Fatalny scenariusz Eurostatu dla Polski. Już naradzają się nad planem ratunkowym

Opublikowano:
Autor:

Fatalny scenariusz Eurostatu dla Polski. Już naradzają się nad planem ratunkowym - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościNajnowszy wykres Eurostatu pokazuje skalę zmiany, która dla Polski może okazać się jednym z najważniejszych wyzwań tego stulecia. W przedstawionej projekcji liczba mieszkańców Polski do 2100 roku spada o około 29,4 proc. To wynik znacznie gorszy od średniej dla całej Unii Europejskiej, która w tym zestawieniu wynosi około minus 11,8 proc. Polska znalazła się więc w grupie państw Europy Środkowej i Wschodniej, które mogą najmocniej odczuć skutki depopulacji.
reklama

Trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy: projekcja nie stanowi wyroku. Eurostat buduje długoterminowe scenariusze na podstawie założeń dotyczących dzietności, długości życia i migracji. Zmiana któregoś z tych czynników może znacząco przesunąć końcowy wynik. Sam kierunek zmian pozostaje jednak alarmująco spójny z prognozami polskiego GUS. Według jego głównego scenariusza liczba ludności rezydującej Polski ma spaść do 32,9 mln osób w 2060 roku, czyli o 4,8 mln w porównaniu z 2022 rokiem (grafika na końcu artykułu).

Największy problem nie polega jednak wyłącznie na tym, że Polaków będzie mniej. Znacznie ważniejsze jest to, kto pozostanie. GUS przewiduje, że osoby w wieku 65 lat i więcej będą stanowiły około 30 proc. populacji Polski w 2060 roku. Jednocześnie liczba kobiet w wieku rozrodczym może spaść do 71 proc. poziomu z 2022 roku. To oznacza, że nawet ewentualna poprawa dzietności w przyszłości może nie wystarczyć do szybkiego odwrócenia trendu, ponieważ mniej liczne pokolenia będą miały po prostu mniej potencjalnych rodziców.

reklama

Dla gospodarki konsekwencje mogą być bardzo konkretne. Mniej osób w wieku produkcyjnym oznacza większą walkę firm o pracowników, presję na wzrost kosztów pracy oraz ryzyko spowolnienia wzrostu gospodarczego. OECD zwraca uwagę, że populacja w wieku produkcyjnym w Polsce zmniejsza się już od 2010 roku, a niedobory kompetencji coraz mocniej ograniczają możliwości rozwoju przedsiębiorstw. W przyszłości automatyzacja, sztuczna inteligencja i wzrost wydajności nie będą dodatkiem do gospodarki, lecz warunkiem utrzymania jej tempa.

Drugi front otworzy się w finansach publicznych. Coraz mniejsza grupa pracujących będzie musiała utrzymywać system, w którym rośnie liczba emerytów i osób wymagających opieki. OECD wskazuje na narastającą presję wynikającą z przyszłych wydatków emerytalnych, ochrony zdrowia i opieki długoterminowej. Komisja Europejska dodatkowo ostrzega, że Polska stoi przed problemem adekwatności przyszłych emerytur, a zatrudnienie osób w wieku 55–64 lata pozostaje niższe od średniej unijnej.

reklama

Zmiana dotknie także miast, powiatów i rynku nieruchomości. Część kraju może stracić mieszkańców szybciej niż inne obszary, co oznacza mniejszą liczbę uczniów, klientów i pracowników. Utrzymanie szkół, transportu, szpitali oraz infrastruktury przy malejącej liczbie mieszkańców może stać się coraz droższe. Jednocześnie największe ośrodki i obszary przyciągające pracę mogą dalej rosnąć dzięki migracji.

Co może zmienić ten scenariusz? Eksperci wskazują przede wszystkim na wyższą aktywność zawodową, lepsze wykorzystanie potencjału kobiet i starszych pracowników, rozwój kompetencji oraz przemyślaną politykę migracyjną. Sama migracja nie rozwiąże problemu, ale może złagodzić niedobory pracowników. Równie istotne pozostają warunki mieszkaniowe, bezpieczeństwo ekonomiczne młodych rodzin i dostęp do opieki nad dziećmi.

reklama

Dla Polski oznacza to jedno: nie możemy już traktować demografii jako tematu na odległą przyszłość. Jeżeli liczba mieszkańców będzie spadać, kraj nadal może się bogacić — ale tylko wtedy, gdy każdy pracownik będzie mógł tworzyć większą wartość, a państwo przygotuje system emerytalny, zdrowotny i opiekuńczy na zupełnie inną strukturę wieku. Największym zagrożeniem nie jest samo kurczenie się Polski. Największym zagrożeniem byłoby udawanie, że do 2100 roku pozostało jeszcze wystarczająco dużo czasu.

Nie wszystko stracone?

Najważniejszym gremiem jest Rządowa Rada Ludnościowa – organ doradczy premiera. Tworzy ją 17 ekspertów zajmujących się m.in. demografią, ekonomią, polityką społeczną, migracjami, zdrowiem i statystyką. Rada analizuje trendy, przygotowuje prognozy oraz rekomendacje dla rządu.

reklama

Co ważne, w 2025 roku Rada przygotowała raport „Sytuacja demograficzna Polski. Raport 2023–2024” wraz z rekomendacjami, który przyjął rząd. Eksperci analizowali nie tylko liczbę urodzeń, ale również starzenie się ludności, migracje, rynek pracy, zdrowie, umieralność oraz zmiany w modelu rodziny.

Tematem zajmują się również eksperci pracujący przy prezydencie. Rada Rodziny i Demografii analizuje sytuację rodzin i politykę państwa oraz przygotowuje opinie i propozycje dotyczące polityki prorodzinnej. W jej pracach uczestniczą specjaliści m.in. z demografii, ekonomii, socjologii i polityki społecznej.

źr. Facebook - Eurostat

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo