reklama

Zakatował matkę nożem i młotkiem, ale nie poszedł do więzienia. Najgłośniejsze procesy 2025 roku (CZ. 10)

Opublikowano:
Autor:

Zakatował matkę nożem i młotkiem, ale nie poszedł do więzienia. Najgłośniejsze procesy 2025 roku (CZ. 10) - Zdjęcie główne
Autor: Policja/Archiwum | Opis: Łukaszowi K. przedstawiono zarzut zabójstwa, mężczyzna przyznał się do popełnienia tego czynu.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPrzypominamy najciekawsze procesy sądowe z naszego regionu z 2025 roku. Tego śledztwa prokurator nie zakończył aktem oskarżenia. A mowa o brutalnym pozbawieniu życia kobiety, którą zaatakował własny syn.
reklama

Był niedzielny poranek, 1 grudnia 2024 roku, gdy zmasakrowane ciało 45-letniej Joanny K. odnalazł jej mąż. Do tragedii doszło w mieszkaniu w wieżowcu przy ul. Kowalskiego w Dęblinie (pow. rycki). O tym zdarzeniu informowały największe ogólnokrajowe media. 

W związku ze sprawą zatrzymany i aresztowany został 21-letni wówczas Łukasz K., syn zmarłej. To on, jak ustalili śledczy, pozbawił swoją matkę życia. 

- Podejrzany zadał matce przy użyciu dwóch noży oraz młotka kilkadziesiąt ciosów powodujących dużą liczbę ran tłuczonych, ran ciętych i ran kłutych - poinformowano później.

21-latkowi przedstawiono zarzut zabójstwa, mężczyzna przyznał się do popełnienia tego czynu.

Sprawa nie zakończyła się aktem oskarżenia i procesem. Prokuratura Rejonowa w Rykach złożyła do Sądu Okręgowego w Lublinie wniosek o umorzenie postępowania z powodu niepoczytalności Łukasza K. To następstwo opinii biegłych psychiatrów, którzy badali podejrzanego. Sąd w lipcu 2025 roku przychylił się do tego wniosku. Mężczyzna trafił do zakładu psychiatrycznego.

reklama

To ze względu na to, że stwarza zagrożenie. Jego stan będzie systematycznie oceniany przez psychiatrów. To od ich opinii zależy, czy i kiedy będzie mógł opuścić szpital.

Joanna K. wraz z mężem i synem mieszkała na ósmym piętrze wieżowca przy ul. Kowalskiego w Dęblinie, w pobliżu lotniska. Sąsiedzi opisują rodzinę K. jako spokojnych ludzi.

- Żadnych krzyków, żadnych niepokojących sygnałów. Widziałam panią Joannę na spacerach z synem. Chodzili wolnym tempem, raczej nie rozmawiali ze sobą. Nigdy w życiu nie powiedziałbym, że dojdzie do takiej sytuacji - mówił naszemu dziennikarzowi jeden z mieszkańców bloku.

- Był taki wycofany. Jakby się czegoś bał. Patrzyliśmy na niego z nieufnością. Nie odzywał się do nikogo. Przechodził obok ludzi, jakby ich nie widział - powiedział o Łukaszu K. inny z miejscowych.

Joanna K. została pochowana 9 grudnia 2024 roku.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo