Nie panikuj, ale sprawdź jajka. Belgijska salmonella wywołała alarm także w Polsce

Opublikowano:
Autor:

Nie panikuj, ale sprawdź jajka. Belgijska salmonella wywołała alarm także w Polsce - Zdjęcie główne
Autor: Pixabay (zdjęcie poglądowe)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościSkażone salmonellą jaja z Belgii wywołały alarm w kilku europejskich krajach. Wśród nich znalazła się Polska, co mogło budzić poważne obawy konsumentów. Dziś wiadomo już jednak, że nie ma powodów, by zakładać, że zakażone produkty trafiły do polskich sklepów. Główny Inspektorat Sanitarny zakończył sprawdzanie polskiego tropu i ustalił, skąd wziął się nasz kraj w unijnym systemie ostrzegania.
reklama

Źródłem problemu okazała się ferma Laerco w belgijskim Geel. To właśnie z jaj pochodzących z tego gospodarstwa belgijskie służby powiązały duże ognisko salmonellozy. Do tej pory potwierdzono co najmniej 306 zachorowań. Belgijskie dane wskazują, że część chorych wymagała hospitalizacji, a rzeczywista liczba zakażeń może być jeszcze wyższa, ponieważ łagodne przypadki nie zawsze trafiają do statystyk.

Sprawa nabrała tempa w sierpniu. Belgijskie służby rozpoczęły kolejne działania związane z wycofywaniem jaj, a 12 sierpnia do unijnego systemu RASFF trafiło powiadomienie oznaczone jako poważne. RASFF pozwala organom państw Unii szybko przekazywać sobie informacje o produktach, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia. Polska znalazła się wśród ośmiu państw wymienionych w dokumentacji dotyczącej dystrybucji jaj.

reklama

I właśnie ten szczegół wywołał najwięcej pytań. Czy skażone jaja rzeczywiście trafiły nad Wisłę?

GIS przeprowadził postępowanie wyjaśniające. Ustalenia okazały się uspokajające. Wskazany w systemie odbiorca z Polski nie zajmuje się handlem żywnością i nie podlega nadzorowi Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Firma działa w zupełnie innej branży, a kilka opakowań jaj kupiła w belgijskim sklepie na własne potrzeby. Produkty nie trafiły do sprzedaży w Polsce. Potwierdzenie w tej sprawie przekazał także Główny Inspektorat Weterynarii, który ustalił, że zakwestionowane jaja nie trafiły do zakładów pozostających pod jego nadzorem.

To ważne rozróżnienie. Sam fakt pojawienia się Polski w RASFF nie oznacza, że skażone jaja znalazły się na półkach polskich sklepów. System rejestruje informacje o potencjalnych kierunkach dystrybucji i pozwala służbom szybko sprawdzić, czy zagrożony produkt rzeczywiście dotarł do konsumentów.

reklama

Problem pozostaje jednak poważny w Belgii. Służby powiązały zachorowania z jajami produkowanymi przez Laerco, a kolejne działania doprowadziły do zamknięcia fermy i likwidacji znajdującego się tam drobiu. Według belgijskich informacji skażone produkty trafiały również do Luksemburga. W obiegu mogła znaleźć się duża liczba jaj, dlatego belgijskie służby apelowały do konsumentów o sprawdzenie posiadanych produktów.

Jeśli ktoś kupował takie jaja w Belgii, powinien zwrócić szczególną uwagę na oznaczenia wybite bezpośrednio na skorupce. W komunikatach wskazano cztery kody: 2-BE-1073-01, 2-BE-1073-02, 2-BE-1073-03 oraz 2-BE-1073-04. W przypadku ich znalezienia nie należy spożywać produktu ani próbować oceniać jego bezpieczeństwa po wyglądzie czy zapachu. Salmonella nie musi zmieniać wyglądu ani aromatu jaj.

reklama

Dla osób kupujących jaja w Polsce najważniejsza informacja brzmi więc: na ten moment nie ma potwierdzenia, że skażone partie z belgijskiej fermy trafiły do polskiej sprzedaży. Alarm RASFF uruchomił kontrolę, a polskie służby sprawdziły wskazanego odbiorcę. Okazało się, że za polskim adresem w systemie krył się prywatny zakup kilku opakowań w Belgii, a nie transport jaj do polskiego handlu.

Nie oznacza to jednak, że warto lekceważyć informacje o salmonelli. Bakteria może powodować biegunkę, gorączkę, bóle brzucha i inne objawy zatrucia pokarmowego. Szczególną ostrożność przy przygotowywaniu jaj powinny zachować osoby z grup bardziej narażonych na ciężki przebieg zakażenia.

Ta historia pokazuje też, jak szybko jeden produkt może uruchomić europejski system kontroli. Informacja o potencjalnym zagrożeniu przechodzi między państwami, a służby sprawdzają kolejne ogniwa łańcucha dostaw. Tym razem polski trop okazał się ślepą uliczką. Dla konsumentów oznacza to przede wszystkim jedno: alarm był realny, ale polski rynek nie został nim objęty.

reklama
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo