druga strona domaga się dla Jerzego B. kary 15 lat pozbawienia wolności. Proces przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie ruszył w grudniu. Sędziowie zarządzili w tej sprawie uzyskanie dodatkowej opinii biegłych psychiatrów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.