Polskie domy są zagracone! Podpowiadamy, jak wyrzucić zbędne rzeczy krok po kroku

Opublikowano:
Autor:

Polskie domy są zagracone! Podpowiadamy, jak wyrzucić zbędne rzeczy krok po kroku - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPolskie mieszkania wyraźnie różnią się od tych sprzed kilku dekad – mamy dziś więcej sprzętów, ubrań, dekoracji i drobiazgów, a część z nich kupujemy bez konkretnej potrzeby. Łatwy dostęp do sklepów, promocji i zakupów internetowych sprawił, że rzeczy przybywa szybciej, niż potrafimy się ich pozbywać, dlatego coraz więcej osób zaczyna odczuwać w domu ciężar nadmiaru. Radzimy, jak poradzić sobie z odgraceniem mieszkania.
reklama

Dlaczego tak trudno coś wyrzucić?

Kolekcjoner może świadomie wybierać przedmioty, porządkować je i czerpać przyjemność z kolekcji. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek nie potrafi pozbyć się rzeczy niezależnie od ich wartości, a nadmiar przedmiotów utrudnia normalne korzystanie z mieszkania.

Psycholodzy wskazują kilka powodów takiego zachowania. Część osób myśli: „jeszcze kiedyś mi się przyda”. Inni przypisują rzeczom ogromną wartość sentymentalną albo traktują je jak materialny zapis wspomnień. Bywa też, że wyrzucenie przedmiotu wywołuje poczucie winy, lęk przed marnowaniem pieniędzy lub obawę przed popełnieniem złej decyzji. Znaczenie mogą mieć także trudne doświadczenia z dzieciństwa, strata bliskiej osoby, rozwód, przeprowadzka czy inne mocno stresujące wydarzenia.

reklama

Skłonność do gromadzenia może również występować rodzinnie. Badacze zwracają uwagę zarówno na czynniki genetyczne, jak i na zachowania przejmowane od najbliższych. Do tego dochodzą trudności z podejmowaniem decyzji, perfekcjonizm i problemy z organizacją. Zbieractwo często zaczyna się już w okresie nastoletnim, ale poważne konsekwencje mogą pojawić się dopiero wiele lat później.

To ważne rozróżnienie. Nie każda osoba, która ma pełną piwnicę, szafę i komórkę, cierpi na zaburzenie gromadzenia. Specjaliści mówią o problemie wtedy, gdy nagromadzenie rzeczy ogranicza korzystanie z pomieszczeń, powoduje cierpienie albo utrudnia codzienne funkcjonowanie. W skrajnych przypadkach stosy przedmiotów mogą blokować przejścia, kuchnię czy łazienkę i zwiększać ryzyko upadku lub pożaru.

Europa kontra Stany Zjednoczone. Gdzie mieszka najwięcej zbieraczy?

reklama

Tutaj łatwo o sensacyjną, ale nieprecyzyjną odpowiedź. Nie istnieje jeden świeży, reprezentatywny ranking wszystkich państw, który pozwalałby uczciwie powiedzieć, że konkretny naród „gromadzi najwięcej”. Badania prowadzą różnymi metodami, na różnych grupach i często mierzą zachowania związane ze zbieractwem, a nie pełną diagnozę zaburzenia gromadzenia.

Duża metaanaliza obejmująca 11 badań i ponad 53 tys. osób oszacowała rozpowszechnienie zaburzenia gromadzenia na około 2,5 proc. dorosłej populacji. Wyniki z krajów rozwiniętych okazały się dość podobne, choć poszczególne badania dawały wartości od około 1,5 do 6 proc.

W Stanach Zjednoczonych starsze badania wskazywały wartości sięgające około 5 proc. nowsze opracowania przyjmują dla całej populacji niższe wartości, około 2 proc., a problem wyraźnie nasila się wraz z wiekiem. W grupie osób po 70. roku życia amerykańskie dane wskazują nawet około 6 proc.

reklama

W Europie wyniki również mocno się różnią. Badania wskazywały około 1,5–2,3 proc. w Wielkiej Brytanii, około 2 proc. w Szwecji, około 2,1 proc. w Holandii oraz około 4,6–5,8 proc. w części badań niemieckich. Szczególnie interesująco wypadają Włochy. Tam badania dotyczące patologicznego gromadzenia wykazały od 3,7 do 6 proc. badanych. Jeśli więc pytamy wyłącznie o najwyższy odsetek znaleziony w dostępnych badaniach krajowych, Włochy należą do ścisłej czołówki. Nie oznacza to jednak, że można ogłosić je „najbardziej zbierackim krajem Europy” bez dodatkowych zastrzeżeń metodologicznych.

Polski problem pozostaje trudniejszy do zmierzenia, ponieważ brakuje równie mocnych danych ogólnokrajowych. Możemy jednak spojrzeć na własne mieszkania bez czekania na kolejne badanie. Nadmiar rzeczy nie musi oznaczać choroby, żeby wpływał na codzienne życie.

reklama

Co zyskamy, kiedy wreszcie zaczniemy wyrzucać?

Pierwszy efekt widać niemal natychmiast: odzyskujemy miejsce. Stół znów służy do jedzenia, blat kuchenny przestaje pełnić funkcję magazynu, a szafa pozwala znaleźć ubranie bez wyciągania połowy zawartości.

