Bohaterowie pierwszej linii

wiadomosci Ratownicy, aptekarze, sprzedawcy - nie tylko z racji pracy czy służby nie mogą zostać w domu, ale są narażeni na zarażenie.

red.

Opublikowano: 22 kwietnia 2020 11:50 | Aktualizacja: 22 kwietnia 2020 11:50

- To na nas, ratowników medycznych, zrzucono obowiązek pobierania wymazów i transport pacjentów. Są do tego dodatkowe karetki, ale ktoś je musi obstawić. A ratowników brakuje, to już wiadomo od dawna, a teraz to się uwidacznia. Sam staram się nie pracować dłużej niż 24 godziny bez przerwy. Mam rodzinę - podkreśla Michał Krawczyk.

Postanowiliśmy znaleźć i opisać jak teraz żyją i z czym się borykają bohaterowie w naszym regionie.

 

(...)

Karol Niewęgłowski,

podinspektor w urzędzie miasta

"Jestem przerażony tym, co widzę w sklepach W urzędzie miasta, gdzie pracuję, wielu pracowników pracuje zdalnie. W obsługę petentów w urzędzie zostały wciągnięte panie sprzątające. Siedzą przy drzwiach wejściowych i pilnują, żeby nikt bez potrzeby nie wchodził do środka. Interesantów pytają o to, w jakiej sprawie przyszli i wtedy wołają danego naczelnika, czy pracownika, żeby wyszedł do drzwi i załatwił sprawę. Ale przy okazji podzielę się swoimi obserwacjami zakupowymi. Nie tak dawno wszedłem do Biedronki, przede mną wszedł pan około 70-tki. W żaden sposób nie stosował się do przepisów, gdzie jest wyraźnie napisane, narysowane i rozwieszone są informacje w sklepie, że zakładamy rękawiczki przed zakupami. Obserwowałem go, bo przede mną podszedł do działu z pieczywem. Normalnie, gołymi łapskami zaczął to pieczywo z szuflady wyciągać. Co mnie przeraziło? Te gołe ręce jeszcze bym przebolał, bo wyciągał tylko pieczywo dla siebie, innego nie dotykał. Ale kiedy w tę otwartą szufladę zaczął pokasływać, zwróciłem mu uwagę. I wtedy w niewybredny sposób powiedział do mnie: A co się pan przy.... asz? Mam wrażenie, że seniorzy nie mają zielonego pojęcia, jakie panuje zagrożenie. Oczywiście nie wszyscy, ale kiedy kolejnej kobiecie w wieku senioralnym, która robiła zakupy bez rękawiczek, zwróciłem uwagę, ona odpowiedziała: - O, panie, ja już się w swoim życiu nażyłam. Nie wolno tak postępować. Ona, jeśli tak uważa, może i się nażyła, ale swoim zachowaniem nie robi sobie krzywdy, ale może zrobić krzywdę wielu innym osobom".

(...)

 

Michał Grocholski,

farmaceuta, Puławy

"Osiem lat pracy z chorobami przyzwyczaiło mnie do obecności patogenów w moim otoczeniu Zauważamy wzmożoną liczbę pacjentów. Pytają o rękawice ochronne, maski i płyny, kupują tylko najbardziej potrzebne leki. Mamy wytyczne Naczelnej Izby Aptekarskiej odnośnie minimalizowania możliwości zakażenia: wyznaczone strefy buforowe oczekujących na obsługę, pacjent zobowiązany jest do czekania przed apteką, aby nie tworzyć tłumu w pomieszczeniach, obowiązuje 1,5 metra odległości pomiędzy pacjentem a pierwszym stołem oraz pomiędzy pacjentami w kolejce. Kolejne zalecenia to szyby ochronne, wietrzenie izb ekspedycyjnych, częsta dezynfekcja rąk oraz blatów, klamek, generalnie wszystkich powierzchni, z którymi może mieć styczność potencjalnie zarażony, używanie rękawiczek i maseczek. Na podstawie rozmów z moimi znajomymi mogę  powiedzieć jedno – w środowisku panoszy się strach i niepewność, acz ja tego za bardzo nie odczuwam. Osiem lat pracy z chorobami przyzwyczaiło mnie do obecności patogenów w moim otoczeniu. Jesteśmy pierwszym kontaktem potencjalnie zakażonego, pomimo faktu, iż są wytyczne co do postępowania w takim przypadku. Obawy głównie tyczą się niedostatecznego zabezpieczenia przed szansą zakażenia oraz niedostatecznego zadbania o bezpieczeństwo personelu ze strony pracodawcy. Firma, dla której pracuję, dodatkowo wyposażyła nas w nowe fartuchy ochronne, suplementy diety i jonizatory powietrza". 

(...)

 

Damian Stasiak,

kurier z Łęcznej, rozwozi paczki 12-14 godzin dziennie

"Obawy są, bo z koronawirusem to nie są żarty, ale pracować trzeba Tym bardziej że ludzie zamawiają teraz więcej rzeczy przez internet. Często są to maseczki, płyny dezynfekcyjne czy ubrania, których teraz nie kupią w galeriach handlowych. Łatwiej teraz zastać ludzi w domu, jednak od kiedy jest epidemia, paczek rozwożę więcej niż zwykle o jakieś 30 proc. Zawsze zaczynam pracę o piątej rano, ale teraz kończę dopiero między 17 a 19, a nie jak wcześniej o 13. Na życzenie niektórych klientów paczki zostawiam przed ich drzwiami lub mniejsze wrzucam do skrzynki na listy. Mam rękawiczki, maskę, odkażam ręce płynem".

(…)

Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.