To trzecia część rozmowy z dr hab. Maciejem Münnichem, profesorem Katolickiego Uniwerstytetu Lubelskiego i ekspertem ds. Bliskiego Wschodu o trwającej aktualnie wojnie Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem. Pierwszą część opublikowaliśmy w czwartek (5 marca), drugą w piątek (6 marca).
Czy my tutaj w Polsce powinniśmy się zaopatrzyć w jakieś dodatkowe kanistry i zatankować na zapas paliwa?
Teraz to już trochę za późno, trzeba to było robić w niedzielę, 1 marca... Z pewnością dotkną nas zwiększone ceny paliwa. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Obietnice polityków nic nie dadzą, bo nie da się oszukać rynku.
Nasi politycy tłumaczą, że nie ma obaw, bo z Zatoki Perskiej ropy nie sprowadzamy.
Ale sprzedawcy, na przykład ze Stanów Zjednoczonych, wiedząc, że na rynku tej ropy jest mniej, również podniosą ceny.
Wiedzą, że i tak od nich musimy tę ropę kupić, bo nie mamy innego źródła. Nie wierzmy zapewnieniom polityków, że ceny ropy są stabilne, bo aktualnie ropy czy gazu nie kupujemy. Choć gaz akurat Polska kupuje m.in. właśnie z Kataru... Iran obłożony sankcjami sprzedawał ropę wyłącznie do Chin. Teraz, z powodu wojny, dojdzie do przerwania tych szlaków komunikacyjnych, a w efekcie zassania przez Chiny ropy czy gazu z innych kierunków. To wywinduje ceny tych surowców do góry. Cieszyć się z tego będzie Rosja.
Tymczasem Chiny z pewnością będą dążyć do szybkiego uspokojenia konfliktu Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem, bo Chińczycy zapłacą teraz więcej za ropę i gazę, a tego nie lubią.
Efektem tej wojny może być jakaś większa migracja ludności w kierunku Europy?
Do tego trzeba by było spełnienia kilku bardzo negatywnych scenariuszy. Czyli załamania się systemu władzy w Iranie, jakichś walk wewnętrznych, zapewne związanych też z walkami mniejszości, głównie Kurdów, ale również Beludżów, być może Azerów, i migracją ludności z sąsiedniego Afganistanu i Pakistanu, która przez Iran poszłaby do Turcji, a następnie dalej, do Europy. Myślę, że jest to mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe.
Gdyby dzisiaj miał Pan doradzać premierowi Donaldowi Tuskowi i rządowi, to przyjęcie jakiej postawy wobec tej wojny by Pan zarekomendował?
Nie ma sensu pchać się zbyt intensywnie w ten konflikt, bo on nam nic dobrego nie przyniesie. Zresztą chyba nawet Stany Zjednoczone nie oczekują, że wyślemy do Zatoki Perskiej samoloty do atakowania Iranu. Natomiast trzeba balansować, co akurat dla premiera Tuska będzie dość trudne, pomiędzy niezaangażowaniem się, a utrzymaniem dla Polski wsparcia od Stanów Zjednoczonych. Jakby nie patrzeć, to jest to nasz główny gwarant bezpieczeństwa w stosunku do Rosji i państwa europejskie z pewnością Stanów Zjednoczonych nam nie zastąpią.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.