Porządek zmniejsza również liczbę codziennych decyzji. Im mniej rzeczy leży na wierzchu, tym mniej przedmiotów trzeba przesuwać, czyścić, układać i zapamiętywać. Łatwiej też zauważyć to, co naprawdę posiadamy. Zamiast kupować kolejną patelnię, kubek czy ładowarkę, możemy odkryć, że potrzebny przedmiot już od dawna leży w szufladzie.

Korzyść daje także samo poczucie sprawczości. Posprzątanie jednej półki nie rozwiąże wszystkich problemów, ale pokazuje, że można odzyskać kontrolę nad przestrzenią. Specjaliści zalecają właśnie małe, konsekwentne kroki zamiast jednorazowej rewolucji. Przy poważnym zaburzeniu gromadzenia warto natomiast skorzystać z pomocy psychoterapeuty, ponieważ przymusowe opróżnianie mieszkania bez pracy nad przyczyną problemu często nie rozwiązuje sytuacji. Najczęściej stosuje się terapię poznawczo-behawioralną.

Wielkie porządki bez wielkiego dramatu - przygotuj kartkę i długopis

Najłatwiej zacząć od przedmiotów, których pozbycie się nie wymaga emocjonalnej debaty. Nie trzeba od razu otwierać pudełka ze zdjęciami po dziadkach. Lepiej zaatakować rzeczy oczywiste.

 

Codziennie – 10 minut

Wyrzuć paragony, ulotki i reklamy, których nie potrzebujesz.

Usuń puste opakowania i butelki zalegające w kuchni czy łazience.

Odłóż na właściwe miejsce rzeczy, które leżą na stole, podłodze i blatach.

Wyrzuć zepsute drobiazgi, których naprawę odkładasz od miesięcy.

Przejrzyj jedną małą szufladę i usuń z niej rzeczy oczywiście niepotrzebne.

Dziesięć minut brzmi banalnie, ale właśnie o to chodzi. Lepiej codziennie pozbyć się kilku przedmiotów niż planować wielkie sprzątanie, którego nigdy nie rozpoczniemy.

 

Raz w tygodniu – jedna kategoria

Przejrzyj lodówkę i wyrzuć produkty przeterminowane lub zepsute.

Pozbądź się przypalonych, popękanych albo zużytych rękawic kuchennych.

Sprawdź kubki, talerze i pojemniki. Jeśli masz ich znacznie więcej, niż potrzebujesz, wybierz nadmiar.

Zbierz pojedyncze skarpetki. Jeśli od kilku miesięcy nie znalazły pary, przestań czekać na cud.

Usuń kosmetyki, których nie używasz, oraz produkty, które straciły swoje właściwości.

Przejrzyj dekoracje. Jeśli naprawdę ich nie lubisz, nie musisz trzymać ich wyłącznie dlatego, że kiedyś kosztowały pieniądze.

 

Raz w miesiącu – większy przegląd

Otwórz szafę i wyjmij ubrania, których nie nosisz, nie lubisz albo nie pasują.

Przejrzyj kable i ładowarki. Nieznane przewody bez urządzenia, do którego pasują, zwykle nie mają powodu zajmować miejsca.

Sprawdź stare gazety, instrukcje i dokumenty. Ważne dokumenty zachowaj, resztę skieruj do właściwej segregacji.

Zajrzyj do piwnicy, garażu lub komórki i wybierz rzeczy zepsute albo od lat nieużywane.

Przyjrzyj się sprzętom kupionym „na wszelki wypadek”. Jeśli przez kilka lat nie znalazły zastosowania, zapytaj siebie, czy rzeczywiście ich potrzebujesz.

Przygotuj osobne rzeczy do sprzedaży, oddania, naprawy i wyrzucenia. Nie twórz jednak kolejnego magazynu pod hasłem „kiedyś się tym zajmę”.

 

Na koniec zostaje najważniejsza zasada: nie wszystko, czego nie potrzebujemy, powinno trafić do zwykłego kosza. W Polsce od 2025 roku zużyte tekstylia, w tym ubrania, skarpetki, pościel, ręczniki i obuwie, należy traktować jako osobną frakcję. Zniszczone rzeczy warto przekazać do PSZOK-u zgodnie z zasadami obowiązującymi w danej gminie, a dobre ubrania można oddać innym osobom.

Podobnie postępujemy z bateriami, lekami, sprzętem elektronicznym czy chemikaliami. Takich odpadów nie wrzucamy bez namysłu do pojemnika na odpady zmieszane. Trzeba przekazać je do odpowiednich punktów zbiórki.

Największy błąd? Czekanie na idealny dzień na wielkie porządki. Taki dzień może nigdy nie nadejść. Znacznie lepiej zacząć od jednej szuflady, jednej półki i jednej pary skarpetek bez drugiej połówki. Dom nie potrzebuje kolejnej rzeczy. Czasem potrzebuje po prostu oddechu.

Wystarczy otworzyć szafkę w kuchni, zajrzeć do szuflady z kablami albo przesunąć pudełko stojące od dwóch lat w przedpokoju. Nagle okazuje się, że mieszkanie przechowuje dziesiątki przedmiotów, których nikt nie używa, nie lubi, a czasem nawet nie pamięta, po co je kupił. Zagracenie rzadko pojawia się z dnia na dzień. Najczęściej narasta po cichu, przedmiot po przedmiocie, aż pewnego dnia zaczyna odbierać nam przestrzeń.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo