reklama

Zabił żonę i teściową, do więzienia nie poszedł. Najgłośniejsze procesy 2025 roku (CZ. 5)

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zabił żonę i teściową, do więzienia nie poszedł. Najgłośniejsze procesy 2025 roku (CZ. 5) - Zdjęcie główne
Autor: Policja/Archiwum | Opis: "Dziwny był" - tak mówili "Wspólnocie" mieszkańcy Glinnika o Mirosławie B., gdy tuż po tragedii pojechaliśmy na miejsce zdarzenia.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPrzypominamy najciekawsze procesy sądowe z naszego regionu z 2025 roku. Ta zbrodnia wstrząsnęła niewielką wsią w pobliżu Lubartowa. Nikt z mieszkańców nie mógł spodziewać się, że w ich miejscowości dojdzie do takiej tragedii. Mirosław brutalnie zamordował żonę i teściową, ale sąd nie skazał go na więzienną odsiadkę.
reklama

Swoją żonę - 47-letnią Anetę - Mirosław B. udusił sznurem. Mieszkającą z nimi teściową - 76-letnią Teresę - uśmiercił uderzeniami obuchem siekiery w głowę. 

W tym czasie w domu była jeszcze zmagająca się z niepełnosprawnościami 5-letnia córka Mirosława i Anety B. Dziecku nic się nie stało.

Do tej makabrycznej zbrodni doszło w Glinniku w gminie Abramów (pow. lubartowski) 19 marca 2024 roku. O tragedii służby ratunkowe powiadomił sam sprawca. 

Mężczyzna został aresztowany, postawiono mu zarzuty zabójstwa żony i teściowej. Nie przyznał się do popełnienia tych czynów. Mirosław B. został skierowany na obserwację psychiatryczną. Stwierdzono, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu był niepoczytany.

Decyzja w tej sprawie zapadła 4 marca 2025 roku. Sąd przychylił się do wniosku prokuratora, który domagał się umieszczenia 48-latka w zakładzie psychiatrycznym.

Zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami. Raz, że podwójne zabójstwo. Dwa, że do tragedii doszło w domu, po którym nikt się tego nie spodziewał. "Proszę pana, żadna patologia, żadna melina" - zastrzegali ludzie.

reklama

Z drugiej strony: "dziwny był" - tak mówili "Wspólnocie" mieszkańcy Glinnika o Mirosławie B., gdy tuż po tragedii pojechaliśmy na miejsce zdarzenia.

- No bo kto jedzie siać zboże czy kukurydzę pod koniec czerwca? Siano wykosił, a ono później przeleżało na polu rok. I gniło na łąkach. A później to, kurde, zebrał i krowom dawał. Nieraz środek nocy, a on w pole jedzie. Jakby się już wtedy odrywał od rzeczywistości. Ale kto by pomyślał, że to się tak skończy? - zasępiał się jeden z mieszkańców Glinnika w gminie Abramów. - A może on sobie nie radził? Może go to wszystko przerastało? To gospodarstwo, to najmłodsze dziecko? - zastanawiał się nasz rozmówca.

Rodzina B. żyje w centrum wsi, przy głównej ulicy w Glinniku. Do momentu tragedii mieszkali w sześć osób. Mirosław, wówczas lat 47, Aneta, jego rówieśniczka oraz matka kobiety, 76-letnia Teresa. Razem z nimi dwóch dorosłych synów, obaj po 20 lat, a także 5-letnia córka, od urodzenia z niepełnosprawnościami. Poza domem rodzinnym mieszkała jeszcze jedna dorosła córka Mirosława i Anety.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo